Dodany: 2019-02-18 12:07|Autor: dot59

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Profesor
Katzenbach John
Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

2 osoby polecają ten tekst.

Umysł przeciw umysłowi


Adrian Thomas, emerytowany profesor psychologii, przeżył już tyle tragedii, że na zdrowy rozsądek nie powinien był się po nich pozbierać. A to, co właśnie słyszy od młodego neurologa, powinno go zepchnąć w nieodwracalny dół: te incydenty zapomnienia i zagubienia, które od czasu do czasu mu się zdarzają, są manifestacją nieuleczalnej i postępującej choroby. Jej zagadkowa nazwa – „otępienie z ciałkami Levy’ego” – w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, bo skończy się tak samo jak w tej bardziej znanej przypadłości wieku starszego: wymazaniem z mózgu wspomnień, wiedzy, umiejętności, wszystkiego, co pozwala człowiekowi myśleć o sobie jako o człowieku; kiedy umrze ta najważniejsza część mózgu, jeszcze będzie oddychał, trawił, wydalał, poruszał kończynami, ale już nie będzie wiedział, że kiedyś był Adrianem, mężem Cassie, ojcem Tommy’ego, bratem Briana, nauczycielem setek studentów… Na razie jeszcze wie, a ponieważ jednym z elementów obrazu choroby są halucynacje, widzi wszystkich swoich zmarłych bliskich, zjawiających się niespodziewanie, a to w domu, a to w samochodzie… i chyba, póki może, sam tymi zwidami steruje, żeby się z przeszłością porozliczać, żeby usłyszeć od zjaw to, co powinien był od nich usłyszeć za życia…

Ale z pewnością nie jest zwidem to, co pewnego dnia widzi przez okno. Ulicą maszeruje nastolatka w różowej czapce, z potężnie wypakowanym plecakiem, do którego przytroczyła sfatygowanego pluszowego misia. Obok dziewczyny zatrzymuje się biała furgonetka, bez żadnych oznaczeń, na rejestracjach z innego stanu. I po chwili nie ma już dziewczyny, plecaka, misia, tylko porzucona na chodniku różowa czapka… Niezanikłe jeszcze ośrodki w mózgu Adriana trafnie rozpoznają sytuację, a żeby nie miał wątpliwości, znów ubierają myśli w słowa wypowiadane przez zjawy kolejnych osób, które kochał i którym wierzył. Ale jak on, któremu własny rozum zaczyna wypowiadać posłuszeństwo, ma pomóc nieznanej dziewczynie? Zwłaszcza, że policja, która niebawem po zasygnalizowaniu przez niego zaobserwowanego zdarzenia otrzymała zgłoszenie o zniknięciu nastolatki mającej na koncie wcześniejsze ucieczki z domu, nie jest tak do końca przekonana, że Jennifer została porwana. Czytelnik już to wie, bo autor zdecydował się prowadzić akcję na dwóch planach, na przemian ukazując wydarzenia z punktu widzenia Adriana i detektyw Terri Collins (która z ramienia stróżów prawa zajmuje się sprawą zaginięcia dziewczyny), oraz zbrodniczej pary porywaczy (gdybyż byli tylko porywaczami, pragnącymi wyłudzić okup! Ale to nie tego rodzaju przypadek. Kiedy się dowiemy, o co chodzi, zrobi nam się co najmniej nieswojo…) i samej Jennifer, która może teraz walczyć o przetrwanie jedynie siłą umysłu. Co ostatecznie zrobi Adrian, jak wykorzysta tę zachowaną jeszcze resztę swojego mózgu? I czy to wystarczy, żeby uratować dziewczynę?

Dużo czytam dobrych thrillerów i kryminałów, ale przyznam, że już dawno mnie fabuła aż tak mocno nie wciągnęła (tak bardzo chciałam, żeby Jennifer wyszła z tego cało, ona i… jej ukochany Pan Futrzak!) i chyba jeszcze bardziej dawno nie wstrząsnęło mną do tego stopnia uświadomienie sobie, do jakiego rodzaju łajdactw – nie, łajdactwo to za delikatne słowo na określenie tego, co robią Michael i Linda… a także ich klienci! – może człowiek wykorzystać każdą rzecz, jaką inny człowiek dał całej ludzkości w przekonaniu, że ulepszy przez to jej życie… (przy okazji muszę ostrzec, że osoby bardzo wrażliwe na obrazy cudzego cierpienia mogą odczuwać przy lekturze spory dyskomfort). Jedynie epilog przyprawił mnie o swego rodzaju dysonans poznawczy, bo z jednej strony rozumiem, dlaczego stało się tak, a nie inaczej, ale znów z drugiej... nie wiem, czy człowiek powinien taką decyzję brać na siebie... (wiem, że trudno zrozumieć, o co mi chodzi; nie da się jednak objaśnić wyraźniej, żeby nie zniwelować całego elementu zaskoczenia).

Do tego, co przy tym gatunku wcale nie jest regułą, dobry styl i staranna redakcja – warto było przeczytać!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 752
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: