Dodany: 2018-10-08 11:56|Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Książki i okolice> Zestawienia tematyczne

1 osoba poleca ten tekst.

Szkoła międzywojenna


Tak mnie naszło - polećcie proszę jakieś ciekawe powieści (choć niekoniecznie), dotyczące szkoły w XX-leciu Międzywojennym w Polsce.

Przy czym najlepiej jakby były napisane albo w tamtym okresie, albo nie później jak upadek PRL-u. Może to być powieść pensjonarska (jak np. Róże dla pensjonarki (Muszyńska-Hoffmannowa Hanna) - choć to zupełnie inny okres), albo coś dziejącego się w gimnazjum, liceum, byle centrum wydarzeń była szkoła. No i wolałbym "zwyczajną" akcję, a nie coś niestandardowego obyczajowo czy z nadnaturalnymi zdarzeniami.

Przejrzałem tag "Dwudziestolecie-Międzywojenne" w przecięciu z tagiem "szkoła" i kilka wytypowałem, ale na pewno wiele jest nieotagowanych:

Przyślę panu list i klucz (Pruszkowska Maria)
Nauczyciele (Łukasiewicz Stanisław)
Maniusia, Marynia, Maria (Stępkowska-Szwed Maria)
I nasze młode lata (Kielar Wiesław) (to już wspomnieniowe)
Ziele na kraterze (Wańkowicz Melchior (pseud. Łużyc Jerzy lub Majewski M. P. Dr)) (to chyba też)
Czas pokaże (Archer Jeffrey (ur. 1940)) (a to zagraniczne, choć tagi pasują)
Wyświetleń: 3746
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 63
Użytkownik: misiak297 2018-10-08 12:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
W "Dziewczętach z Nowolipek" - może nie jest to typowa szkoła, ale dziewczęta uczęszczają na komplety. A klasyka warta poznania. Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to napiszę.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 12:39 napisał(a):
Odpowiedź na: W "Dziewczętach z Nowolip... | misiak297
Hm, brałem pod uwagę Dziewczęta z Nowolipek (Gojawiczyńska Pola) , ale właśnie brakowało mi trochę tej szkoły. No i co by tu nie gadać - Twoja recenzja lekko mnie zniechęciła do niej ;)
Użytkownik: misiak297 2018-10-08 12:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Hm, brałem pod uwagę Dzie... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ale pod tą całą dyskusją odwołuję recenzyjne zarzuty:

"To zdumiewające, jak bardzo może nam się zmienić spojrzenie na książkę po latach. Dzięki Ka.ji powtórzyłem sobie "Dziewczęta z Nowolipek" - tym razem świadom stylu Gojawiczyńskiej, pewnej skrótowości w narracji i uproszczeń. Cóż, tym razem doceniłem tę powieść. Gojawiczyńska ma niezwykły talent do tworzenia krótkich, plastycznych scenek. Pełno w tym dramatyzmu. Oczywiście nie jest pisarką na miarę Dąbrowskiej czy Nałkowskiej, ale już koło Boguszewskiej można by ją postawić.

Moja ocena "Dziewcząt z Nowolipek" z 3 powędrowała na 4+."

Bardzo się przekonałem do tej książki!
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 12:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Ale pod tą całą dyskusją ... | misiak297
Ok, ja przestałem czytać miriadę komentarzy przy dyskusji o aktorach, grających w ekranizacji ;) Tym niemniej nadal nie jestem przekonany, czy pasuje to do tematu. Nie chodzi o książki "jakoś" związane ze szkołą, tylko takie, w których zajmuje ona decydujące miejsce - tak, jak z czasów powojennych idealna dla mnie jest w tym temacie Słoneczniki (Snopkiewicz Halina) .
Użytkownik: minutka 2018-10-08 13:18 napisał(a):
Odpowiedź na: W "Dziewczętach z Nowolip... | misiak297
Michał, interesująca książka o autentycznych kompletach to Pokolenie Teresy (Jackiewiczowa Elżbieta), może masz ochotę przeczytać?
Użytkownik: misiak297 2018-10-08 13:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Michał, interesująca ksią... | minutka
Na razie podziękuję, bo mam jeszcze jedną Jackiewiczową na półce. Jak mi się spodoba, na pewno się do Ciebie zgłoszę:)
Użytkownik: minutka 2018-10-08 12:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Wczorajsza młodość (Jackiewiczowa Elżbieta), pasuje jak ulał.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 12:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Wczorajsza młodość, pasuj... | minutka
O, no to wygląda bardzo obiecująco! I jeszcze wysoka średnia z wisienką na torcie w postaci 6.0 od Marylka :D
Użytkownik: misiak297 2018-10-08 12:36 napisał(a):
Odpowiedź na: O, no to wygląda bardzo o... | LouriOpiekun BiblioNETki
A na okładce rekomendacja naszej Dot:)
Użytkownik: Marylek 2018-10-08 13:52 napisał(a):
Odpowiedź na: O, no to wygląda bardzo o... | LouriOpiekun BiblioNETki
To jest świetna książka! postacie i nauczycieli, i uczniów rewelacyjnie żywe, barwne. I to życie szkolne w tamtych czasach! Trzecia część zalatuje, niestety, wiadomą ideologią, ale chyba taki był wtedy prikaz, żeby książka w ogóle mogła się ukazać, a ponieważ jest dobrze napisana, a my i tak wiemy to, co wiemy, więc nie przeszkadza to w czytaniu.

Wspomniane przez minutkę Pokolenie Teresy (Jackiewiczowa Elżbieta) też polecam. Tajne komplety to przecież też rodzaj szkoły, a książka bardzo dobra.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 14:03 napisał(a):
Odpowiedź na: To jest świetna książka! ... | Marylek
Pokolenie Teresy (Jackiewiczowa Elżbieta) widziałem u kogoś z rodziny na półce :) Nie przekreślam tej lektury, może kiedyś się za nią wezmę. Natomiast właśnie interesuje mnie to, by działo się głównie w BUDYNKU szkoły, ewentualnie by ten budynek był jakimś punktem odniesienia. Taki jakby Harry Potter sprzed wojny i bez magii ;)
Użytkownik: Monika.W 2018-10-28 08:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Pokolenie Teresy widziałe... | LouriOpiekun BiblioNETki
"Pokolenie Teresy" to tajne komplety - ale to świetna rzecz. A w każdym razie tak ją pamiętam. Bo kilka razy czytałam w dzieciństwie.
Użytkownik: minutka 2018-10-08 12:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może jeszcze Koniec i początek świata (Kann Maria (Kannówna Marja)). Wprawdzie szkoła nie jest tu w centrum wydarzeń, ale występuje w kilku ciekawych wątkach, widziana zarówno oczami uczennicy jak i nauczycielki.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 13:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Może jeszcze Koniec i poc... | minutka
Średnia zachęcająca, ale z opis z okładki trudno się zorientować - jaki jest właściwie czas akcji? Wygląda, jakby zaczynała się gdzieś po 1905r.
Użytkownik: minutka 2018-10-08 13:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Średnia zachęcająca, ale ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Bohaterka książki urodziła się w 1915, przez około 60 stron wspomina swoje dziecięce, skomplikowane lata, przed wyjazdem do Polski, po zakończeniu I wojny światowej. Później akcja toczy się w Warszawie, aż do wybuchu II wojny.
Użytkownik: koczowniczka 2018-10-08 13:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może zainteresują Cię Wyorane kamienie (Morcinek Gustaw)? Szkoła, nauczyciel, Śląsk przed drugą wojną światową.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 13:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Może zainteresują Cię Wyo... | koczowniczka
Hm, brak jakiejkolwiek noty. Napiszesz jeszcze coś więcej?
Użytkownik: koczowniczka 2018-10-08 13:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Hm, brak jakiejkolwiek no... | LouriOpiekun BiblioNETki
Młody, przepełniony entuzjazmem, bardzo sympatyczny nauczyciel przyjeżdża do górniczej osady. Dzieci, które ma uczyć, przychodzą do szkoły głodne, obdarte albo nie przychodzą wcale, bo mają lekceważący stosunek do nauki. Bywa też, że rodzice każą im iść na przemyt, żebrać lub wydobywać węgiel z biedaszybów. Ukazana jest nędza tych dzieci. W książce znajdują się takie smaczki jak lekcja obsługi granatów. Nie jest to powieść wybitna, ale przeczytać można.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 15:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Młody, przepełniony entuz... | koczowniczka
Oj, to trudna decyzja. Boję się trochę "wrażliwości społecznej" w stronę socrealizmu, trochę jak w "Księdze urwisów". Choć z drugiej strony pewnie jednak więcej niż ziarno prawdy o tamtych czasach w niej jest... oby tylko nie wybujało ponad temat szkolny.
Użytkownik: ahafia 2018-10-08 17:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Zmory: Kronika z zamierzchłej przeszłości (Zegadłowicz Emil) - książkę czytałam bardzo dawno, ale utkwiły mi w pamięci sceny szkolne, jacyś okrutni nauczyciele gimnazjum, nędzna stancja.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 18:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Zmory: Kronika z zamierzc... | ahafia
Czytałem o tej książce bodajże w Książki zakazane (Paszylk Bartłomiej) albo Bunt literatów (Romańska-Malina Olga) - zapamiętałem, że chyba jakaś postać księdza była centralna i mocno negatywna, tak jak i cała książka. Może sięgnę, w sumie jest dość znana.
Użytkownik: ahafia 2018-10-22 12:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytałem o tej książce bo... | LouriOpiekun BiblioNETki
W okresie licealnym, czyli strasznie dawno, czytałam dość dużo literatury międzywojennej i mgliście kojarzę, że ksiądz-okrutnik ze "Zmór" nie był odosobnionym przypadkiem takiej postawy w szkole. Co ciekawe, do tej pory pamiętam fragment barwnej przemowy skierowanej do bohatera przez któregoś z nauczycieli, możliwe, że właśnie przez owego duchownego.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-10-08 17:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
To jeszcze coś, co zaczyna się trochę wcześniej, jeszcze przed I wojną:
Edukacja Józia Barącza: Powieść z życia studentów (Bieniasz Józef)
Maturanci: Powieść z życia studentów (Bieniasz Józef)
a prawie w całości rozgrywa się w szkołach i na stancjach (jedynie z krótkimi przerwami na wyjazdy wakacyjne bohatera do domu). Jest jeszcze trzecia część, Korporanci: Powieść z życia studentów (Bieniasz Józef), gdzie już Józio studiuje, więc nie wiem, czy będziesz zainteresowany. Ja bym była, ale jak na razie nie znalazłam w żadnej bibliotece.

W większości z lat międzywojennych pochodzą wspomnienia zebrane w książce Szkoła na Wiejskiej (< praca zbiorowa / wielu autorów >),
w razie czego służę pożyczką, tylko muszę znaleźć :-).
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-08 18:15 napisał(a):
Odpowiedź na: To jeszcze coś, co zaczyn... | dot59Opiekun BiblioNETki
Noo, to jest bardzo intrygujące! Wygląda na wpasowaną w temat, ważne że dzieje się przede wszystkim w szkołach. A ten ostatni tom - w sieciach warszawskich na Śródmieściu, Woli, Żoliborzu, Woli, Ochocie, Mokotowie nie ma. Znalazłem w Czyt. im. St. Kierbedziów - na miejscu. Oraz w czytelni w Kaliszu :D
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-10-08 18:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Noo, to jest bardzo intry... | LouriOpiekun BiblioNETki
U mnie na wsi w ogóle nie ma, a w Śląskiej w Katowicach tylko pierwsze dwa. Ale namiar stołeczny bardzo cenny - jak mi się uda do W-wy wyskoczyć na dłużej niż dzień, to do owej czytelni pewnie skieruję swe kroki, dzięki!
Użytkownik: ilia 2018-10-08 19:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
To nie jest powieść, ale czyta się jak powieść. Jest o szkole z internatem, o nowatorskich metodach postępowania z dziećmi w szkole (prawie 100 lat temu), które to metody nawet obecnie dla niektórych mogą być nie do przyjęcia - Nowa Summerhill (Neill Alexander Sutherland).
A powieści to np.
- Wspomnienia niebieskiego mundurka (Gomulicki Wiktor (pseud. Fantazy))
- Niepokoje wychowanka Törlessa (Musil Robert)
- Zawsze jakieś jutro (Wieczerska Janina)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-09 11:20 napisał(a):
Odpowiedź na: To nie jest powieść, ale ... | ilia
Co prawda interesują mnie w tym temacie "dotyczące szkoły w XX-leciu Międzywojennym w Polsce", więc Neill i Musil się nie kwalifikują, ale może kiedyś i to chwycę :) Niepokoje wychowanka Törlessa (Musil Robert) mam nawet w planach na ponowną lekturę, bo zupełnie nie pamiętam ani nie wiem, czemu wystawiłem tylko 3.0...
Wieczerska też nie do końca, bo "Akcja tej powieści młodzieżowej osadzona jest w latach 1948-1950" no i jeszcze zdaje się, że trochę socrealizmu tam jest, z drugiej strony recenzja Dot Miłość, nadzieja i ZMP całkiem zachęcająca, szczególnie, że wspomina "Słoneczniki" ;)
Gomulicki z kolei na pewno wart przeczytania, tylko okres znów nie ten: "Opowiada ona o szkole dla chłopców w Pułtusku między rokiem 1860 a 1870"...

Tym niemniej dziękuję za wyszperanie tytułów :)
Użytkownik: Marylek 2018-10-09 12:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Co prawda interesują mnie... | LouriOpiekun BiblioNETki
Summerhill bardzo polecam - warto chociażby zapoznać się z ideą. Były dwa wydania tej książki w Polsce. Pierwsze: Summerhill (Neill Alexander Sutherland) tylko o samej szkole i zasadach nią rządzących; drugie: Nowa Summerhill (Neill Alexander Sutherland) wzbogacone o biografię Neilla i trochę poszerzone, może lepiej naświetlające szkołę i internat. Obydwa równie ciekawe, bo różne. Jakby co - obydwa mam i mogę Ci pożyczyć. Książka, jak napisała Mariola, fascynująca.

Poza tym mam jeszcze "Summerhill: For and against" - zestaw esejów in English, też służę, gdybyś się zaciekawił.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-09 12:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Summerhill bardzo polecam... | Marylek
Poczytałem notę do książki - to nie trąci trochę Montessori?
Użytkownik: Marylek 2018-10-09 13:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Poczytałem notę do książk... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może orientacją na człowieka (dziecko/ucznia), nie na program i jego realizację.

Jednak tak naprawdę, to jest kompletnie coś innego.
Użytkownik: janmamut 2018-10-28 02:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Poczytałem notę do książk... | LouriOpiekun BiblioNETki
Gorzej. Ci z Montessori raczej nie będą mieć takich poglądów:

"Dla dziecka ekskrementy są bardzo ważnym przedmiotem badania. Jakiekolwiek tłumienie
tego zainteresowania jest niebezpieczne i głupie. Z drugiej natomiast strony, nie powinno się
przykładać nadmiernej wagi do ekskrementów, o ile dziecko nie jest dumne ze swojego
wypróżnienia – w takim bowiem wypadku podziw jest jak najbardziej na miejscu. "

"Nie należy nigdy uczyć manier. Jeżeli siedmioletnie dziecko chce jeść palcami, powinno móc
to robić. Nigdy nie powinno się nakłaniać żadnego dziecka do tego, żeby zachowywało się w jakiś
określony sposób, żeby podobało się ciotce Maryśce."

"Gdy Zoe miała sześć lat, przyszła do mnie i powiedziała: „Willie ma największego kutasa ze
wszystkich małych dzieci, ale pani X (gość) mówi, że to brzydko mówić kutas”. Od razu
powiedziałem jej, że to wcale nie jest brzydko."
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-28 08:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Gorzej. Ci z Montessori r... | janmamut
To autentyczne cytaty z Neill Alexander Sutherland ? No to grubo, primum non nocere - tylko widać alternatywne definiowanie tego, co szkodzi :D Ciekawe, czy to taka przysłowiowa łyżka dziegciu, czy clou rewolucyjnej metodologii...
Użytkownik: Marylek 2018-10-28 08:54 napisał(a):
Odpowiedź na: To autentyczne cytaty z N... | LouriOpiekun BiblioNETki
Tu masz trochę więcej "autentycznych cytatów". Wraz z komentarzem kogoś, kto jest ojcem.

A Twoje dzieci nie przechodziły okresu analnego i wszelkich związanych z tym zainteresowań?

.........
NB: Bullsh**u nie chcę odgrzewać.

Niemniej jednak: płonąca na skutek użycia napalmu dziewczynka nie jest napalmem. Mam nadzieję, że to dla Ciebie oczywiste.

I jeszcze coś: napalm nie jest zły. Nóż nie jest zły. Sarin nie jest zły. Złu jest ten, kto używa ich do zadawania zła.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-28 08:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Tu masz trochę więcej "au... | Marylek
Brak linki, ale chyba niezależnie sobie znalazłem ;) Tak, nie chcę wchodzić (przynajmniej w temacie o książkach tyczących szkoły międzywojennej) w tamten shitstorm. Tym niemniej owe cytaty przekonują mnie do nieczytania A.S.Neilla - dzięki za polecankę, może jak będę się interesował alternatywnymi pedagogikami, tu szukałem raczej niefrustrującej powieści...
Użytkownik: Marylek 2018-10-28 09:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Brak linki, ale chyba nie... | LouriOpiekun BiblioNETki
Brak linki! Sorry! :(
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-28 09:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Tu masz trochę więcej "au... | Marylek
Aha - Freud i "okres analny" - korzystam zawsze z rady (nie wiedząc o niej wcześniej) A.S.Neilla "nie powinno się przykładać nadmiernej wagi do ekskrementów", i po prostu nie pozwalam dziecku babrać się w tym, nawet jeżeli "jest dumne ze swojego wypróżnienia". Gówno to gówno, a takie rady o podziwie dlań mają dla mnie podobny mu urok ;) Dziecko poznaje świat i to jest jego część, angażująca bezpośrednio jego ciało, zaś Freud chyba miał jakąś koprofilię, nadając temu nadmierne znaczenie (a może to był chwyt marketingowy?). Dziecko samo nie umie się oczyścić, nie rozumie też, że odrzuty z procesu przemiany materii są czymś, czym nie należy się interesować (chyba, że podejrzewamy parazytozę), głównie ze względów higienicznych - od tego właśnie ma rodziców, by to za nie załatwiali (nomen omen). Ciekawie w tym kontekście wyglądają potencjalne matki (nieródki), które czują obrzydzenie na samą myśl o czyszczeniu z ekskrementów swojego niemowlęcia i jest to dla nich argumentem przeciwko rodzeniu dziecka.
Użytkownik: Marylek 2018-10-28 09:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Aha - Freud i "okres anal... | LouriOpiekun BiblioNETki
Hehe, ostatni argument - zabawny, nigdy się z nim nie spotkałam :D

Nie chodziło mi o zabawę ni "babranie się", tylko o dumę właśnie, coś w stylu "sam to zrobiłem". ;)

No, interesować się w wieku późniejszym należy jak najbardziej, szczególnie w przypadku niedomagań czy chorób przewodu pokarmowego. To jest bardzo diagnostyczne. To nie moja opinia, to zdanie lekarzy.
Użytkownik: Anna125 2018-10-28 22:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Aha - Freud i "okres anal... | LouriOpiekun BiblioNETki
Podobnie jak Marylek uważam, ze fizjologią należy się interesować, a nie chować ją w piwnicy.
I dla dzieci, dorosłych, i starszych ważny jest dobry kontakt z sygnałami ze swojego ciała. Ciało to my, a nie eteryczna chmurka, która rozpowszechniła się za sprawą romantyzmu - omdlewająca panna i kawaler na ławce w parku.
Nie wiem jak Ty ale ja lubię wiedzieć na czym stoję, a to są moje stopy, kolana, ścięgna, mięśnie, które mam lub zanikają poprzez podróżowanie samochodowe...itd
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-29 08:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Podobnie jak Marylek uważ... | Anna125
Nigdzie nie napisałem, że trzeba ją "chować do piwnicy" - ale uważam, że produkty wydalania spuszcza się w toalecie (i o tym, jak to robić efektywnie i efektownie, można porozmawiać), zaś zbieranie ich do słoiczka i stawianie do podziwiania na kominku to nie moja bajka ;)
Użytkownik: Anna125 2018-10-29 17:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Nigdzie nie napisałem, że... | LouriOpiekun BiblioNETki
Na kominku ja też bym nie stawiała :)
Użytkownik: janmamut 2018-10-28 14:48 napisał(a):
Odpowiedź na: To autentyczne cytaty z N... | LouriOpiekun BiblioNETki
To tylko próbka. W istocie jest znacznie gorzej. Najgorsze, że on autentycznie wierzył w swoją "pedagogikę".

Nie, najgorsze, że na dziś mógłby się okazać zbyt mało nowoczesny. Aktywiści z tęczowego piątku z pewnością chcialiby wesprzeć biedne dzieci, które nie mają "prawdziwej" wiedzy, tylko taką:
"Niemniej jednak przez ponad czterdzieści lat ze szkoły nie wyszedł ani jeden homoseksualista. Bowiem wolność wychowuje zdrowe dzieci."
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-29 08:08 napisał(a):
Odpowiedź na: To tylko próbka. W istoci... | janmamut
No to urwałeś kurze złote jaja ;D I jaką teraz tu ekwilibrystykę wykonać, by popierać idee A.S.Neilla, ale tak nie do końca - i które zrewidować. A przecież dla niektórych jedno takie zdanie potrafi przekreślić całą książkę...

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-28 08:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Gorzej. Ci z Montessori r... | janmamut
W poszukiwaniu źródeł dotarłem do czytatki sprzed 9 lat: Summerhill . Przeczytałem część główną z cytatami i trochę komentarzy i wniosek jest jeden - książki tego pana nie są na pewno tym, czego szukam w tym temacie. Wniosek dodatkowy - filozofia stająca wbrew przyjętym normom i ideologiom en masse jest również ideologią. Zaś A.S.Neill opiera (na ile mogę wywnioskować z ogromnej liczby cytatów, wynotowanych przez Krzysztofa) swoją metodę (anty)wychowawczą [nie jako odwracającą wychowanie czy mu przeszkadzającą, tylko stojącą w programowej opozycji do "klasycznych" zasad wychowania - bardzo to podobne do współczesnych alt-medów, odrzucających wszelkie leki czy zdobycze medycyny akademickiej] na powierzchownym (niez)rozumieniu pewnych zagadnień, a czasem zwyczajnie plecie trzy po trzy. Aby poznać źródła norm, powinien sobie chociażby przeczytać wcześniej O procesie cywilizacji (Elias Norbert) - bo i owszem, mnie także frustrowały od dzieciństwa zasady savior-vivre'u "bo tak", ale trzeba przyznać, że wymóg nierozpychania się łokciami przy stole ma swoje uzasadnienie (nieprzeszkadzanie innym w jedzeniu, niepotrącanie ich), które stoi za każdym "dobre wychowanie wymaga, aby trzymać łokcie przy sobie" - i odrzucanie tego jako "opresywna przebrzmiała zasada, ograniczająca rozwój i ekspresję człowieka" to świadectwo abnegacji. I tak jest w wielu przypadkach, osobliwie tyczących religii.
Użytkownik: Marylek 2018-10-28 09:10 napisał(a):
Odpowiedź na: W poszukiwaniu źródeł dot... | LouriOpiekun BiblioNETki
Chodzi raczej o uczenie się przez naśladownictwo, które jest pierwszym sposobem nauki dla każdego stworzenia. Jeśli Ty nie rozpychasz się przy stole, Twoje dzieci będą Cię po prostu naśladować.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-28 09:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Chodzi raczej o uczenie s... | Marylek
Z cytatów wynika coś innego - być może wypowiem się pod tamtą czytatką.
Użytkownik: Anna125 2018-10-28 22:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Z cytatów wynika coś inne... | LouriOpiekun BiblioNETki
Wynika i nie wynika. Też dotarłam do tamtej czytatki :). Piękna jest i generalnie o niepokojach rodziców (w tle) i o miłości. Wydaje mi się ważne, aby wziąć pod uwagę datę wydania tej książki 1960 rok, czyli minęło więcej niż pół wieku. Dzisiaj mierzymy się z czymś już innym lecz miłość pozostała niezmiennna, miłość rodziców do dzieci, więcej wiemy już o przywiązaniu, modelowaniu, stawianiu ograniczeń.
W Polsce książka wyszła po raz pierwszy w 1991 roku, zaczęły powstawać szkoły Montessori. Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz spotkałam kogoś, kto prowadził taką szkołę („cholernie” wiele lat temu). Miałam wtedy mieszane odczucia, ponieważ było to tak odmienne od tego co znałam, a jednak pociągało. Nie odrzucałabym i nie potępiałabym w czambuł. Dla mnie (jak zwykle) zależy od nauczycieli prowadzących taką szkołę i od ucznia. Znam dzieciaki, które nie zmieszczą się w normalnym formacie szkoły publicznej, z różnych powodów. Poza tym szkoły Montessori nie są już prowadzone idealnie podług książki założyciela.
A tak w ogóle, pomieszały się tutaj (moim zdaniem) dwie sprawy: zainteresowanie literackie i wiedza nt. wychowywania/uczenia dzieci. Jeśli mówimy o drugim to odrzuciłabym zdecydowanie lata sześciesiąte i szukałabym współcześnie.
W książce, ktorą obecnie czytam wielu bohaterów w odległej krainie, na innym kontynencie wychowuje dzieci - jedno, czasem wiele, bardzo wiele. Kluczem jest miłość, sprawiedliwość, wsparcie, uwaga.
Osobiście jestem przywiązana do dwóch rzeczy: miłość i ogródek - czyli stawianie granic.
Użytkownik: Anna125 2018-10-09 20:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Raczej dla uśmiechu polecę, zbyt poważnie nie traktuj:)
Przypomniała mi się stara książka wygrzebana kiedyś na strychu - Dzikuska: Historia miłości (Zarzycka Irena) Okres się zgadza i obecność nauczyciela i jego wychowanka, raczej wychowanki ;), druga to Żeromski Syzyfowe prace (Żeromski Stefan (pseud. Zych Maurycy)) lecz tu niestety ciut za wcześnie, ponieważ wiek dziewiętnasty, zaś Ziele na kraterze (Wańkowicz Melchior (pseud. Łużyc Jerzy lub Majewski M. P. Dr)) serdecznie rekomenduję - byłam zdumiona, kiedy przeczytałam ponownie przed kilku laty i na tyle mi się spodobało, że kupiłam, aby mieć na własność.

Przyszła mi do głowy również Ferdydurke (Gombrowicz Witold) , o szkole, czas się zgadza, no tylko bohater już leciwy:). Ciekawe, że jest tak niewiele książek traktujących o szkole. Może za krótki okres, a potem pisanie przerwała wojna. A przecież gimnazja istniały, matury się robiło i mieliśmy wspaniałych nauczycieli. W Gdyni - Orłowie (przeczytałam ostatnio - funkcjonowało wspaniałe Prywatne Gimnazjum z internatem dr Teofila Zegarskiego). Ukończyła go Madame Kosmiczne Promienie (Madame Cosmic Rays) - Ruth Gall. Nazywano ją tak za wkład w rozwój astrofizyki. Wybitna studentka, studia doktoranckie - w dziedzinie mechaniki statycznej i kwantowej. Była jedną z trzech kobiet na świecie zajmującą się tą dziedziną nauki, promotorka konferencji "Pugwash", która w 1995 roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla (grupy, która jednoczyła naukowców z całego świata w sprawie redukcji zagrożeń wynikających z konfliktów zbrojnych". Mieszkała w Meksyku, zmarła w 2003 roku, przyjaźniła się z Parnickim i Kapuścińskim.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-10 08:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Raczej dla uśmiechu polec... | Anna125
Haha, ta "Dzikuska" to rzeczywiście dzika lektura ;) Żeromski już za mną (ale chyba powtórzę, teraz chyba więcej zrozumiem), podobnie "Ferdydurke" (tu raczej powtórki nie będzie, choć w liceum natchniony tą powieścią napisałem jeden ze swoich najlepszych tekstów), natomiast Wańkowicz od jakiegoś czasu dyskretnie przywołuje mnie ku sobie, tym razem to wołanie płynie z Twojej klawiatury.

A propos Ruth Gall - a znasz taką postać jak Helena Rzeszotarska? Myślę, że będziesz zachwycona tą osobą!

[źródło: http://www.ngp.pl/str/tekst6032.html ]

"Helena Rzeszotarska (1879-1976)

W 1904 r. przyjechała do Warszawy, początkowo pracując w jednej ze szkół na Powiślu a następnie osiadła na Pradze Północ, z którą odtąd będzie związane jej życie. Podjęła pracę w dwuklasowej szkole S. Gostomskiej, którą w 1908 wykupiła i przekształciła w 4-klasowe gimnazjum żeńskie. Było to już po rewolucji 1905 r., w wyniku której carat zgodził się na istnienie prywatnych szkół polskich. Było to ważne ustępstwo, ponieważ oznaczało w praktyce zgodę na legalny wyłom w jednolicie rusyfikującym dotychczas systemie szkolnym.

W 1915 r. szkoła przenosi się do kilkupiętrowej kamienicy przy ul. Konopackiej 4. Prowadziła też w tym budynku 2-letnią Szkołę Zawodową Żeńską, uczącą bieliźniarstwa i krawiectwa. Sama właścicielka pracowała w szkole jako nauczycielka, utrzymując się z dochodów za lekcje (uczyła polskiego, francuskiego, a także przyrody, matematyki i religii).

Nie miała innych dochodów z tytułu prowadzenia szkoły, a czesne ustaliła na poziomie dosyć niskim tak, aby mogły tam uczyć się dziewczęta z rodzin niezamożnych, jakie przecież przeważały na Pradze. Pamiętajmy, że w carskiej Rosji nie istniał przymus szkolny, stąd decyzja o kształceniu dzieci należała do rodziców, biorących przecież pod uwagę swoje położenie materialne.

W niepodległej Polsce Rzeszotarska dostosowuje swoją szkołę do ogólnych przepisów, przekształcając je najpierw w 8-klasowe gimnazjum (kończące się maturą), a po reformie min. Jędrzejewicza w latach 30. - w zespół szkól nr 130: 6-klasowa żeńska szkoła powszechna, 4-klasowe Prywatne Gimnazjum Żeńskie i 2-letnie Prywatne Liceum Żeńskie. W tym czasie właścicielka szkoły zostaje siostrą agregowaną Zakonu Sióstr Franciszkanek Misjonarek im. Marii.

W okresie okupacji szkoła istniała jako instytucja przygotowująca do szkół zawodowych, prowadzono na jej terenie tajne nauczanie. Sama Rzeszotarska, związana z AK, w okresie Powstania Warszawskiego na Pradze kierowała punktem sanitarnym na ul. Brzeskiej.

Po wyparciu Niemców z Pragi szkoła wznawia działalność w X 1944 jako Prywatna Żeńska Szkoła Powszechna, Gimnazjum i Liceum. W 1949 komuniści upaństwawiają szkołę, a Rzeszotarska, która nie otrzymała wówczas od władz emerytury, pracuje w niej jako nauczycielka jęz. polskiego, przechodząc na emeryturę w 1953.

Jej zasługi doceniono po "odwilży gomułkowskiej" - w 1958 została odznaczona Krzyżem Oficerskim OOP. Zmarła w Warszawie, pochowana na Cmentarzu Powązkowskim.

W 1959 jej dawna szkoła została przeniesiona na ul. Burdzińskiego 4, jako L Liceum Ogólnokształcące im. Ruy Barbosa (brazylijski prawnik i lewicowy działacz polityczny). Liceum to istnieje do dzisiaj, stanowiąc pośrednio także kontynuację dzieła Heleny Rzeszotarskiej."
Użytkownik: Anna125 2018-10-10 18:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Haha, ta "Dzikuska" to rz... | LouriOpiekun BiblioNETki
Podoba mi się, zwłaszcza że szkołę zlokalizowała na Pradze.
Użytkownik: Monika.W 2018-10-28 08:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Haha, ta "Dzikuska" to rz... | LouriOpiekun BiblioNETki
Polecam powtórkę "Syzyfowych prac". Nie tak dawno obejrzałam ponownie film. I powtórzyłam też lekturę. Podobało mi się bardzo. Oczywiście można wziąć poprawkę na moją słabość do Żeromskiego (ale nie bezkrytyczną, patrz, jak zjechałam Ludzi bezdomnych). Obraz gimnazjum jest dobry. Obraz epoki - też. Tylko że to Kielce (Klerykowo) i XIX wiek. Ale warto powtórzyć. W ogóle warto powtarzać wszystko z poważniejszych lektur, czytane dawno jako lektury. Uważam, że części w ogóle nie można dobrze odebrać i zrozumieć przed 30tką.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-29 08:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Polecam powtórkę "Syzyfow... | Monika.W
Pełna zgoda! Żeby jeszcze czas móc na to znaleźć...
Użytkownik: Monika.W 2018-10-29 19:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Pełna zgoda! Żeby jeszcze... | LouriOpiekun BiblioNETki
Łatwo - wystarczy nie czytać nowości (większość jest słabsza niż te starocie - lektury), nie czytać quasi-naukowych, nie czytać mainstreamu. I już masz czas.
Użytkownik: joanna.syrenka 2018-10-14 19:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Przychodzi mi na myśl Mała matura (Majewski Janusz (pseud. Clark Patrick G.)) , choć nie mieści się dokładnie w międzywojennych ramach. Ale bardzo ciekawa, mogę z czystym sumieniem polecić. Mam swój egzemplarz, pożyczę, jeśli chcesz :)
PS. Bardzo inspirujący wątek, dzięki!
Użytkownik: joanna.syrenka 2018-10-14 19:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Przychodzi mi na myśl jeszcze Fidrek (Waldorff Jerzy (właśc. Preyss-Waldorff Jerzy)) , nie wiem, dlaczego nie mam ocenionego, przecież czytałam! To znak, żeby powtórzyć :)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-22 09:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Przychodzi mi na myśl jes... | joanna.syrenka
Dzięki za polecanki! "Mała matura" z opisu bardzo ciekawa i pasująca do tematu - choć Monice W. się nie podobała ;) A o tym "Fidrku" (Fidreku?) brak danych na BNetce - musiałem poszukać gdzie indziej. Wygląda w miarę interesująco - rozumiem, że szkoła odgrywa tam niepoślednią rolę?
Użytkownik: joanna.syrenka 2018-10-22 11:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki za polecanki! "Mał... | LouriOpiekun BiblioNETki
To są wspomnienia Waldorffa z młodości, nie tylko szkoła, także dom.
Użytkownik: Monika.W 2018-10-28 08:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki za polecanki! "Mał... | LouriOpiekun BiblioNETki
"Mała matura" nie jest książką, ale scenariuszem sprzedanym w formie powieści (chyba zresztą po sukcesie filmu?). I dlatego mi się nie podobała. Zobacz film. Ten jest niezły. Książki nie da się czytać. Ot co.
Użytkownik: joanna.syrenka 2018-10-28 13:06 napisał(a):
Odpowiedź na: "Mała matura" nie jest ks... | Monika.W
Nie miałam pojęcia o istnieniu filmu...
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-29 08:30 napisał(a):
Odpowiedź na: "Mała matura" nie jest ks... | Monika.W
Czytałem Twój krytyczny komentarz, chyba też świadectwo rozczarowania - ja to już wiem i mogę się psychicznie przygotować, że powieścią to nie będzie i może wówczas wypadnie lepiej? Bo tematycznie interesujące.
Użytkownik: Monika.W 2018-10-29 19:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytałem Twój krytyczny k... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może...
W każdym razie nie pamiętam NIC, zupełnie nic z tej książki. Więc może jednak nie warto?
Użytkownik: mika_p 2018-10-23 22:56 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak mnie naszło - polećci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Podejrzewam, że najwięcej szkoły znalazłbyś w literaturze dla młodzieży z tego okresu.
Makuszyński dobrze się czyta i w dorosłości, Szatan z siódmej klasy (Makuszyński Kornel) jeszcze nie był wspomniany w tym wątku, a z tego co kojarzę, zaczyna się w szkole.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-10-24 07:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Podejrzewam, że najwięcej... | mika_p
Dzięki, to interesujący trop! A możesz coś więcej polecić? Bo akurat "Szatan..." to w moim przypadku strzał kulą w płot - czytając w IVkl. podstawówki byłem zachwycony - ale kiedy był omawiany jako lektura w VIIkl. (no bo tytuł od razu podpowiada, nie?), wymęczyłem się straszliwie ;)
Użytkownik: mika_p 2018-10-28 01:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki, to interesujący t... | LouriOpiekun BiblioNETki
No właśnie nie mogę. Przed napisaniem postu podłubałam chwilę w Wikipedii, licząc na jakieś znane mi nazwisko, po którym trafię na godną polecenia książkę, ale z tych, które kojarzylam, był tylko Makuszyński.
I "Plastusiowy pamiętnik", wydany jako książka w 1936r.! (wcześniej w Płomyczku, w 1931). On mi własnie uświadomił, dlaczego nie mogę sobie nic przypomnieć - owszem, odbierałam go jako książkę dziejącą się dużo wcześniej niż "moje czasy", ale do chwili poszukiwań na Wiki byłam przekonana, że to książka powojenna. Szkoła była inna niż moja (czyli z lat 80-tych), ale tylko trochę.
Myślę, że jeśli w książkach nie bylo wyraźnie zaznaczone, kiedy dzieje się akcja, to mogłam nie rozróżnić książki przedwojennej od powojennej. O ile nie było odniesień do wojny (ruin, wspomnień rodzinnych) to właściwie się młodziutkiej sobie nie dziwię, bo akcja rozgrywała się miedzy dziećmi, młodzieżą, akcesoria szkolne te same (tornister, piórnik, pióro ze stalówka i kałamarz, książki), nauczyciele tacy sami ;) a w domu mama woła na obiad i narzeka na brudne lub porwane ubrania, tata wychodzi do pracy, jeszcze mógł być sąsiad, pani ze sklepu i to tyle dorosłych - tło.

A w "Szatanie..." jest wprost napisane: 1937 rok.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: