Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Migawka pokolenia Y

Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Czytatnik: Półka pełna książek do przeczytania

Data dodania: 2018-05-16 13:10

1 osoba poleca ten tekst.

"Ale teraz już nie robi takiego wrażenia, że coś jest ze Stanów. Peweksy umarły, my pamiętamy je jak przez mgłę, tamten świat nie jest nasz, nic z niego nie jest nasze, nam wolno prawie wszystko, myśleć, mówić, a w dodatku nic nie musimy, nie trzeba się bić, zresztą nie ma o co, nie ma żadnych idei, jak ktoś chce, może na siłę zostać harcerzem albo ministrantem, może odnajdzie sens i podobne duperele, nam to nie jest do niczego potrzebne."
Osiem cztery (Nahacz Mirosław)

Czasami mam takie poczucie, że urodziłem się zbyt późno lub zbyt wcześnie. Łapię absurdy i specyfikę peerelu, wykpiwaną w takich filmach jak "Nie lubię poniedziałku" czy "Miś" - ale nie musiałem za wiele owego "prylu" doświadczać, ot tyle, by ciupinkę zatęsknić do świata bez barokowej komerchy, przaśniejszego, ale na swój sposób pozostawiającego więcej miejsca do życia - nie tak zatłoczonego. Żałuję, że nie miałem swoistego przymusu (bo raczej można było naprawiać niż zastępować zepsute) wyuczenia się wielu przydatnych umiejętności życiowych, tak jak moje starsze kuzynostwo, przy którym ja mam dwie lewe ręce. Z drugiej zaś strony urodziłem się za wcześnie, by doświadczać dobrodziejstw Polski, w której (wciąż z lekka siermiężny i chronicznie zapóźniony) zachodni dobrobyt już choć trochę okrzepł - dopiero pod koniec podstawówki miałem komputer, rodzice kupili samochód, ale nigdy nie grałem w nogę na ogrodzonym i otrawionym "orliku", tylko na asfalcie (przy szkole) albo na samodzielnie wykarczowanym kawału pod lasem. Pierwsza komórka na studiach, pierwszy lot samolotem - podróż służbowa, a wielu "dobrodziejstw", które nawet dla dzisiejszych nastolatków są już oklepaną rutyną, nigdy nie doświadczyłem.

Z drugiej strony nie doświadczyłem też paru rzeczy, którym być może ciężko by mi było się oprzeć - z powodu nacisku rówieśników, z powodu znudzenia towarzyszącego coraz mocniej współczesnej młodzieży, z niemożności rozładowania energii czy frustracji - głównie z powodu pustki przepełnionego świata - świata pełnego wydmuszek, protez rzeczy interesujących, braku poczucia wartościowości rzeczy - bo tak łatwo je zdobyć.

Nie doświadczyłem też tego, co jest głównym w zasadzie tematem książki "Osiem cztery" - imprezowego ćpania, czego się da, bezcelowego znieczulania, a przede wszystkim ezo-chemicznych doznań, które są specyficzną ucieczką od tego wspaniałego, a okropnego świata. Bohaterowie, pięciu uczniów szkoły średniej z małego miasteczka beskidzkiego, dają nam się poznać, gdy szukają grzybów halucynogennych w związku ze zbliżającą się imprezą. Nahacz sprawnie, ze swadą kreśli charaktery, możemy mu wierzyć, gdy przedstawia myśli, rozmowy, czyny młodziaków - pisał książkę w wieku 18 lat! Cała akcja to właściwie opowieść jednego dnia - i "upojnej" nocy, gdy niektórzy mogą sobie "przygrzybić", inni są skazani "tylko" na jaranie maryśki, podlewane różnorodnymi alkoholami.

Ten świat jest dość pusty, ale może taki ma być - bowiem istnieje dodatkowa, niby-filozoficzna warstwa przemyśleń jednego z chłopców - narratora Olgierta. Przywoływane są różne reminiscencje, rzeczywistość miesza się z używkowymi rojeniami i wyobrażeniami czy sennymi majakami, gubimy się dokładnie tak, jak gubią się - z premedytacją - w codzienności owi nastolatkowie, którzy próbują - zgodnie z tytułem książki Postman Neil - zabawić na śmierć. Dosłownie! Jeden, obrażony, przypadkiem właściwie nie zabija się, wyskakując z balkonu; inny niemal dostaje zapaści, "zagrzybiwszy" jakimiś losowo zebranymi psiarami; sam Olgiert zastanawia się nad samobójem - ot tak, by sprawdzić, czy coś się zmieni.

"Osiem cztery" (tytuł odnoszący się do roku urodzenia Nahacza - równocześnie przyjmowany jako dolna granica pokolenia Y) to niejednoznaczna, specyficzna książka. Niektórzy czytelnicy wprost się w niej odnajdą, inni będą czytać z przerażeniem lub zawiścią, jeszcze inni po prostu przejdą nad nią bez mrugnięcia okiem - ot, w miarę dobre czytadełko. Co jednak znamienne - treści, które książka zawiera, nie są wyłącznie czczą literacką produkcją. Bowiem tak płodny autor jak Nahacz, po napisaniu trzech powieści, nie ukończywszy czwartej, strzelił był owego samobója - w wieku ledwie 23 lat. Cóż, on już wie, czy coś to zmieniło. Może i nas, czytelników, to zmieni choć trochę?

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 0 | wyświetleń: 57

Dodaj komentarz  

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku