Dodany: 2018-03-26 20:25|Autor: Anna125

Czytatnik: Pomiędzy niebem, a ziemią

1 osoba poleca ten tekst.

Posmak grozy i "coup de foudre"


Piąte dziecko (Lessing Doris)

Nie przepadam za noblistami, chyba w ogóle nie przepadam za hałasem i z trudem daję się przekonać do przeczytania bestselleru. Niekiedy jednak, delikatnie zachęcona, robię to, lecz książka musi swoje odleżeć, abym decyzję mogła traktować jako swój wybór. Tak było z „Piątym dzieckiem”. Zdaje się, że jestem programowo wytrenowana (bądź impregnowana na mądre perswazje), aby na wszelki wypadek być na „nie”. Nawet mam na to racjonalne uzasadnienie - dobrze jest utrzymywać w umyśle przeciwstawne hipotezy, uczyć się tolerować niepewność, wątpliwość i nic nie wiedzieć na pewno. W końcu jak się ostatnio dowiedziałam, również niezbyt wiele wiemy o środowisku, w którym żyjemy. Ponad 90% otaczającego nas świata składa się z ciemnej energii i ciemnej materii, a w ogóle nie wiadomo, czym to jest? Brr, przeraża. Ciemna energia bardzo rozrzedzona wypełnia cały wszechświat i ten maleńki nasz.

Wracając do Lessing i piątego dziecka muszę przyznać, że nie spodziewam się wstrząsu i poczucia bezradności. Oczekiwałam szacownej książki nobliwej noblistki. Pytasz i dostajesz odpowiedź, której się nie spodziewasz, jesteś pewien i rzeczywistość w puch rozbija twoje przekonania. O czym traktuje „Piąte dziecko”? O Davidzie i Harriet realizujących swój scenariusz życiowy, początkowo, z wielkim powodzeniem, Oboje długo się doń przygotowywali i na spełnienie czekali. Byli pewni, że się ziści. Spotkali się, pokochali - ”le coup de foudre”, choć może wejrzenie/spojrzenie należałoby zastąpić rozpoznaniem - i bez wahania wstąpili na ścieżkę. Opowieść się rozpoczyna. Co dalej, trzeba przeczytać…

Opowieść jest wewnętrzna, ponieważ z każdą stroną Lessing kieruje reflektor coraz częściej na Harriet. Podzielałam z bohaterką jej bezsilność. Stało się coś niezwykłego i strasznego. Niezrozumienie jest pełne. Klincz. Harriet nie może postąpić inaczej, chociaż wie, że jednocześnie rujnuje życie, to które sobie wymarzyła, to które tak pięknie się spełnia. Katastrofa. O co tu chodzi? O instynkt macierzyński, o człowieczeństwo rozumiane jako ogładę, którą narzuca nam kultura, o lęk pojawiający się wobec nieznanego, czy o to że nie możemy przeprowadzić swojej woli, a może Lessing próbuje nas skonfrontować ze złem przez duże „Z”. Dziwna jest ta książka. Zobaczyłam, że jest już wydany po polsku kolejny tom. Ciekawe jak poprowadziła dalej tę opowieść.
Postać Harriet została - moim zdaniem - poprowadzona po mistrzowsku. Podobnie jak sposób narracji.

Lessing buduje klimat grozy jak z Kinga lecz w inny sposób. Świat coraz bardziej się oddala, niknie w powieści, wydarzenia stają się odległe, oniryczne i niepokoją jakby w tle, coraz więcej streszczeń czasu, który upływa. Autorka pozostawia swoją bohaterkę bezradną, żadnych narzędzi, sposobów, świat bliższy i dalszy nie pomaga. Wszyscy odchodzą. Ona nie może opuścić Bena, „odpuścić” sobie? Wydaje się jakby autorka konstruowała dwa plany: magiczny i realny. Nieodparcie nasuwają się filmowe skojarzenia do klasycznych filmów: „Dziecko Rosemary” i „Omen”, czy pewnie wielu innych i ich konfrontacja z rozumem. Zastanawiałam się, czy autorka bawi się z czytelnikiem, czy chce coś powiedzieć (podobnie jak King).

Dla mnie silną figurą tej książki jest iluzja, że możemy kontrolować swoje życie, że jak dobrze idzie to tak będzie zawsze, że jeśli podejmuje się dobre decyzje (w oparciu o wszystkie dostępne przesłanki) to do dobrego zawsze prowadzą. Duże kwantyfikatory, o czym poucza logika nie są prawdziwe. Czyżby to ukłon Lessing w stronę nieprzewidywalności, losu (fatum), zrzucenia z piedestału złudzenia o wszechmocnym panowaniu nad swoim życiem. Filmowy Bruce Lee, kiedyś, w jednym z filmów wypowiedział frazę „Be like water”. Głębokie być może (miał doktorat z Hegla), dostosuj się, a jednocześnie kropla wody drąży skałę.

Druga figura to zło, niewiadomego pochodzenia, na które wpłynąć nie możemy, ono istnieje obok nas i wiąże na życie i śmierć.

No cóż, chyba że to gra, w którą wciąga nas Lessing. Przekonam się (mam nadzieję, kiedy przeczytam „Bena”), może coś się wyjaśni, gdyż na razie mnożą się tylko pytania.
Ponadto koniecznie muszę przeczytać inną jej książkę, aby sprawdzić, czy to kwestia stylu pisania, czy podejścia do tej opowieści.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 172
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: