Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Jacek Pulikowski - "Jak wygrać miłość?"; "Jak wygrać ojcostwo?"

Autor: Pingwinek

Czytatnik: Pingu-pingu-ping! ;)

Data dodania: 2018-03-06 02:24

(Czytatka zdradza co nieco.)

"Jak wygrać miłość? Instrukcja obsługi" to książeczka, którą przeczytałam już dość dawno - wtedy oceniłam ją na 4. Dziś niechętnym okiem spoglądam na 'fachową literaturę religijną', "Jak wygrać ojcostwo? Instrukcję obsługi" wzięłam do ręki tylko dlatego, że egzemplarz stał na półce u ciotki, a ja miałam niewielką dziurę w czasie - nota to 2. Zacytuję, na co zwróciłam uwagę przed laty, na co teraz.

Z "Jak wygrać miłość?":

"Człowiek pragnie wygrywać. Jednak nie każde zwycięstwo się opłaca. Pewną miarą wielkości człowieczego zwycięstwa jest czas trwania nasycenia i szczęścia człowieka. Zwycięstwo cieszące pięć minut jest zwycięstwem małym. Zwycięstwo radujące przez lata, aż do śmierci, jest zwycięstwem dużym. Ale największym zwycięstwem jest to, którego owoce cieszą człowieka przez całą wieczność. Tak więc zwycięstwa w sferze materialnej, cielesnej, a nawet psychicznej nie są najważniejsze, bo kończą się wraz ze śmiercią ciała. Jedynie zwycięstwo duchowe poprzez nieśmiertelność duszy przenosi się w wieczność. Prawdziwa Miłość poza wymiarem cielesnym i psychicznym ma wymiar duchowy, który przedłuża ją do wieczności. Dlatego też Miłość nigdy się nie kończy."
-> "Wygrać!". No bełkot, obecnie to dla mnie bełkot.

"Największą potrzebą człowieka od poczęcia do śmierci jest potrzeba bycia kochanym."
-> Tu się zgadzam.

"Prawdziwa Miłość jest decyzją woli i wyraża się troską o najgłębiej rozumiane dobro osoby kochanej. Tak rozumianą Miłość można ślubować i trwać w niej wiernie do śmierci."
-> Jak mówić o prawdziwej Miłości, nie przeżywszy żadnej?

"Wierność jest ukoronowaniem Miłości. Mogąc przeżyć prawdziwą Miłość, nie warto rozmieniać jej na miłostki."
-> Przecież to nie do mnie?

"Ludzi należy kochać, a rzeczy używać, nigdy odwrotnie!"
-> Tutaj racja.

"Najgorsza jest utrata tego, co najlepsze."
-> Logika, nie?

"Miłości trzeba się uczyć i... sobie na nią zapracować. Miłość jest zwycięstwem nad własnym egoizmem."
-> A nie darem, niezasłużonym?

"Wielki cel wyzwala entuzjazm i gotowość do poświęceń."
-> Tak, ale potrzebuje drobnych sukcesów, radości w drodze.

"Posiadanie siebie umożliwia w pełni świadome ofiarowanie siebie w Miłości drugiemu człowiekowi (małżeństwo), Chrystusowi (kapłaństwo) lub idei (oby wartej tego), której poświęca się życie. (...) Człowiek dojrzały - wolny, którego duch panuje nad ciałem, jest w pełni gotowy do realizacji w życiu wybranej drogi Miłości."
-> Demonizacja ciała zepsuła mi życie.

"W «grze o Miłość» dyscypliną najpopularniejszą we wszystkich krajach jest Miłość małżeńska, czyli gra parami. Z natury rzeczy muszą to być pary damsko-męskie pragnące dobra drugiego i posiadające elementarną dojrzałość do małżeństwa. Ta Miłość ma swoją specyfikę. Jest dozgonna i uświęcona sakramentem. Budowanie prawdziwej komunii i wychowanie potomstwa wymagają nierozerwalności. Miłość małżeńska powinna być pełna, ludzka, wierna i wyłączna oraz płodna. Pełna, czyli pozbawiona jakichkolwiek egoistycznych rachub i rezerwowania dla siebie specjalnych przywilejów. Ludzka, czyli ma obejmować całego człowieka: jego ciało, sferę psychiczną i duchową. Wierna i wyłączna - aż do śmierci (i oczywiście do tej jedynej osoby). Płodna, czyli nastawiona na ofiarne zrodzenie i wychowanie potomstwa. Tu powinien decydować roztropny umysł i wielkoduszność."
-> W co ja wierzyłam...

"Wzorem komunii małżeńskiej jest komunia osób boskich."
-> ... no właśnie.

"«Gra o Miłość» toczy się przez całe życie. (...) decydująca rozgrywka zaczyna się (...) w momencie udzielenia sobie nawzajem sakramentu małżeństwa. (...) Gra jest jedna i decydująca o szczęściu w życiu na ziemi i w wieczności. Stawka jest najwyższa. Decyzja o małżeństwie powinna być przemyślana i przemodlona. Człowiek wierzący ma świadomość, że Panem jego życia jest Bóg. Oddać drugiemu swe życie może jedynie za Bożym przyzwoleniem. Takim przyzwoleniem i zarazem błogosławieństwem Boga jest związek sakramentalny. Małżonkowie w prezencie ślubnym dostają od Boga niewyczerpane zasoby łask sakramentalnych!"
-> I co mi po teologicznym zacięciu sprzed dekady?

"Pierwszy i podstawowy cel małżeństwa to zbawienie żony i męża. Dzięki małżeństwu i przez nie, mają się uświęcać (niekoniecznie przez męczeństwo). Ona ma się stawać coraz lepszą żoną i matką, on - mężem i ojcem. Zadaniem obojga jest budowanie komunii małżeńskiej na wzór komunii OSÓB BOSKICH. Powinni wzajemnie spełniać godziwe potrzeby cielesne, psychiczne i duchowe: żony chcącej się podobać i męża spragnionego podziwu dla swej mądrości i dokonań. Dzieci są naturalnym owocem spotkania trzech Miłości: żony, męża i Boga. Cud poczęcia (powstanie ciała dziecka ze zjednoczonych komórek rozrodczych matki i ojca i obdarowanie go przez Boga duszą nieśmiertelną) odbywa się w nieznanym rodzicom momencie w zaciszu matczynego łona - w sanktuarium życia. Dzieci przedłużają Miłość małżeńską w wieczność i są promieniami, które niosą w świat ideę pięknej, życiodajnej Miłości."
-> A jeśli "żona" i "mąż" mają inne potrzeby?

"Miłość to nie przygoda - przechodzi przez nią wieczność."
-> Wieczność, lecz i przygoda.

"Zasada jest prosta: albo wspólne zwycięstwo, albo wspólna porażka. Nie ma innej możliwości."
-> Pewnie prawda.

"Dobrze zgrane małżeństwo opiera się na absolutnym zaufaniu i wzajemnym wspieraniu."
-> Małżeństwo... Po prostu: związek.

"Miłość małżeńską wygrywa się (lub przegrywa) wspólnie."
-> Nno.

"W małżeństwie różne są zadania żony i męża. Mogą się we wszystkim wspierać, lecz tylko w pewnym zakresie wymieniać. Role, które wyznacza natura, są niewymienne. Stwórca wybrał kobietę na opiekunkę małego dziecka. To ona ma rodzić dzieci i karmić je piersią. Mężczyzna jest «na zewnątrz» układu matka-dziecko i ma go osłaniać, zapewniać byt i bezpieczeństwo. Kobieta, która poświęci się zrodzeniu i wychowaniu dzieci, ma szansę być szczęśliwą żoną i matką. Gdy ulokuje tęsknoty w karierze sprzecznej z macierzyństwem, będzie nieszczęśliwa, a mąż i dzieci będą jej zawadą. Mężczyzna wybrawszy ojcostwo jako najważniejszą karierę, ma szansę na wielki sukces. Poświęciwszy rodzinę innej karierze, przeżyje gorycz słabości, a może nawet dramat rozpadu własnej rodziny, która powinna być jego najważniejszą «firmą»."
-> "Specyfika ról w drużynie" - fakt, kiedyś kupowałam taką wizję.

"Niepodważalną rolą kobiety-żony-matki jest rodzenie i wychowywanie dzieci. Ma po temu nie tylko możliwości biologiczne, ale wspaniałe predyspozycje psychiczne i duchowe. Mówi się, bez żadnej przesady, o geniuszu macierzyńskim."
-> Nie sądzę.

"Świat zwariował i chyli się ku upadkowi. Czas na nowo docenić i dowartościować macierzyństwo, by kariera matki wychowującej własne dzieci w domu stała się powszechnym marzeniem dziewcząt i kobiet."
-> Nie mam zdania.

"Kobieta w stanie błogosławionym jest jak monstrancja - nosi «cząstkę» Boga w sobie."
-> O matko...

"Rolą mężczyzny w małżeństwie jest branie na siebie odpowiedzialności za losy i rozwój wszystkich członków rodziny. (...) Zadaniami mężczyzny-męża-ojca są: odpowiedzialność za poczęte życie, udział w wychowaniu dzieci, praca zawodowa podporządkowana dobru rodziny oraz dawanie przykładu dojrzałej postawy chrześcijańskiej. Szczególnym zadaniem mężczyzny-męża jest troska o dobro żony. Powinien być dla niej opiekunem i podporą psychiczną, okazywać szacunek i uczyć dzieci szacunku dla matki. Mężczyzna-ojciec powinien być bohaterem dla swoich dzieci, by swym przykładem pociągał je do podejmowania bezinteresownego trudu, do działań w imię dobra i Miłości."
-> Niespecjalnie się ten obraz wpisuje w mój gust.

"Macierzyństwo i ojcostwo jest twórczością zakorzenioną w wieczności."
-> Wielkie słowa - wydają się trochę śmieszne.

"W Miłości małżeńskiej naczelna zasada taktyczna powinna brzmieć: na pierwszym miejscu Bóg, potem współmałżonek, dalej dzieci i w końcu inni ludzie."
-> Współmałżonek przed dziećmi, ta opinia zawsze mnie cieszy.

"Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu."
-> Okej, aktualnie nie powinnam komentować.

"Nawet gdy praca jest szlachetna, ofiarna i piękna, nie wolno dla niej poświęcić rodziny."
-> Nie wolno!

"Piękna Miłość małżeńska promieniuje na dzieci, dalszą rodzinę, innych ludzi. Jest pociągająca i «zaraźliwa». Świat jej potrzebuje!"
-> Świat potrzebuje każdej pięknej miłości - staje się dzięki niej jeszcze piękniejszy.

"Bez wątpienia w konkurencji «Miłość» w historii świata niedościgłym Mistrzem był, jest i pozostanie Jezus Chrystus. Zapominając całkowicie o sobie i poświęcając siebie bez reszty, oddał życie za każdego człowieka, za całą ludzkość. Torturowany cieleśnie i psychicznie, odarty publicznie z szat, wyszydzony i wreszcie zawieszony na krzyżu - symbolu hańby. Nie wahał się ani przez moment, czy warto tak się poświęcać i cierpieć dla tych, którzy kpili sobie z Niego. Nie cofnął się przed żadną ofiarą, bo kierował się prawdziwą Miłością. Miłość Chrystusa do Kościoła jest wzorem Miłości małżeńskiej. I my ludzie, zobowiązawszy się do Miłości i poświęcenia dla jedynego i to dobrowolnie przez siebie wybranego człowieka: męża lub żony, powinniśmy starać się wypełnić do końca swoje zobowiązania."
-> Może kiedyś to wszystko zrozumiem... Może kiedyś. Może.

"Jedyną miarą Miłości jest Miłość bez miary."
-> Same złote myśli, a ja chcę przeżyć cokolwiek w rzeczywistości...

"O zwycięstwie w sporcie często decyduje moment. Błyskotliwe zagranie, nadludzki wysiłek, zryw przed metą. O zwycięstwie w Miłości nie decydują żadne chwilowe «zagrania», wspaniałe uniesienia, gesty ani nawet wielkie czyny. Tu decyduje wierność. Trwanie na obranej drodze Miłości pomimo bólu, ran, chwil słabości i upadków. Trwanie pomimo złych emocji i najróżniejszych przeciwności i pokus. Trwanie nawet mimo chwilowego poczucia opuszczenia, niezrozumienia i bezsensu. Trwanie do śmierci. Czy w dzisiejszym świecie możliwy jest triumf Miłości wobec zmasowanego ataku sił jej przeciwnych? Od czego on ostatecznie zależy? Sukces zależy od «fundamentu». Dom z biblijnej przypowieści postawiony na piasku runął po ataku żywiołów. Dom na skale przetrwał wszystkie zawieruchy. Jeżeli fundamentem Miłości jest Chrystus i łaska sakramentalna, nie zniszczą jej żadne, nawet najstraszliwsze żywioły tego świata."
-> Dom, czy wciąż marzę o domu?

"(...) prawdziwa - nigdy się nie kończy. Miłość małżeńska dodatkowo przedłuża się w wieczność bardzo konkretnie poprzez duszę nieśmiertelną każdego poczętego dziecka. Pierwszą nagrodą za zwycięstwo Miłości jest szczęście własne już tu, na ziemi. Radość płynie ze spełnienia swego posłannictwa, z bycia w pełni sobą. Wszak stworzeni jesteśmy do miłości. Drugą nagrodą jest szczęście bliskich. Radość ze szczęścia bliskich jest nie do przecenienia. Trzecią nagrodą jest zadowolenie z szerzenia Miłości w świecie, z wypełnienia misji apostolskiej, do której wezwany jest każdy człowiek. Najważniejszą jednak nagrodą jest szczęście wieczne w spotkaniu i w zjednoczeniu z Dawcą, Źródłem, Wzorcem i Istotą Miłości - z samym BOGIEM."
-> Uf... I nareszcie ostatni fragment.

"Nagrodą za zwycięstwo w grze o miłość jest sama Miłość; konsekwencją przegranej - brak Miłości."
-> "Gra" to podstępne określenie.

Z "Jak wygrać ojcostwo?":

"Spójrz na matkę i bierz córkę."
-> "Wybór matki dla dzieci", przysłowie chińskie :]

"Chłopak chce «chodzić» z «fajną» dziewczyną. Najlepiej, by była ładna, zgrabna, chętna do zabawy i... «łatwa». Przecież to tylko «chodzenie». Doświadczenie jednak uczy, jak często «chodzenie» kończy się przyspieszonym ślubem i licznymi, nieraz dramatycznymi konsekwencjami życiowymi. Czas zmienić kryteria wyboru. Rozumny chłopak, poznając dziewczynę, winien zadać sobie pytanie: «Czy chciałby w przyszłości mieć taką córkę jak ona?». Powinien przyjrzeć się jej rodzinie i wyobrazić sobie dziewczynę jako matkę wspólnych dzieci. Ostudziłoby to nieraz młodzieńcze zapały i nie pchałby się w beznadziejny związek tylko dlatego, że... jest przyjemnie. Używanie rozumu i woli popłaca. Rozum ma pomóc w wyborze najlepszej towarzyszki na całe życie (nie tylko do zabawy) i najlepszej matki dla wspólnych dzieci, a wola ma chronić budowane dobro przed bezwolnym pójściem za pobudzeniami ciała."
-> Który "normalny chłopak" Cię posłucha, panie Pulikowski?

"Dla podziwu w oczach ukochanej kobiety mężczyzna jest zdolny do wielkich dokonań. (...) Mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem... jakie zrobił na kobiecie."
-> Musiałabym być UKOCHANĄ kobietą. Albo chociaż przyjaciółką... Wyznawać, że podziwiam?

Jak wygrać miłość? Instrukcja obsługi (Pulikowski Jacek)
Jak wygrać ojcostwo?: Instrukcja obsługi (Pulikowski Jacek)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 8 | wyświetleń: 327

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-03-14 12:55 napisał(a):

Odpowiedź na: (Czytatka zdradza co niec... | Pingwinek Pokaż rodzica

Nie do końca jestem przekonany, czy powinienem komentować Twoje dość ekshibicjonistyczne czytatki, bo nie chciałbym sprawić wrażenia, że oceniam Twoje wybory tudzież nastrój/ton zgorzknienia, więc z góry przepraszam, ale zaintrygowała mnie ta czytatka. No, to skomentuję :p

"Miłości trzeba się uczyć i... sobie na nią zapracować. Miłość jest zwycięstwem nad własnym egoizmem."
-> A nie darem, niezasłużonym?

Wg mnie absolutnie nie! Pisałem o tym tu: Usiąść i zapłakać Ważniejszy fragment:

- Zauroczenie przemija, miłość trzeba zbudować i o nią dbać, i pilnować się, aby nie przeżyć zauroczenia inną osobą
- Miłość najczęściej jest "pomimo wad" i wymaga kupy cierpliwości i niezadufania w sobie (bo sami z sobą często z trudem wytrzymujemy)
- Na dłuższą metę jest niemal niemożliwe, aby być w dłuższym związku z osobą o zdecydowanie różnych poglądach
- Tak, zawsze kocha się "za coś" - nie za prezenty, tylko za jakąś cechę: humor, opiekuńczość, hojność, ideały i wierność im, itd.; także za czyny - czyli potrafi ująć zachowanie w jakiejś sytuacji; i gdy tego zaczyna brakować, to i miłość stygnie


Obniżanie standardów kontra nierealistyczny idealizm - to wszystko, co opisuje Pulikowski, jest asymptotą, do której chociażby zbliżyć się mogą bardzo nieliczni. W czytanym przeze mnie właśnie Gubernator (Warren Robert Penn) jest taki fragment: "Jeżeli ktoś jest idealistą, wtedy wszystko, co robi czy co się dzieje dokoła, nie ma znaczenia, bo i tak nie jest rzeczywiste." Czasem jednak warto postawić sobie na horyzoncie jakiś niedościgły ideał, aby mieć w życiu drogowskaz - nawet, jeśli tam nie dotrę, to przynajmniej dążyłem we właściwym kierunku i nie zboczyłem na manowce.


->A jeśli "żona" i "mąż" mają inne potrzeby?

Dlatego rozmawiać trzeba PRZED ślubem, a nie po. Oczywiście że mają inne potrzeby, bo wbrew próbom wmówienia ludziom różnych bzdetów, kobieta i mężczyzna różnią się od siebie - ważne jest, czy dopuszczają do siebie ów fakt, oraz czy są skłonni zaspokajać potrzeby drugiej strony. Bo przyjemność w małżeństwie daje m.in. umożliwienie osiągnięcia satysfakcji drugiej stronie. Jeśli jednak cena jest zbyt wysoka, lub w/w gotowość wyraża tylko jedna strona - wówczas raczej nic z tego nie będzie.


"Zasada jest prosta: albo wspólne zwycięstwo, albo wspólna porażka. Nie ma innej możliwości."
-> Pewnie prawda.

Niekoniecznie - może to być jednostronna porażka nierealistycznych wyobrażeń. Jak to mówią - kobieta ma nadzieję, że mężczyzna zmieni się po ślubie - mężczyzna ma nadzieję, że po ślubie kobieta się nie zmieni ;)

Pulikowski mylnie pisze też "O zwycięstwie w sporcie często decyduje moment." - tak naprawdę dalszy fragment, w którym pisze o miłości, odnieść można by i do sportu, zamieniając jedynie podmiot:

"O zwycięstwie w SPORCIE nie decydują żadne chwilowe «zagrania», wspaniałe uniesienia, gesty ani nawet wielkie czyny. Tu decyduje wierność [dyscyplinie]. Trwanie na obranej drodze SPORTU pomimo bólu, ran, chwil słabości i upadków. Trwanie pomimo złych emocji i najróżniejszych przeciwności i pokus. Trwanie nawet mimo chwilowego poczucia opuszczenia, niezrozumienia i bezsensu."

Może czasem wygrać "czarny koń", ale prawdziwy i powtarzalny sukces osiągną tylko ci, którzy uporczywie trenują i nie zrażają się porażkami albo zniżką formy. Co oczywiście nie przeczy temu, że nagminnie myli się miłość z "motylkami w brzuchu", stanem zakochania albo brakiem trudnych/negatywnych okresów w relacji - właśnie chodzi o owo trwanie 'pomimo'.

Dużo farmazonów i górnolotnych sformułowań - to lektura dla chcących "poczuć transcendencję", wzmocnić lub zbudować swoje duchowe przeżycia związane z relacjami rodzinnymi - niektórzy potrzebują takiego typu wsparcia. No i jest to w dużej mierze (patrząc po fragmentach) książka dydaktyczna. Zresztą słusznie piszesz:

-> Niespecjalnie się ten obraz wpisuje w mój gust.

Mój zapewne również, tak jak i podobnie mocno bym zjechał jeden z najgorszych gniotów, prezentujących zgoła odmienne podejście do tych spraw, czyli Wychowanie seksualne dla klasy wyższej, średniej i niższej (Kofta Krystyna)

Na koniec mam dla Ciebie pocieszenie:
-> Który "normalny chłopak" Cię posłucha, panie Pulikowski?
Znam takich wielu :) Nie trzeba się zniechęcać i z tego powodu lecieć na byle co albo odpuszczać! Ważne też, by "nie chcieć zbyt mocno" - nic na siłę, bo wtedy najłatwiej się sparzyć.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pingwinek 2018-03-14 18:23 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie do końca jestem przek... | LouriOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Bez obaw, Louri, komentuj śmiało. Jak zabraknie mi siły do dyskusji, powiem pas. Ale o miłości nie porozmawiamy, musiałabym choć raz być w związku. O małżeństwie nie wspominając. Niewiele może kaleka powiedzieć o bieganiu. A chyba nie chodzi o jakieś przerzucanie się teorią? Jeszcze inna sprawa, że dziś bym w tej pierwszej książce, czytanej przed laty, zwróciła uwagę na naprawdę nieliczne fragmenty. Żaden z Pulikowskiego autorytet. Co do "pocieszenia" - nie sądzę, by "normalny chłopak" znaczył dla nas to samo. Ale nie, nie pytaj, co znaczy dla mnie. W każdym razie dla mnie to nie szukanie i znajdowanie, to nie wybór. Wszystko dzieje się... poza mną.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-03-15 09:31 napisał(a):

Odpowiedź na: Bez obaw, Louri, komentuj... | Pingwinek Pokaż rodzica

No to pytanie jest tylko, czy chcesz istotnie coś zmienić, czy po prostu ponarzekać? ;)

Na zachętę podrzucę parę cytatów z Pozostać przy zdrowych zmysłach: Jak nie stracić głowy w stresie współczesnego życia (Persaud Raj):

"Kolejna korzyść z wysokiego morale polega na łatwiejszym budowaniu związków - możesz się przekonać, że ludziom superoptymistycznym łatwiej jest uzyskać wsparcie społeczne. Są przyjemniejsi w towarzystwie i przyciągają szerszy krąg przyjaciół niż osoby o bardziej trzeźwym stosunku do rzeczywistości. Superoptymiści to wspaniałe panaceum na nasze zmartwienia i w dodatku nie zawracają nam głowy własnymi. Porywająca i entuzjastyczna postawa, na którą nie mają wpływu ich własne problemy, czyni ich wspaniałymi kompanami, zwłaszcza w stresującej sytuacji. Tak powstaje pozytywny cykl: nierealistyczne, ale pozytywne iluzje chronią cię bezpośrednio przed chorobą umysłową, a ponadto wzbogacają twoje wsparcie społeczne, co z kolei przyczynia się do wzrostu optymizmu." [351]

"(...) na dłuższą metę ważne jest, aby skupiać się na sobie w chwilach sukcesu i dobrego samopoczucia. Ostatecznie, jeśli myślisz o sobie tylko wtedy, gdy czujesz się źle lub przeżywasz kryzys, to przyzwyczajasz się do postrzegania własnej osoby w czarnych barwach." [379]

"Niezdolność do zaakceptowania rzeczywistości jest naturalnie symptomem słabego zdrowia psychicznego, jeśli bowiem twoje rozumienie świata odbiega od potocznego lub jest po prostu zasadniczo błędne, to nie tylko będziesz gorzej sobie radzził z trudnościami, lecz także będziesz marnował swe siły w bezużytecznych przedsięwzięciach, takich jak próby powrotu do wcześniejszego okresu swego życia, choć wiadomo, że przeszłość nigdy nie wraca. Odmowa akceptacji rzeczywistości sugeruje też, że silne wewnętrzne zjawiska emocjonalne (jak na przykład obsesyjna miłość) biorą w twoich myślach górę nad światem zewnętrznym." [392]

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pingwinek 2018-03-15 13:01 napisał(a):

Odpowiedź na: No to pytanie jest tylko,... | LouriOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Co miałabym zmienić?

Linka Odpowiedz

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-03-15 14:27 napisał(a):

Odpowiedź na: Co miałabym zmienić? | Pingwinek Pokaż rodzica

Czy Twoje komentarze pod cytatami w czytatce dotyczą Ciebie osobiście czy są po prostu pytaniami ogólnymi, o których uważasz, że ktoś mógłby je sobie zadać, jakkolwiek Ciebie to nie dotyczy osobiście? Bo może coś mylnie rozumiem...

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pingwinek 2018-03-15 16:44 napisał(a):

Odpowiedź na: Czy Twoje komentarze pod ... | LouriOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Zazwyczaj dotyczą mnie. Ja nie rozumiem, jakie zmiany miałabym wprowadzić i co wtedy uzyskam. (To znaczy - domyślam się, obawiam się, że nie o to mi chodzi.)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-03-16 15:32 napisał(a):

Odpowiedź na: Zazwyczaj dotyczą mnie. J... | Pingwinek Pokaż rodzica

Ok, ja nie będę ciągnął tematu, bo to nie to forum :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pingwinek 2018-03-16 17:18 napisał(a):

Odpowiedź na: Ok, ja nie będę ciągnął t... | LouriOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

OK!

Linka Odpowiedz

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku