Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Szansa na życie

Autor: Aivalar

Książka: Dzień ostatnich szans (Schneider Robyn)

Data dodania: 2018-02-25 20:25

Redakcja BiblioNETki poleca!

Życie 17-letniego Lane'a biegło uporządkowanym torem, dopóki nie poznał diagnozy: nieuleczalna forma gruźlicy. Chłopak wyjeżdża do ośrodka dla chorych, wierząc, że po kilku tygodniach będzie mógł wrócić do nauki, żeby przygotować się na wymarzone studia. Spotyka tam Sadie, która wygląda dziwnie znajomo. Dziewczyna i paczka jej przyjaciół wcale nie zachowują się tak, jakby pobyt w Latham House był dla nich udręką. Lane, oderwany od swoich podręczników, zaczyna rozumieć, że jego rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej.

Chciałoby się powiedzieć, że to nie jest kolejna powieść dla nastolatków. Ale prawdę powiedziawszy „Dzień ostatnich szans” ma wszystko, czego zwykle oczekuje się od literatury młodzieżowej: lekki, przyjemny styl, bohaterów w podobnym wieku, jak docelowa grupa odbiorców, wątek miłosny i sporo emocji. To nie są jednak minusy, wprost przeciwnie, odnoszę wrażenie, że w prostocie tej książki tkwi jej największy urok. Że w sposób oczywisty, a jednocześnie wyjątkowo przenikliwy zwraca uwagę na coś, co teoretycznie już wiedzieliśmy, po prostu ktoś musiał nam o tym przypomnieć. Tym kimś okazała się Robyn Schneider oraz jej nastoletni bohaterowie.

Jest coś oryginalnego w pomyśle na fabułę. Nie sądzę, bym kiedykolwiek wcześniej miała w rękach powieść z wątkiem gruźlicy – pisze się o nowotworach, o różnych stopniach niepełnosprawności czy zaburzeniach psychicznych, tymczasem autorka zdecydowała się napisać o chorobie, która dziś wydaje się nieco zapomniana, a przecież wciąż istnieje i może stanowić realne zagrożenie. Co najlepsze, atmosfera panująca w powieści wcale nie jest przygnębiająca; owszem, cały czas jesteśmy świadomi widma choroby wiszącego nad bohaterami, ale gdyby nie fakt, że Lane, Sadie i ich przyjaciele mieszkają w zamkniętym ośrodku, co narzuca pewne ograniczenia, nawet bym nie zauważyła, że coś jest nie tak. Oni wciąż pozostają młodymi ludźmi, którzy z upływem czasu dojrzewają, zmieniają się i zaczynają postrzegać siebie czy innych zupełnie inaczej. Muszę przyznać, że osadzenie historii o dorastaniu na takim tle sprawiło, że nie jest ona infantylna ani banalna. To po prostu ukazanie walki o normalność, o prawo do młodzieńczego buntu. Myślę, że po lekturze wielu nastoletnich odbiorców doceni nawet zwykły, nudny dzień – bez choroby, która równie dobrze może okazać się wyrokiem śmierci.

W gruncie rzeczy niewiele się tu dzieje. Coraz lepiej poznajemy Lane'a, Sadie, Marinę, Nicka i Charliego, ich kiełkującą przyjaźń, próby wyłamania się ze standardów oraz, oczywiście, przyglądamy się rozkwitającemu romansowi. Trudno mówić o rozpędzonej akcji; nawet kiedy pod koniec opowieść nabiera tempa, brak nadmiernej dynamiki czy gwałtowności. Nie da się też ukryć, że przebieg niektórych wątków łatwo można przewidzieć, a całość wydaje się niemalże zwyczajna. Nie zmienia to jednak faktu, że przez tę powieść się płynie – nie zauważałam, kiedy przewracałam kolejne strony, a choć nie jest ich zbyt wiele, zdążyłam tak bardzo przywiązać się do bohaterów, że trudno było mi się z nimi rozstać. Autorka pisze wyjątkowo plastycznie i barwnie, przy czym jej styl cechuje oszczędność słów: nie znajdziecie tu opisów napakowanych epitetami czy zbędnego filozofowania. Tylko proste wnioski, które być może wysnulibyście sami, ale zobaczenie ich na papierze sprawdza się zdecydowanie lepiej.

Mam jedynie drobny zarzut odnośnie do prowadzenia narracji. Obserwujemy wszystko na przemian z perspektywy Lane'a i Sadie. Gdyby nie zdecydowany podział tych dwóch spojrzeń i zmiana form czasowników, mogłabym się właściwie nie zorientować, które z bohaterów jest akurat narratorem. Trzeba jednak przyznać, że całość wypada płynnie, trudno się dopatrzyć dziur fabularnych.

O czym właściwie jest „Dzień ostatnich szans” ? Nie, nie o nieuleczalnie chorych nastolatkach. Nie o śmierci, nie o szczeniackiej miłości, nawet nie o tym, że w przypadku masowej epidemii jakiejkolwiek choroby ci bardziej uprzywilejowani jako pierwsi otrzymają leki. Jak sam tytuł wskazuje, to historia o tych drzwiach w naszym życiu, które mijamy codziennie, zamiast podejść i szarpnąć za klamkę. A kiedyś one mogą przestać się pojawiać. I lepiej, żeby tych wszystkich przegapionych okazji nie uświadomiła nam dopiero sytuacja bez wyjścia. Czasem po prostu warto rzucić się na głęboką wodę.

To prosta powieść dla młodzieży, która być może nie wybija się specjalnie na tle gatunku, ale jest bardzo przyjemna w odbiorze i na dodatek pełna emocji. Trudno się nie wzruszyć przy zakończeniu i nie ulec pewnej melancholii, która bije od tej książki. Robyn Schneider nieźle operuje językiem i zdecydowanie potrafi trafić do serca, na dodatek za pomocą prostych i, wydawałoby się, banalnych zabiegów.


[Recenzję opublikowałam również na swoim blogu oraz na portalu lubimyczytac.pl]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 0 | wyświetleń: 699

Dodaj komentarz  

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku