Dodany: 2018-01-29 21:05|Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Czytatnik: Półka pełna książek do przeczytania

2 osoby polecają ten tekst.

Stephen King - król memento mori


"- W dzisiejszych czasach (...) nikt nie chce o [śmierci] rozmawiać ani myśleć. Oczyścili z niej telewizję, bo uważali, że może jakoś zranić dzieci, skrzywić ich umysły. A ludzie na pogrzebach proszą o wystawienie zamkniętej trumny, by nie musieli patrzeć na zwłoki i żegnać się z nimi... Zupełnie, jakby chcieli zapomnieć o śmierci.
- A jednocześnie kupują kablówkę pełną filmów pokazujących ludzi (...) robiących to, co zazwyczaj robi się przy zasuniętych zasłonach." [S.King "Cmętarz zwieżąt", s.69.]


Natchnęło mnie przy lekturze Smętarz dla zwierzaków (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) - świat dzisiejszy potwornie lęka się tematu śmierci. Ucieka się przed nim, zarykuje wszystko, co zwraca uwagę na skończony i krótki byt ziemski, ośmiesza nie tylko eschatologię, ale sam lęk przed śmiercią - poprzez "ocieplenie" jej wizerunku w zabawowym Halloween (czy kiedyś nie było bardziej podobne do polskich Dziadów?), sugar skulls, kult młodości (osobliwie groteskowy w obrazie "dzidzi piernik" czy botoksowych królowych silikonu).

Tymczasem mistrz horroru, czyli S. King w wielu swych książkach wnikliwie zderza czytelnika nie tylko z makabrą czy wyimaginowanymi stworami (które zapewne stoją za wieloma gadżetami halloweenowymi). W swoich powieściach w sposób mniej lub bardziej bezpośrednio okrutny, ale przeważnie dogłębnie i bezkompromisowo, stawia przed odbiorcą dylematy i widmo śmiertelności. Kilka przykładów z "wyższej półki" króla:

- Smętarz dla zwierzaków (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) nie tylko podnoszone jest zagadnienie życia po śmierci, ale i chorobliwego lęku przed tym tematem, wreszcie Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu

- Wielki marsz (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) śmierć towarzyszy tu czytelnikowi przez CAŁĄ książkę - i do tego wiadomo, że zginie 99 ze 100 bohaterów; opowieść o nieuchronności śmierci, o różnorodnych postawach przyjmowanych w jej perspektywie, o niezgodzie na nią, wreszcie o utracie tak bliskich, jak i wrogów

- Gra Geralda (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) rozpoczynająca się nagłą śmiercią, a potem tocząca się w pokoju, gdzie na łóżku uwięziona jest kobieta - w towarzystwie zwłok swego męża; dodatkowo jest w sytuacji nieustannego zagrożenia życia, tak z powodu nieudanych prób uwolnienia się, jak i z powodu nieoczekiwanych zdarzeń - z których każde ociera ją o śmierć

- To! (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) wypełnione jest po brzegi śmiercią, a przede wszystkim wspomnieniami o zmarłych - wspomnieniami, które potrafią być niebezpieczne, które same potrafią spychać w niebyt czy stwarzać zagrożenie

I chyba we wszystkich jego książkach, także w zbiorach opowiadań, widać zafascynowanie Kinga śmiercią. Nie chodzi li tylko o spektakularną jej postać, o lęk przed powrotem zza grobu czy przed zawieszeniem gdzieś pomiędzy (pogrzebanie żywcem) - wspominana oraz dyskutowana jest na wielu płaszczyznach, od przeżyć z nią związanych, poprzez codzienne lęki aż do nieomal filozoficznych dywagacji. Dawnymi czasy wiele miejsca poświęcano tematowi "memento mori" - "pamiętaj o śmierci". W naszych czasach (na szczęście nie osamotnionym) prawdziwym królem tego tematu jest Stephen King. I chwała mu za to!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2048
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 40
Użytkownik: Marylek 2018-02-01 10:22 napisał(a):
Odpowiedź na: "- W dzisiejszych czasach... | LouriOpiekun BiblioNETki
Być może "Smętarz", którego unikam całe życie wiedząc o nim tylko tyle, że na początku umiera kotek, jest jednak lekturą dla mnie?...

Powiedz mi, proszę, czy są tam jakieś drastyczne szczegóły dotyczące śmierci tego kotka? Albo innego zwierzaka? Wiesz, jakieś odcinanie głowy toporem, wydłubywanie oka czy inne bolesne konanie?

Tak ogólnie: King to wielki moralista. Zawsze, z lepszym lub gorszym skutkiem, eksploruje też problem odpowiedzialności za własne czyny, za życie.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-01 10:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Być może "Smętarz", które... | Marylek
Właśnie zamierzałem sprawdzić czy Ty, jako wielbicielka Kinga, czytałaś tę książkę :)

Marylku, sprawa jest złożona. Kot istotnie ginie, ale nie jest to na początku, tylko koło 100. strony - nie jest to spektakularne, po prostu ktoś znajduje potrąconego kota córki głównego bohatera na trawniku - nawet nie ma za bardzo śladów jakichś uszkodzeń, zastanawiają się, czy po prostu nie jest ogłuszony - więc nie jest to to, czego nie lubisz - brak tu znęcania się nad zwierzęciem (też przez autora). Ogólnie w tej książce jest bardzo mało trupów, flaków, makabry - może dlatego tak mi się spodobało, bo większość grozy dotyczy lęku przed śmiercią i cierpienia w obliczu utraty bliskich?

Summa summarum - głównym (jedynym?) poszkodowanym zwierzęciem jest ów kot, ale jakiekolwiek "złe" czyny, których doświadcza, nie są owym nielubianym przez Ciebie "niepotrzebnym epatowaniem okrucieństwem". Aha - ów kot jest łowny i trochę krzywdy robi upolowanym stworzeniom... Trochę więcej szkody dzieje się ludziom, czasem jest to makabryczne (jak na początku chłopak z rozbitą czaszką na skutek wypadku, przyniesiony do ambulatorium uniwersytetu, na którym lekarzem jest główny bohater), ale jest to nawet poniżej kingowej normy.

Pewien smaczek (chyba) - syn bohatera ma na imię Gage, czyli "rękojmia" - czyżby był typem Izaaka? Jakbyś przeczytała "Smętarz", to może byś zweryfikowała przez pryzmat swego spojrzenia to nawiązanie ;)
Użytkownik: Marylek 2018-02-01 15:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie zamierzałem spraw... | LouriOpiekun BiblioNETki
Dzięki za odpowiedź! :) W takim razie zdecyduję się przeczytać. Tak, jestem uczulona na to niepotrzebne epatowanie. Jak u niedawno przeczytanego przeze mnie świeżego noblisty przez półtorej strony ciągnie się detaliczny opis topienia kociaków, który NICZEMU NIE SŁUŻY, niczego mnie wnosi do fabuły, ani merytorycznie, ani metaforycznie, to mi się odechciewa i czytania, i szukania smaczków w książce.

Są dwa tłumaczenia tej książki. Któreś polecasz?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-01 23:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki za odpowiedź! :) W... | Marylek
Zatem owocnej lektury - oby rychłej, to może jeszcze będę pamiętał na tyle dużo, by móc podyskutować.

Czytałem tylko wersję "Cmętarz zwieżąt" (tłum. Braiter Paulina) - brak mi porównania, ale jakichś błędów czy dziwactw nie dostrzegłem.

Nie otwieraj poniższej papli przed lekturą, choć nie ma tu szczegółów fabuły, a odwołanie do innej książki:
Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: misiak297 2018-02-01 23:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki za odpowiedź! :) W... | Marylek
Potwierdzam - w "Smętarzu" King nie epatuje makabrą, to nie jest przemoc dla samej hip-hip-hurra przemocy, są to też sceny konieczne dla fabuły. A fragmenty dotyczące losu kota da się łatwo ominąć.

Louri, przez Ciebie mam ochotę na powtórkę tej książki. Czytałem za dzieciaka.

Natomiast film to dno.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-02 08:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Potwierdzam - w "Smętarzu... | misiak297
Więc powtarzaj - może dyskusja rozgorzeje, szczególnie że pod paplą powyżej też jest trigger dla Ciebie ;)

Ja wczoraj guglałem fan arty związane z książką (wpisując Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu) i mi parę screenów filmowych wyskoczyło - istotnie, porażka. Może dlatego, że lepiej czasem zostawić coś wyobraźni? A może dlatego, że wiele istotnej treści było umieszczone we fragmentach niefabularnych?
Ale ale! na wiki piszą, że ma być nowa adaptacja:
"In October 2017, Paramount announced that Dennis Widmyer and Kevin Kolsch, the team that wrote and directed the 2014 thriller Starry Eyes, would helm the new adaptation."

A w innych książkach Kinga jak jest z odniesieniem do śmierci w Twoim odczuciu? Są jeszcze jakieś wyróżniające się czy proponujące sensowne podejście?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-02-08 08:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Potwierdzam - w "Smętarzu... | misiak297
Ha! Stary film to dno, ale zbliża się nowa ekranizacja - polska premiera ma być w maju! Tu jest info i trailer: http://katedra.nast.pl/nowosci/27470/Trailer-ekranizacji-Kinga/
Użytkownik: jolekp 2019-02-08 09:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Ha! Stary film to dno, al... | LouriOpiekun BiblioNETki
O mamo, a co za geniusz to montował? Ten zwiastun zdradza praktycznie całą treść filmu.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-02-08 10:15 napisał(a):
Odpowiedź na: O mamo, a co za geniusz t... | jolekp
Właśnie na katedrze to skomentowałem - albo film jest bardzo luźną adaptacją książki, albo trailer zdradza 80% fabuły... Spodziewam się, że nie będzie takim guanem, jak wersja z 1989, ale boję się wykręcania fabuły ponad miarę.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-14 21:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki za odpowiedź! :) W... | Marylek
Widziałem po ocenie i wrażeniach w Twej czytatce wspomnieniowej, że miałaś dobre spotkanie z Kingiem? Mam nadzieję, że nie czułaś się zobligowana do naciągnięcia w górę ani nie uległaś sugestiom płynącym z zachwytów innych czytelników :)

No a jak w odniesieniu do tego, co wyżej pisaliśmy? No i jakie masz odczucie co do ostatniego akapitu nt. Gage'a jako typu Izaaka?
Użytkownik: Marylek 2018-02-15 19:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Widziałem po ocenie i wra... | LouriOpiekun BiblioNETki
No co Ty! Absolutnie nienaciąganą i szczerą ocenę 5 wystawiłam! Bardzo jestem zadowolona, że wreszcie to przeczytałam! Bałam się okropnie (o tego kotka), jednak, jak to u Kinga, więcej tu powieści psychologicznej, niż horroru.

Tak, zgadzam się, że jest to książka o śmierci, o różnym podejściu do niej, w zależności od naszego stosunku emocjonalnego do osoby zmarłej. Z tym, co piszesz o ucieczce współczesnego człowieka przed śmiercią też się zgadzam. Ale szokujące było dla mnie też to, jak zupełnie ludzie nie uczą się na własnych błędach. Przecież tam przez pokolenia cała miejscowość wiedziała, czego robić nie należy i czym się to kończy, a jednak robili to wciąż i wciąż. A sam główny bohater to już sztandarowy przykład zwycięstwa emocji nad rozumem. I nie jest wyjaśnieniem ingerencja sił nadnaturalnych, bo równie dobrze moglibyśmy podstawić w ich miejsce narkotyki, alkohol, nakazy religijne, nerwicę natręctw czy chorobę psychiczną. "Coś" każe ludziom robić rzeczy, których nie zrobiliby, gdyby to "coś" nie istniało. Ale istnieje i tym zajmuje się King w swoich książkach, bo przecież nie tylko w Smętarzu.

Co do Gage'a - nie wiem. Może masz rację, ale tu jest tyle możliwości interpretacji, że naprawdę nie wiem. Kim u Kinga byłby ów bóg, dla którego poświęcenie syna stałoby się rękojmią przymierza? Zapomnianym, a silnym wiarą wyznawców, starym bogiem indiańskim? Abraham był świadomy tego, co ma zrobić, podejmował decyzje, natomiast Louis jest miotany przez przypadki - nie jest w stanie przewidzieć niczego, zaskoczeniem jest dla niego każda śmierć: Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu. Chyba, że chodzi Ci o wiarę w zmartwychwstanie, ale czy tu się kwalifikuje Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Gage może też znaczyć gandzia, wtedy moglibyśmy się dopatrywać uzależnienia Louisa od faktu posiadania syna? ;) To chyba zbyt daleko idące interpretacje. Poza tym Louis ma również córkę. Córka ta zaś wykazuje ogromną wrażliwość, albo jest medium, albo bardzo związana z ojcem, albo - nie wiem co.

Lubię Kinga też dlatego, że w każdej jego książce można odkrywać różne warstwy znaczeń.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-19 15:50 napisał(a):
Odpowiedź na: No co Ty! Absolutnie nien... | Marylek
Gage jako rękojmia - Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu

Oczywiście warto tu wspomnieć, że przypowieść starotestamentalna o Izaaku jest de facto boskim sprzeciwem wobec składania ofiar z ludzi, a nie historią o okrutnym ojcu, poświęcającym syna na ołtarzu krwiożerczego Jahwe.
Użytkownik: misiak297 2018-02-19 16:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Gage jako rękojmia - (Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu)... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, "Cmętarza" jeszcze nie powtarzałem, ale pamiętam zakończenie. Jak to Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu.
Użytkownik: Marylek 2018-02-19 16:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Louri, "Cmętarza" jeszcze... | misiak297
Otóż to! Ta niezdolność do niepowtarzania własnych błędów, choć zna się ich skutki jest dla mnie fascynująca! Bo prawdziwa.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-20 09:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Louri, "Cmętarza" jeszcze... | misiak297
Takie odniosłem wrażenie - gdy spostrzega, że Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: misiak297 2018-04-21 22:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Takie odniosłem wrażenie ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Podbijam jednak już po lekturze - on nie rozumiał swojego błędu. A może rozpacz po Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-04-27 13:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Podbijam jednak już po le... | misiak297
Pozostaniemy więc przy odmiennym odczytaniu tej kwestii ;)

Serio tak się film kończy? Rany, ale kicha, przecież w książce nic takiego nie zostało zasugerowane...
Użytkownik: misiak297 2018-05-02 23:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Pozostaniemy więc przy od... | LouriOpiekun BiblioNETki
https://www.youtube.com/watch?v=5jF_qJnb2LM

(uwaga, brutalna scena).
Użytkownik: Marylek 2018-02-19 16:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Gage jako rękojmia - (Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu)... | LouriOpiekun BiblioNETki
Hm, przymierze powiadasz... Nie. Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-20 09:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Hm, przymierze powiadasz.... | Marylek
Nie będę się upierał, możliwe, że na siłę naciągam interpretacje? Z ostatnim zdaniem o tyle się nie zgodzę, że przecież w ST Abraham zawarł z Bogiem przymierze!

Jeszcze jedna rzecz, która zwróciła dopiero dziś moją baczniejszą uwagę - aż do Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: Marylek 2018-02-20 10:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie będę się upierał, moż... | LouriOpiekun BiblioNETki
"w ST Abraham zawarł z Bogiem przymierze!"

Tak, ale to był Bóg osobowy, jednostka obdarzona świadomością. A u Kinga nie wiadomo o co/o kogo chodzi.

Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-20 10:52 napisał(a):
Odpowiedź na: "w ST Abraham zawarł z Bo... | Marylek
To, że nie wiadomo, o co/kogo chodzi, nie znaczy, że nie można tak do tego podejść - w końcu to fikcja literacka, nie doszukujmy się "możliwości" wokół siebie :)

Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: Marylek 2018-02-20 12:35 napisał(a):
Odpowiedź na: To, że nie wiadomo, o co/... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ty to tylko zauważyłeś. Wychodziłoby więc na to, że Kinga ;)

To jest jednak nadinterpretacja; rację ma Misiak, że płeć nie gra tutaj roli. Poważnie: nigdzie u Kinga antyfeminizmu nie zauważyłam; wręcz przeciwnie,dużą wrażliwość na specyfikę problemów obu płci i na uniwersalność losu ludzkiego ponad płcią. Czytałeś np. Historia Lisey (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) czy Rose Madder (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) ? Bo o Gra Geralda (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) sam wspomniałeś.

Swoją szosą, świetna jest książka, która prowokuje do tylu odczytań i spekulacji!
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-20 12:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Ty to tylko zauważyłeś. W... | Marylek
Sprawa jest taka, że ja tego nie odczytałem jako ANTYfeminizmu (szczególnie u Kinga, wiem, że on ma raczej lewicowe przekonania i w innych książkach daje temu wyraz), tylko zauważyłem to - podobnie nie jest jego antyfeminizmem, że w "Wielkim marszu" to 100 chłopców, a nie dziewczynek idzie po wielką nagrodę - ale i po śmierć. Jeżeli napiszę książkę, w której bohaterami będą same kobiety, to niekoniecznie świadczy to o mojej mizoandrii, prawda? ;)
Użytkownik: Marylek 2018-02-20 12:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Sprawa jest taka, że ja t... | LouriOpiekun BiblioNETki
Oczywiście, że prawda!
Użytkownik: misiak297 2018-02-20 10:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie będę się upierał, moż... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, myślę, że akurat płeć tutaj nie ma znaczenia.
Użytkownik: Marylek 2018-02-01 15:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie zamierzałem spraw... | LouriOpiekun BiblioNETki
Tak jeszcze myślę, że King nie musi epatować flakami. On potrafi stworzyć atmosferę.
Użytkownik: yyc_wanda 2018-02-04 22:11 napisał(a):
Odpowiedź na: "- W dzisiejszych czasach... | LouriOpiekun BiblioNETki
„Smętarz” to była pierwsza powieść Kinga, którą przeczytałam i początek fascynacji nowo odkrytym autorem. Chociaż czytałam ją wiele lat temu, do dziś pamiętam sporo szczegółów, co jest dowodem na to, jak silne zrobiła na mnie wrażenie. Książkę natychmiast zakupiłam z myślą, że kiedyś do niej wrócę. I często miałam taki zamiar, ale jakoś brakło dopingu. Myślę, że to właśnie ta duszna atmosfera i napięcie, czasem ponad siły dla nieprzyzwyczajonego do horrorów czytelnika, jest powodem, dla którego trudno mi wrócić do tej powieści.

Moja fascynacja Kingiem szbko wygasła. Dwie następne powieści, które przeczytałam, „Cujo” i „Podpalaczka”, niezbyt mi się podobyły. Brakło mi w nich tego, co tak bardzo poruszyło mnie w „Smętarzu” – psychologia postaci, mocne i sugestywne odtwarzynie przeżyć głównego bohatera, do tego stopnia, że czułam i cierpiałam razem z nim.

Może teraz, zachęcona Twoją opinią, zrobię sobie powtórkę? Ciekawe, jakie wrażenie ta książka zrobiłaby na mnie dzisiaj. Nie wszystkie powroty do ukochanych lektur są udane.

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-05 10:18 napisał(a):
Odpowiedź na: „Smętarz” to była pierws... | yyc_wanda
Ja z kolei zaczynałem przygodę z Kingiem od "Gry Geralda", która jest dość specyficzna - ale się nie zniechęciłem ;) (podobno jest też "najbardziej feministyczną książką napisaną przez mężczyznę").

Ja Cię zachęcam bardzo do "Wielkiego marszu" - to właściwie nie jest horror, nadnaturalności jest tam dokładnie 0%. Natomiast jest właśnie to, co przypadło Ci do gustu przy "Smętarzu", a o czym piszesz w ostatnim zdaniu drugiego akapitu. Choć to też jest książka, którą niektórzy muszą odchorować... Ale jest też jedyną książką Kinga, której wystawiłem 6.0 i wracałem już do niej chyba blisko dziesięciokrotnie. Sprzyjające są rozmiary - niewiele ponad 200 stron. No i atmosfera nie jest aż tak przytłaczająca, jak w "Smętarzu".
Użytkownik: Szeba 2018-02-05 11:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja z kolei zaczynałem prz... | LouriOpiekun BiblioNETki

Ciekawa jestem, czy "Śpiące królewny" jej nie przebiją w tej "feministyczności"? ;)
Mam ochotę sprawdzić.
Bo i dla mnie "Smętarz" był pierwszą książką Kinga, przeczytaną wiele wiele lat temu. Pierwszą i póki co jedyną, pojęcia nie mam dlaczego, bo książka zrobiła na mnie duże wrażenie, bardzo mi się podobała, nawet przez pewien czas figurowała na różnych listach i w różnych podsumowaniach tych ulubionych i najważniejszych. Może przeraziła za bardzo? Może wymęczyła emocjonalnie? Nie pamiętam za dobrze.

Potem pojawiło się chwilowe zainyteresowanie "Bastionem", w końcu przeczytałam Kinga poradnik dla początkujących pisarzy, który okazał się być bardzo kiepski, wg mnie. No a ostatnio pojawiły się interesująco się zapowiadające "Królewny" i seria Kinga w kioskach, parę tytułów kupiłam/kupię. Może też przeczytam? ;)


Jeśli chodzi o temat śmierci w dzisiejszych bezrefleksyjnych czasach, to nie do końca się zgodzę. Medal ma dwie strony. Temat śmierci i śmiertelności, starzenia się, przemijania, kim jesteśmy-skąd przychodzimy itd. nie wydaje mi się bardzo zaniedbywany, czy przemilczany, zależy gdzie i jak się patrzy, szuka, czyta, obcuje.
Może tak niekoniecznie w popkulturze, czy głównym nurcie, ale nawet tu, pierwszy z brzegu przykład, tak popularne, nawet wciąż - zombie? Dość szeroko metaforycznie.
Użytkownik: imogena 2018-02-05 14:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciekawa jestem, czy "Śp... | Szeba
Jeśli chodzi o temat (pop)kultury, śmierci i powracających z grobu, bardzo polecam francuski serial Les Revenants. Siła emocjonalnego rażenia porównywalna do "Smętarza", a przy tym serial jest świetnie zrealizowany. Ważne jest tylko, żeby oglądać wersję francuską (są polskie napisy), a nie amerykański remake, który z oryginałem wspólną ma linię fabuły, ale całkowicie pomija albo zniekształca to, co w całej historii najistotniejsze. Tu link do opisu na filmwebie:
http://www.filmweb.pl/serial/Powracaj%C4%85cy-2012-673273

Co do "Smętarza", to jedna z moich ulubionych książek Kinga. Po raz pierwszy czytałam jako nastolatka, zupełnie nieprzyzwyczajona do horrorów i pamiętam, że dominującą moją reakcją było przerażenie, ten martwy student śnił mi się po nocach. Ponowna lektura, wiele lat później, przebiegła już spokojniej, a powieść nie tylko nie straciła, ale wręcz zyskała w moich oczach.
Użytkownik: Szeba 2018-02-05 21:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Jeśli chodzi o temat (pop... | imogena
Wygląda na podobne do Przywróceni (Mott Jason)
I myślę, że to coś dla mnie, dzięki :)
Użytkownik: imogena 2018-02-06 15:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Wygląda na podobne do Prz... | Szeba
Faktycznie wygląda podobnie, dzięki za trop książkowy. Ciekawe, czy - i w jakim stopniu - film był inspirowany powieścią. A może podobny pomysł pojawił się gdzieś jeszcze wcześniej?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-09 13:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciekawa jestem, czy "Śp... | Szeba
W nocie do Człowiek i śmierć (Ariès Philippe) można przeczytać:

"Dziś nad śmiercią zapadło milczenie. (...) Wraz z rosnącą prywatyzacją i indywidualizacją ludzkiego życia śmierć przestaje być czymś „wspólnym”, bliskim, z czym społeczeństwo obcuje w zażyły sposób, i staje się sprawą osobistą. Współczesny człowiek odrzuca samoistność zła, a wraz z tym ratunek przed nim w postaci „dobrej śmierci”. Wiara w zło była niezbędna do oswojenia kresu życia, który teraz nabiera „dzikiego” charakteru: jest przerażającą, irracjonalną wyrwą. Powrót śmierci do „stanu dzikości” sprawia, że dzisiejszy człowiek usiłuje ją przemilczeć."

A Hołownia w jednym z wywiadów usłyszał "To zdanie dla współczesnego Europejczyka brzmi jak herezja - zawsze będą pogrzeby."

Wydaje mi się, że niektórzy próbują "przywracać"/przywoływać tematykę śmiertelności i skończoności ludzkiego życia, i to jest dobrze. Ale czy tematyka zombie to właściwa droga? Czy nie jest to także jakaś próba zaprzeczania śmierci poprzez tworzenie tego typu fantazji o życiu po życiu? Tak zasadniczo to właśnie kilka miesięcy temu rozmawiałem z kimś nt. fenomenu zombie w literaturze i filmie - skąd to się wzięło? czemu jest na to taki boom? czy ma jakiś związek z Santa Muerte? Konkluzji nie było...
Użytkownik: yyc_wanda 2018-02-06 05:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja z kolei zaczynałem prz... | LouriOpiekun BiblioNETki
O „Wielkim marszu” słyszę same superlatywy. Średnia ocena na B-netce 4,94 i 3114 głosów. Myślę, że pora zmierzyć się z tą książką. Zaliczyłam „Igrzyska śmierci” więc powinnam już być uodporniona na ten temat.

A w nawiązaniu do poruszonego przez Ciebie tematu – memento mori – muszę przytoczyć cytat z czytanej właśnie książki Anny Bojarskiej pt „Madonna Pekaesów, czyli wyznania czytelnika-samicy”. Jest to zbiór szkiców literackich, a poniższy cytat pochodzi z eseju pt „ Kryminał-agitka”:

„Lekarz, informujący pacjenta o beznadziejności jego stanu, budzi niemal powszechne potępienie. Śmierć jest wielkim tabu.(...)
Taki jest stan oficjalny naszej cywilizacji, taka jest jej świadomość. Ale podświadomość też istnieje, a filtrem dla niej jest „kryminał” – kierunek w sztuce symbolizujący dwudzieste stulecie, jak melodramat symbolizował dziewiętnaste.
Cywilizacja, uciekająca przed wiedzą o skończoności każdego istnienia, swą ulubioną rozrywką uczyniła dziedzinę sztuki, której śmierć jest głównym tematem.”

Te słowa Bojarska napisła w 1980 roku w eseju dla „Nowe Książki”.
Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Kiedyś lekarz informował członka rodziny o stanie pacjenta. Dziś poinformuje pacjenta, a z rodziną rozmawiać nie będzie.

Kryminał ciągle jest ulubioną rozrywką naszej cywilizacji, ale dzielnie dotrzymuje mu kroku science-fiction / fantasy / horror. To są te główne nurty, mainstreamowe. Stephen King ze swoimi horrorami świetnie się tutaj wpisuje. Poprzez literaturę oswajamy się ze śmiercią.

Ja widzę jeszcze jeden nurt, póki co niszowy, a w Polsce ledwie zauważalny. Mówię tu o otwarciu się na możliwość kontaktów z istotami pozaziemski. Zauważalny jest obecnie wzrost literatury typu przekazy channelingowe. W Polsce najbardziej znani autorzy to Esther i Jerry Hicks, przekazujący nauki Abrahama i Barbara Marciniak przekazująca informacje od cywilizacji Plejadian. No i oczywiście „Księga Urantii”, monumentalne dzieło podyktowane przez istoty pozaplanetarne, które ma nam przybliżyć pojęcie Boga, zapoznać nas z budową Wszechświat i zamieszkującymi go istotami.

Mam cichą nadzieję, że symbolem dwudziestego pierwszego stulecia będzie literatura dotycząca kontaktów pozaziemskich. Przedstawiająca niekończące się możliwości życia po życiu. I śmierć jako początek, a nie koniec.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-09 13:46 napisał(a):
Odpowiedź na: O „Wielkim marszu” słysz... | yyc_wanda
Ktoś znajomy opowiadał mi, jak to nie wywarł na nim wielkiego wrażenia "Wielki marsz", bo "Igrzyska śmierci" czytał i "to takie podobne" - tyle, że King był pierwszy w temacie. To trochę tak, jak komentarz, że Queen to marni naśladowcy Dżastina Bobera, który jakąś ich piosenkę coverował ;) Mam nadzieję, że Ty jesteś świadoma, komu wrazieco oddać honory :D

Ze słowami Bojarskiej się zgadzam - nawet, jeżeli część pisarzy próbuje pójść pod prąd bezkrytycznego kultu młodości i porusza ów niewygodny temat.

Co do "literatury typu przekazy channelingowe" - nie wiem, na ile piszesz o tym jako fikcji, a na ile jako o faktografii? Ja jestem sceptyczny, aczkolwiek może jako czysto literacka propozycja zmierzenia się z pewnymi tematami może być wartościowa bez budzenia kontrowersji.
Użytkownik: yyc_wanda 2018-02-11 18:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Ktoś znajomy opowiadał mi... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ja, z kolei, z dużym sceptycyzmem traktuję teorię jakoby Ziemia była jedyną zamieszkałą planetą we Wszechświecie. Dlatego też z zainteresowaniem przyglądam się relacjom „z zewnątrz”. Być może nie pochodzą one z zewnątrz, być może ich autorami są osoby z krwi i kości, takie jak Ty i ja. W takim przypadku można je traktować jako literaturę typu fantasy/science fiction. I podziwiać nieprzebrane pokłady fantazji naszych współbratyńców.

O „Księdze Urantii” też słyszałam opinię, że można ją traktować jako science fiction. I że w takim przypadku należałoby chylić czoła przed geniuszem autora. Szkoda tylko, że ten nie ujawnił swojego nazwiska.

Dla mnie przekazy channelingowe i pogardzana filozofia New Age to powiew świeżego powietrza. Jestem zmęczona literaturą przesyconą pesymizmem, cierpieniem, torturami i umieraniem. New Age niesie optymizm, wiarę w siebie i nawet śmierć w ich filozofii nie wygląda tak strasznie.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-12 08:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja, z kolei, z dużym scep... | yyc_wanda
No właśnie - "nawet śmierć w ich filozofii nie wygląda tak strasznie" - pytanie, czy jest to "oswajanie ze śmiercią", uczenie przeżywania żałoby oraz owo memento mori, czy też "upupianie" śmierci, zaklinanie jej albo tworzenie kojących opowieści o tym, co czeka poza jej granicami?

BTW: Ziemia może równocześnie być niejedyną zamieszkałą planetą i nie otrzymywać żadnych re(we)lacji "z zewnątrz" ;)
Użytkownik: yyc_wanda 2018-02-13 06:48 napisał(a):
Odpowiedź na: No właśnie - "nawet śmier... | LouriOpiekun BiblioNETki
Te kojące opowieści, które Ty nazywasz „upupianiem” mogą niejednemu pomóc odejść z tego świata. I niejednej rodzinie przebrnąć przez okres żałoby. Może to i jest swego rodzaju środek uspokajający. I co w tym złego? Jeśli kojąca opowieść wyrwie mnie ze szponów depresji, to ja jestem „za”. Jeśli kojąca opowieść pomoże mi odejść z tego świata z godnością i bez paniki, to ja jestem „za”. A czy podawanie choremu morfiny, to też „upupianie” śmierci?

I w jaki to sposób, według Ciebie, książki o śmierci i zabijaniu uczą nas przeżywać żałobę? I czy w ogóle można się tego nauczyć? I czy literatura musi nam przpominać o śmierci, kiedy samo życie dostarcza aż nadto przykładów?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2018-02-13 07:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Te kojące opowieści, któr... | yyc_wanda
Właśnie moim zdaniem to paliatyw. Owe "kojące opowieści" wyrosły już z kojenia na łożu śmierci, a zaczynają całkowicie wypierać samo zjawisko śmierci ze świadomości - przynajmniej publicznie miejscami coraz trudniej o niej mówić. Uciekanie przed świadomością choroby nie leczy (znam osoby o mentalności "boli mnie, ale nie pójdę do lekarza, bo jeszcze okaże się, że jestem chory"), a prawdziwą plagą staje się używanie różnych substancji psychoaktywnych aby zagłuszyć Weltschmerz, zamknąć oczy na fakty (polecam piosenkę "Novocaine for the soul": https://www.youtube.com/watch?v=V2yy141q8HQ ) - i to w coraz błahszych przypadkach! Tu leży clou problemu - zaczyna to wyglądać jak oiom dla osoby, która zacięła się przy goleniu.

W jaki sposób książki o śmierci i zabijaniu uczą nas przeżywać żałobę? O tym jest właśnie czytatka - uważam, że bardzo dobrze robi to King. Pisałem wyżej o Człowiek i śmierć (Ariès Philippe) (niestety mam za sobą dopiero jakąś 1/3), gdzie jasno jest opisane, w jaki sposób świadomość śmierci towarzyszyła ludziom w dawnych wiekach, a jak się ją ruguje obecnie. Ludzie czasem nie wiedzą, jak sobie radzić z odejściem kogoś bliskiego (szczególnie niespodziewanym), z żałobą, z żalem i nie potrafią odnaleźć sposobu na PRZEŻYCIE śmierci drugiego. Onegdaj uczono tego w domu rodzinnym - dziś są takie patologie (znowu dowód anegdotyczny, ale przypadek nieodosobniony z mojego otoczenia), że potomstwa nie prowadzi się na cmentarz do nastoletniości! Kiedyś zresztą popularna była literatura z nurtu ars moriendi - obecnie jest popyt na poradniki psychologiczne albo takie pozycje: Bez strachu: Jak umiera człowiek (Ragiel Adam, Rigamonti Magdalena)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: