Dodany: 04.01.2018 08:51|Autor: Monika.W

Czytatnik: Niespieszna przechadzka

4 osoby polecają ten tekst.

Przeczytane w 2018 roku


Nowy Rok, nowe książki. Pora na zbiorczą czytatkę - ku potomności:

STYCZEŃ
1. Osioł na ósmym piętrze (Knapp Radek), ocena: 4,5
Wiedeń to Pluszakowo. Żyje w nim od 22 lat Polak, Ludwik Wiewurka. Ludwik jest outsiderem, lubi naleśniki swojej matki, niezależność. Nie wpisuje się w główny nurt. I raczej mu z tym dobrze. Dostaje jednak austriackie obywatelstwo, co powoduje parę zmian. Ale zmiany są dobre. Czarująca opowieść w duchu tych sprzed 100 lat. Znów mamy Europę Środka, jak za Franciszka Józefa, nastroje, dekadencję. Świetne obserwacje. No i strasznie zachciało mi się pojechać do Wiednia.

2. Stara chata i czarownica (Leszczyńska Elżbieta), ocena: 2,5 (czytane na głos)
Rzadko tak nisko oceniam książki dla dzieci. Ale to jakieś dziwadło jest. Niby ma wszystko, aby się spodobać: tajemnicę, mówiące zwierzęta, czarownicę. Ale jakieś to nienaturalne wszystko, wymyślne, nadęte. Nie polubiłam.

3. Chochoły (Szostak Wit (właśc. Kot Dobrosław)), ocena: 5,5
Długo czytałam, kilka miesięcy. Na początku był zachwyt 2 pierwszymi rozdziałami: niesamowity Dom, w nim rodzina Chochołów, właściwie wspólnota wielopokoleniowa, wszystko wpisane w Kraków, Wigilię. Potem zaczął się realizm magiczny - gondolami na pasterkę, Kraków raz jest Wenecją, raz Sarajewem, a za chwilę - śródziemnomorskim portem. Zostawiłam, odłożyłam, zirytowała mnie ta magiczność. Może być w Macondo, ale w moim Krakowie? To jak to mam czytać? A do tego znowu bohater, którego po prostu nie lubię, od samego początku do samego końca. Prezentuje sobą wszystko, czego nie znoszę: rozmemłanie, nieodpowiedzialność, dzielenie włosa na czworo, wieczne pretensje i żale. Podczytywałam trochę. Aż mnie ponownie wciągnęło. I to właśnie ów realizm magiczny wraz z analizą człowieka. Za całokształt daję 5,5. Szostak mistrzem jest.

4. Odkrycie nieba (Mulisch Harry), ocena: 5,5
Książka totalna - jest w niej wszystko: nauka, przyjaźń, świetne postaci, kalwinizm i katolicyzm, lewicowość i robienie polityki, przeznaczenie, muzyka, Kuba, komunizm, Rzym i Holandia, Holocaust, faszyzm, astronomia i radioteleskopy, perspektywa i renesans, i dużo, dużo więcej - a na koniec nawet sensacja jak u Dana Browna. A to wszystko osadzone w całkiem przystępnej beletrystyce. Powiastka filozoficzna. Prawdą jest - szkoda nie znać Mulischa.

5. Syzyfowe prace (Żeromski Stefan (pseud. Zych Maurycy)), powtórka, zmiana z 4 na 5
I cóż ja poradzę, że lubię Żeromskiego. Im jestem starsza, tym lubię bardziej. Syzyfowe prace powtórzyłam sobie po lekturze chyba aż w podstawówce. Opisy przyrody - średnie, ciężkie, przygniatające. Wątek miłosny - lepiej pominąć milczeniem, taki nierealnie nierzeczywisty. Ale typy, te typy. Ach, jak Żeromski potrafi malować typy, poemat. Od niechcenia, piórkiem, leciutko, niuansem. Następni do powtórki są Ludzie bezdomni.


LUTY
6. Martwy błękit (Bochus Krzysztof), ocena: 3,5
Kiedy kryminał mnie nudzi dostaje 3. A tak było z Martwym błękitem - nuda, nuda, nuda... Ocenę podniosłam o pół stopnia za sporo historii, malarstwa, itp. Choć czasami miałam wrażenie, że czytam Wikipedię. No i błędy, takie głupie - piją goldwasser, piją, piją, nie wiadomo, kiedy zrobiła się prawie 16, piją dalej - wychodzą z knajpy i jest po 15. Albo główny bohater najpierw zachwyca się wystającą spod spódnicy podwiązką, potem biustem w obcisłym swetrze, a już za chwilę - ściąga z niej sukienkę. Do tego całość taka przyciężkawa, rzemiosło bez iskry.

7. Kot, który spadł z nieba (Hiraide Takashi), ocena: 5
Wydaje mi się, że kwintesencja japońskiej kultury i podejścia do życia. Tak inna, że czasami dla mnie niezrozumiała. Ale piękna w tym momentach, które rozumiałam. Szczegół, światło księżyca, ważki, pąki na drzewach i brzostownica. Piękne.

8. Listy (Mrożek Sławomir, Lem Stanisław), ocena: 5,5
Czytałam tę książkę strasznie dłuuugo, dobrze ponad rok. Początek mnie wciąż zniechęcał - chichranie i samochody, niewiele więcej, no to odkładałam na dłuższy czas. Aż się zawzięłam. I słusznie - jak już dojrzali, to jakoś zaczęli do siebie mądrzejsze rzeczy pisać. Obaj są niesamowici. Świetne analizy rzeczywistości. Polecam gorąco, ale tak od 200 strony.
Oczywiście zapałałam chęcią poczytania sobie Lema. I to nie tego s-f, ale tego naukowego czy literacko-eseistycznego. Recenzje i wstępy do niestniejących książek, kryminały. Jak ja mało wiem o Lemie.

9. Wielbłąd na stepie (Krzysztoń Jerzy), ocena: 5 (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Krzysztoń jako dziecko został razem z rodziną zesłany do Kazachstanu. Miał szczęście i udało mu się wyjść z ZSRR razem z armią polską do Persji. Wszystko to opisał. Taki "Mój wiek" czy "Inny świat" widziany oczami dziecka. Znacznie mniej tragizmu, a więcej przygody. Wydanie tej książki w latach 70-ych XX wieku spowodowało aferę. ZSRR od razu interweniował, nakazano wycofanie nakładu z księgarń - tylko że cały już był wykupiony. A ja to pierwsze wydanie znalazłam na klatce schodowej, wystawione "do wzięcia". To wzięłam.

MARZEC
10. Śmierć w Pont-Aven (Bannalec Jean-Luc (właśc. Bong Jörg)), ocena: 4,5
Całkiem miły kryminał. Głównie ze względu na Bretanię i szkołę z Pont-Aven. Nieznany obraz Gauguin'a za 40mln euro to ciekawy motyw wszystkiego.

11. Drzewo człowiecze (White Patrick), ocena: 4,5 (akcja Nobliści)
Opowieść o budowaniu australijskiego społeczeństwa. Ale nie tylko. O człowieku chyba bardziej. Zaskakująca.

12. Dygot (Małecki Jakub [pisarz]), ocena: 3,5
Po Małeckiego sięgnęłam, bo w miesięcznych podsumowaniach ostatnich miesięcy pojawiał się wciąż i wciąż, z wysokimi ocenami. Potwierdził tylko stare przysłowie pszczół, że degustibusnon... Otóż Małecki nie dla mnie. Bo dla niego świat jest tylko zły. I tylko to pokazuje. Rozumiem, że ktoś tak może świat widzieć. Ale ja nie chcę o tym czytać. Bo to jest problem Małeckiego, a nie mój. Wyjątkowo nie spodobało mi się przedstawienie relacji z dziećmi. A dokładnie - brak tych relacji. W każdym z 3 pokoleń dzieci są całkowicie same, bez miłości, bez czułości, bez rozmów, bez wychowania. I to wtedy, gdy się te dzieci kocha. Ocenę podniosłam o pół stopnia za bardzo dobry warsztat, język, itp. Małecki pisać umie, to bezsporne.

13. Sprawa Galtona (MacDonald Ross (właśc. Millar Kenneth)), ocena: 4,5
Kolejny MacDonald. Tylko 4,5, bo zabrakło mi tła, atmosfery lat 60-ych. Były różne ciekawe typy, ale jakieś papierowe. Sama intryga znakomita.

14. Ciotka Zgryzotka (Musierowicz Małgorzata), ocena: 3,5
Oczywiście każdy kolejny tom Jeżycjady kupuje i czytam. A potem narzekam. W większości przypadków. tym razem było nijako. Po prostu nijako. Nie zaśmiałam się ani razu. Ale też nie zirytowałam się. Wszystko było takie samo, jak w poprzednich tomach. Dziadek Ignacy wie wszystko lepiej i wszystko mu się wybacza, nawet głupotę i brak szacunku do uczuć innych (bo nie jest to już niefrasobliwość), z Fryderykiem nie ma znowu kontaktu (pewnie - maile i komórki w USA po prostu nie działają), Ida zdrowo się odżywia i ma obsesję, zaś Pulpecja je tylko masło i białą mąkę i mięso. Pierwsza miłość z I klasy liceum kończy się oczywiście ślubem (w przyszłości). Ślub jedynie w małym drewnianym kościółku, wesele tylko w domu, a brak makijażu panny młodej jest jej zaletą, z wyraźnym wskazaniem, że te panny młode, które poświęcają kilka godzin swojemu wyglądowi są po prostu złe. I tak w kółko. Nawet jak Japończyk - to oczywiście katolik. Słowem - nie to żebyśmy byli nietolerancyjni, wcale nie, jesteśmy otwarci na innych, inny nie znaczy gorszy - poda warunkiem, że ten inny jest taki sam jak my. I koniecznie zachwyca się literaturą Rzymu.

15. Najwyższa góra świata (Onichimowska Anna), ocena: 4 (czytane na głos)
Opowiadania. Niekoniecznie tylko dla dzieci. Smutne. Nawet bardzo smutne. Ale takim jakimś mądrym smutkiem.

16. Podróże literackie (Parandowski Jan), ocena: 4,5 (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Opowieści o podróżach i o ludziach. Spokojne i ładne. Mądre i wyważone.

KWIECIEŃ
17. Zaginiona dziewczyna (Flynn Gillian), ocena: 3 (audiobook)
Absolutnie przegadane i niepotrzebnie wydłużane. Gdybym czytała - czytałabym "po przekątnej". Niestety - słuchałam, a nie da się słuchać "po przekątnej". Skazana byłam zatem na te wszystkie dłużyzny, pseudo-analizy i powtórzenia. Może gdyby książka miała 1/3 objętości byłaby znośna. Ile można słuchać o psychopatce i roszczeniowym głupim chłopczyku? Sam wątek sensacyjny ciekawy. Zniszczony przegadaniem. Powtórzeniem wszystkie po 150 razy, gdyby czasem za 1 czy nawet 100 razem któryś z czytelników nie zrozumiał. Brrr.

18. Studnie przodków (Chmielewska Joanna (właśc. Kühn Irena)), ocena: 3,5 (audiobook)
Lata już nie czytałam Chmielewskiej. Kiedyś ją lubiłam, potem przestałam. Niestety Studnie nie przekonały mnie, że warto Chmielewską czytać. Śmieszne na siłę. Pomyłki i kłopoty są głupawe. Wątek kryminalny wcale nie jest ciekawy. A reszta poza moim zainteresowaniem. Ot, takie czytadełko.

19. Jak zawsze (Miłoszewski Zygmunt), ocena: 3
Ceniłam kiedyś Miłoszewskiego - za świetne kryminały. Wydawało mi się, że ma potencjał i będzie pisał coraz lepsze książki, a może nawet wyjdzie z getta. Po Uwikłaniu i Ziarnie prawdy byłam pełna nadziei. Potem było coraz gorzej. Poszedł w mainstream, banał, literaturę lekką, miłą i przyjemną. Ale czego można się spodziewać po autorze, który dla pieniędzy wycina Niebieskiego chłopca z ram i zwija (nigdy mu tego nie wybaczę chyba)? Jest parę smaczków w tym banale - ale chyba wyłącznie po to, żeby autor mógł sobie samemu popieścić ego: nawiązania do filmów Barei czy Bobkowski na targach książki w Warszawie w 1963r. Poza tym - nic nie ma w tej książce. Dla mnie nic nie ma. Jest romans - ale ja romansów nie czytuję. Może nawet w kategorii romansów to jest to niezłe, nie wiem, nie znam się. Jest historia alternatywna, ale trochę na marginesie tego romansu. Jak dla mnie - jest jej za mało, wiele rzeczy niewyjaśnionych. Zmarnowany potencjał ciekawej opcji historii.

20. Ruchomy cel (MacDonald Ross (właśc. Millar Kenneth)), ocena: 4,5
Klasyka kryminału. USA i lata 50-e XX wieku. Twardziel, piękne kobiety, alkohol i przejścia. Czegóż trzeba więcej?

MAJ
21. Zapach mężczyzny (Pleijel Agneta), ocena: 4,5
Właściwie ta książka nie powinna mi się podobać - dzielenie włosa na czworo, rozdrapywanie ran, lewackość, feminizm. I podobała mi się. Może dlatego, że jest szczera. Pani Pleijel pokazuje, jak szukała, jak bardzo była uzależniona od świata mężczyzn, jak się zmieniała. Ogromnie mnie irytowało, ze świat istniał tylko przez mężczyzn, że wszystkie jej osiągnięcia były jakby obok i przypadkiem. Ale to było prawdziwe, nieudawane, taka była zagubiona, w takim społeczeństwie wychowana.

22. Ludzie bezdomni (Żeromski Stefan (pseud. Zych Maurycy)), ocena: 3,5 (powtórka)
Pierwszy Żeromski, który mi się nie podobał. Ale przynajmniej już wiem, skąd moja niechęć do Żeromskiego wyniesiona ze szkoły. Tego się nie da wręcz czytać, bo to nie powieść - ale w formę powieści nieudolnie ubrane przedstawienie poglądów. Żadna fabuła, żadni bohaterowie, żadne motywacje. A do tego nudne opisy i agitacja, ciągła agitacja. Na szczęście pozostałe dzieła Żeromskiego są bardzo dobre.

CZERWIEC
23. Busola (Énard Mathias), ocena: 5
Orient opowiedziany przez muzykologa z Wiednia. Piękne, spokojne, melancholijne, pachnące, erudycyjne. Bohaterem jest właśnie Orient, Orient a Europa. Lubię takie książki. Bez żadnej akcji, płynące, toczące się. I tylko obrazy i dźwięki i zapachy. Gorąco polecam. Szkoda nie znać.

24. Rola Krakowa w odzyskaniu niepodległości: Znaczenie Rady Regencyjnej w uformowaniu ustroju państwa polskiego (Winnicki Zdzisław Julian), ocena: 3
Wypatrzyłam w bibliotece, tytuł ciekawy. Wzięłam - warto poczytać o powstawaniu II RP w rocznicowym roku. Niestety - tytuł to zmyłka. Zlepek artykułów różnych autorów o różnych kwestiach, luźno związanych z powstawaniem II RP. W większości - bardzo słabych, językowo i historycznie, jakbym czytała prace licealistów. Tekst Winnickiego (w końcu profesor) najlepszy. Rozczarowanie i zmarnowany czas.

25. Świadek mimo woli (Carofiglio Gianrico), ocena: 4
To nie jest kryminał - nie ma śledztwa, szukania sprawcy, itp. A szkoda, bo to lubię i tego oczekuję, dedukcji. To powieść sądowa ze zbyt dużą ilością średniej obyczajówki. Bardzo dobra w zakresie powieści sądowej, słaba jako obyczajówka. I tych opowieści o życiu bohatera (oczywiście zostawiła go żona, samotność, depresja, załamanie, miłość, muzyka, jedzenie - jak w większości kryminałów) jest zbyt dużo, zajmują pewnie z połowę książki. I dlatego ocena: 4, jako wypadkowa złego i dobrego. Dobrze się czyta, ładnie napisana i przetłumaczona. Pewnie się skuszę na kolejne książki Carofiglio.

26. Broniewski w potrzasku uczuć: Listy Władysława Broniewskiego i Ireny Helman (Pachocki Dariusz), ocena: 4
Listy Broniewskiego i jego dużo młodszej ukochanej. Ciekawy obraz Broniewskiego - miłość do córki, fascynacja Rosją Sowiecką, problemy z pieniędzmi. Spodobał mi się. Normalny, ludzki, żaden natchniony czy nadęty artysta. Wstęp Pachockiego słaby, niewiele wnoszący, przegadany.

27. Myśli o dawnej Polsce (Jasienica Paweł (właśc. Beynar Leon Lech)), ocena: 5,5 (audiobook)
Kolejny świetny Jasienica. Tym razem o kształtowaniu się Polski za Piastów i co się z nią stało wskutek unii z Litwą. To co mnie zachwyca, to szerokie tło - od jednego do drugiego oceanu, od końca do końca Euroazji. A wszystko ma jakiś wpływ na losy Polski, nic nie jest bez skutków. Jeśli dołożyć do tego świetny styl Jasienicy - lekki, ale nie wpadający w trywialność - to dostaniemy prawdziwy majstersztyk.


28. Dziwna historia, Bolesław Prus, ocena: 5 (audiobook)
Krótkie opowiadanko o skutkach braku siły tarcia i o tym, że niedobrze jest wyzywać siły nadprzyrodzone, bo potem przyjdzie Archanioł Gabriel i zrealizuje naszą prośbę...


29. Mendel Gdański (Konopnicka Maria), ocena: 5,5 (audiobook)
Głupawy antysemityzm i pogrom - o tym jest opowiadanie. Niesamowite, a właściwie przerażające jest, że opowiadanie powstałe w 1890 jest całkowicie aktualne. Inny wciąż znaczy gorszy, a "wódka i szynk" (jak mówi sam Mendel) wciąż pociągają za sobą ludzi małych, złych i podłych. I nic nie dało 130 lat edukacji społeczeństwa. Choć oczywiście mamy też to światełko nadziei - ludzi stających za Mendlem i chroniących go. Opowiadanie jest genialne - w swej prostocie i bezpośredniości. Kolejny raz utwierdzam się, że warto czytać polski pozytywizm.

30. Życie przed sobą (Gary Romain (właśc. Kacew Roman, pseud. Ajar Émile)), ocena: 5
Przepiękna opowieść o miłości i samotności. Miłość do starej i chorej Żydówki, do życia, do ludzi. A wszystko opowiada mały Momo, sierota po arabskiej prostytutce. Polecanka Jabłonki i Marylka, dziękuję.

31. Tajemnica jeziora (Chandler Raymond), ocena: 5
Chandler zawsze jest dobry. Co prawda istotę intrygi rozgryzłam szybko. Nie przeszkodziło mi to jednak czytać z przyjemnością - dla nastroju, obrazu Ameryki, smaczków.

32. Przejęcie (Chmielarz Wojciech), ocena: 5
To mój drugi Chmielarz z cyklu o komisarzu Mortce. Dobry cykl - ciekawe postaci, nie są przerysowane, niezłe motywacje. Całe tło też ciekawe. A sama intryga intryguje - do końca niewiele wiadomo, a jak już myślisz, że wiadomo - to się okazuje, że jest jednak inaczej. Same plusy jak na kryminał.

33. Klub mało używanych dziewic (Szwaja Monika), ocena 3,5
Czytając miałam co jakiś czas przebłyski, że chyba to znam. Ale właśnie tylko takie momenty, bez wizji całości. Jak chciałam ocenić, okazało się, że owszem, już czytałam. Ocenę obniżyłam z 4. I nie dlatego, że to zła książka. Nie, milusia jest, na 2 popołudnia na leżaku w sam raz. Takie właśnie czytadełko, lepsze niż przeciętne. Ale nic więcej. Pewnie za 5 lat mogę przeczytać po raz trzeci, bo nic nie będę pamiętać.

LIPIEC
34. Dlaczego Zachód rządzi – na razie (Morris Ian)
Brak oceny, bo … odłożyłam. I wiem, że nie wrócę do tej książki. Nie lubię amerykańskich książek o historii. Wręcz nie znoszę. Irytują mnie. Uważam, że traktują mnie jak ograniczonego przygłupa. Niech żyje Europa i jej elitaryzm (przynajmniej w zakresie pisania o historii)!

35. Szanse Powstania Listopadowego (Łojek Jerzy (pseud. Jerzewski Leopold)), ocena: 5,5 (audiobook) (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Bardzo smutny esej o powstaniu listopadowym. Mądry i piękny. Łojek pokazuje, że przegraliśmy to powstanie wyłącznie na własną prośbę, w wyniku działań samych Polaków. A dokładnie - "elit", które miały inne interesy niż niepodległość, reformy, zmiany społeczne, oczynszowanie chłopów, itd.

36. Obietnica poranka (Gary Romain (właśc. Kacew Roman, pseud. Ajar Émile)), ocena: 3,5
Duże rozczarowanie. W czerwcu świetna książka Gary'ego, więc wzięłam z bibliotek jego słynne wspomnienia. Nie uwierzyłam w nie. Są afektowane, ckliwe. Nie wierzę w tego chłopca, nie wierzę w taką matkę. Choć parę drobnych elementów mi się podobało.

37. Wołanie kukułki (Rowling Joanne (pseud. Rowling J. K., Skamander Newt, Whisp Kennilworthy, Galbraith Robert)), ocena: 5
Powoli się rozkręcał ten kryminał. Ale jak już ruszył, to z kopyta. Na prawdę dobra intryga, do końca nie wiedziałam, kto zabił. A do tego świetne tło. Nienachalny, a ciekawy obraz społeczeństwa. Wciąż mnie zaskakuje klasowość Anglii. A Rowling bardzo dobrze o niej pisze. Z pewnością przeczytam kolejne tomy opowieści o Cormoranie Strike'u.

38. Głęboki sen (Chandler Raymond), ocena: 4,5
Mój umysł chyba nie przyjmuje nic poważniejszego, niż kryminał. Ale przynajmniej mam szczęście ostatnio do dobrych kryminałów. Marlowe w swoim najlepszym wydaniu - alkohol, samotność, piękne kobiety, skorumpowana policja. No i ten klimat... Dla tego klimatu właśnie czytam Chandlera, sama intryga już nie jest tak ważna.

39. Hańba (Coetzee John Maxwell), ocena: 5,5
Zaskoczyła mnie ta powieść. Nie spodziewałam się czegoś takiego od Noblisty - w znaczenie, że pomimo takich poglądów i takiego światopoglądu można przyznać Nobla. W RPA nie jest różowo. A wina nie leży w całości po stronie białych. Ciekawe... Do tego (a może przede wszystkim) świetny styl - wstrzemięźliwy, spokojny. Chyba sięgnę po kolejne powieści Coetzee'go.

40. Dziewczynka z zapalniczką (Czubaj Mariusz), ocena: 5
Bardzo lubię cykl o Heinzu. Czubaj świetnie pisze, mądrze pisze. Widać, że jednak profesor. A intryga udana. Co prawda przeczuwałam, kto zabił. Ale tylko przeczucie miałam, całej zagadki nie udało mi się rozwikłać. Bardzo dobry kryminał bez nadmiernych udziwnień.

41. Archangielsk (Harris Robert), ocena: 4
1998 rok, Rosja Jelcyna, ale tajemnice z czasów Stalina. Angielski historyk rozpracowuje tajemnicę - co się działo zaraz po śmierci Stalin, co Beria wyniósł z tajnego sejfu i gdzie jest tajemniczy zeszyt w ceratowej oprawie. W żadnym momencie intryga mnie nie wciągnęła. Harris nie mógł się chyba zdecydować, czy pisze powieść historyczną, czy szpiegowską. Nałożyło się na to fatalne tłumaczenie. Byłoby 3, ale końcówka niezła, to fakt. Za te ostatnie 15 stron podniosłam ocenę na 4. Może dla kogoś, kto nie ma pojęcia o Rosji, to książka jest odkrywcza.

SIERPIEŃ
42. Dzieje zdrajcy: [Szczęsny Potocki] (Łojek Jerzy (pseud. Jerzewski Leopold)), ocena: 5
Kolejny Łojek, lubię jego sposób pisania - historia nie jest sztywna, ale nie przekracza granicy powiastki czy traktowania czytelnika jak głupka czy dziecka. Tym razem opowieść o Szczęsnym Potockim, który poprosił Katarzynę o interwencję po uchwaleniu Konstytucji 3 maja - i zrobił to w celu bronienia demokracji. Hehehee. No cóż. Potocki był po prostu głupi. Zdarza się, że najbogatszy człowiek jest głupi. Najciekawsze dla mnie było uświadomienie sobie, że dla magnatów czy szlachty II RP była republiką, demokratycznie rządzoną przez szlachtę. Jak się zastanowić to coś w tym jest - niewiele się różnił ten ustrój od starożytnych Aten. Bardzo ciekawe.

43. Farma lalek (Chmielarz Wojciech), ocena: 5
Kolejny kryminał o Mortce. Tym razem Sudety, mała mieścina - Krotowice (czyli Kowary). Ma swój urok właśnie przez ten regionalizm. Intryga też niezła. Choć znowu zgadłam, kto jest zły.

44. Od szóstej do szóstej (MacDonald Philip), ocena: 2,5
Kupione w ciemno w antykwariacie, z pudełka ze starymi kryminałami. Na ogół trafiam dobrze. To było coś żenującego - mizoginizm w czystej postaci, choć taki brytyjski, zachowujący normy, przykryty konwenansami. Kobiety to mdlejące histeryczki. A jak któraś myśli logicznie to jest fenomenalna - tak pada wprost w książce. Kto zabija wiadomo mniej więcej od połowy. Słabe, nudne i żałosne.

45. Ostatnia sprawa (Child Lee (właśc. Grant Jim)), ocena: 4
Pierwszy Reacher. Może być. Czyta się sprawnie. Baaaardzo amerykańskie. Na mój gust za bardzo, ja jednak jestem europejska. No i za dużo armii i polityki, wolę kryminały, gdzie ważne jest śledztwo, a nie polityka i układy. Choć nie przeczę, że tak świat wygląda, nie chcę o tym czytać. Pewnie jeszcze po jakiegoś Reachera sięgnę.

46. Rudowłosa (Pamuk Orhan), ocena: 4 (akcja: Nobliści)
To mój drugi Pamuk, ten jest współczesny, pierwszy był historyczny. Wątek opowieści nie zaintrygował mnie. Ciekawe było pokazanie zmian w Turcji, rozwoju, rozdarcia, zagubienia. Nie dziwi to, co się dzieje w Turcji, gdy przeczyta się Pamuka.

47. Kobieta trzydziestoletnia (Balzac Honoré de (Balzak Honoriusz)), ocena: 3,5
Balzac świetnie pisze o pieniądzach. I słabo pisze o miłości. A tu mamy egzaltowaną bohaterkę, która wychodzi za mąż z wielkiej miłości, ale potem mąż okazuje się nie taki. I zaczyna się egzaltacja. Zupełnie mnie nie przekonała ta książka.

48. Wielki książę: Z dodaniem rozważań o istocie i przymiotach ducha polskiego (Rymkiewicz Jarosław Marek), ocena: 4
Esej o Wielkim Księciu Konstantym. Ale chyba bardziej - o duszy polskiej. I o tym, co mogłoby być. Oraz o tym, co może jednak było? Tym razem Rymkiewicz mnie nie zachwycił. Może to wina tego, że całkiem niedawno przeczytałam świetnego Łojka o Powstaniu Listopadowym i tamten esej historyczny bardziej mnie przekonał? Był mi bliższy. Chyba bohater eseju nie jest aż tak istotny, jakby się Rymkiewiczowi wydawało.

49. Samotnik brukselski: Opowieść o Joachimie Lelewelu (Kieniewicz Stefan), ocena: 4,5 (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Chcę poznać tych wszystkich Lelewelów, Niemcewiczów, Stasziców. Wciąż nazwiska się przewijają, a ja niewiele wiem. Kieniewicz pisze dobrze, świetny balans pomiędzy językiem nauki a esejem, nie przekroczony w żadną stronę. A Lelewel - zaskoczenie. Otóż to rewolucjonista był, szybko zrozumiał, że bez przyznania chłopom wolności i ziemi Polski nie da się odbudować. W ogóle tło XIX wieku bardzo ciekawe.

50. Zgiełk czasu (Barnes Julian (pseud. Kavanagh Dan)), ocena: 5
Opowieść o Szostakowiczu. Nie jestem wielką fanką tego kompozytora. Choć w trakcie lektury odsłuchałam parę utworów. Jestem fanką Barnesa. I nie zawiodłam się. Zwłaszcza, że opowieść nie jest tyle o Szostakowiczu, co totalitaryzmie, zniewoleniu, strachu. Bardziej o Rosji sowieckiej niż o muzyce/

51. Korespondencja [Zeszyty Literackie] (Hartwig Julia, Międzyrzecki Artur, Herbert Zbigniew, Herbert Katarzyna (Dzieduszycka-Herbert Katarzyna)), ocena: 4
Piękny obraz przyjaźni. Niewymuszonego dowcipu, sympatii, ciepła. Mało tego, czego oczekiwałam - przemyśleń - bo na ogół któraś ze stron przebywała w PRL, więc listy były czytane przez służby i nie można było w nich pisać wszystkiego. To co było - to radzenie sobie z życiem, niemożność dłuższego życia poza Polską, gdzie nie da się tworzyć, choć jest spokój i dobrobyt.

52. Dom i jego głowa (Compton-Burnett Ivy), ocena: 5
Pani Compton-Burnett pisze w sposób specyficzny - w książce są prawie wyłącznie dialogi, stanowią 99%. Więcej niż w sztukach, bo nie ma didaskaliów. Czyni to lekturę wyzwaniem. Wymaga skupienia. Ale jak już się czytelnik wciągnie, to lektura jest niesamowita. Bo nikt inny tak nie pisze, nikt inny nie pokazuje świata w taki sposób.

WRZESIEŃ
53. Cienie (Chmielarz Wojciech), ocena: 4
Zawsze powtarzam, że lepsze jest wrogiem dobrego. Tym razem Chmielarz dołożył tyle wątków pobocznych, że przestało być ważne, kto zabił 2 kobiety w Milanówku. A te poboczne, to sensacja, mafia, zorganizowana przestępczość, reminiscencje, itp. Zupełnie mało ciekawe. No i kolejny raz od połowy książki wiedziałam, kto zabił.

54. Śmiertelna intryga (Tallis Frank), ocena: 5
Lubię kryminały ubrane w historyczną szatę. Tym razem mamy Wiedeń początku XX wieku. Bardzo ładnie pokazany, ze smaczkami, secesją, Mahlerem, muzykowaniem w domu, itp. A i sama intryga ciekawa. Bardzo to było miłe, lubię takie książki.

55. Ja, pani woźna (Ostrowska Ewa Maria (pseud. Zbyszewski Brunon lub Lane Nancy)), ocena: 1,5
Dawno nie czytałam tak złej, naiwnej, schematycznej, głupiej, ckliwej, pełnej błędów, itp., itd. książki. Bohaterowi są papierowi i czarno-biali, bohaterka główna jest idiotką, co gorsza idiotką, która skończyła historię sztuki, a akcja i "motywacje" są na poziomie Harlequinów.

56. Eros na Olimpie (Parandowski Jan), ocena: 4 (audiobook)
Opowieści o bogach podobno zbyt erotyczne, aby przed laty mogły wejść do Mitologii. Po niemal 100 latach nie ma w tych opowiadaniach nic, czego nie mógłby przeczytać uczeń podstawówki. Mamy Satyra, Afrodytę i Aresa, Dionizosa, byka na Krecie. Ciekawe.


57. Podrzutek (Czechow Antoni), ocena: 5 (audiobook)
Czechow jest po prostu mistrzem opowiadań. Chyba najlepszym ze wszystkich. Nic dodać. Nic ująć. Czytajmy Czechowa.


58. Przygody Sindbada Żeglarza (Leśmian Bolesław (właśc. Lesman Bolesław)), ocena: 3 (czytane na głos)
Duże rozczarowanie. Zamiast nastroju i orientu, dostałam nudne i przewidywalne przygody głupkowatego Sindbada. Wuj Tarabuk i jego dziwactwa ratowały sytuację.

59. Pogrzebany olbrzym (Ishiguro Kazuo), ocena: 4,5 (akcja Nobliści)
Mit arturiański i fantasy. Zaskoczenie. Na początku byłam zirytowana, że zaczęłam czytać w ciemno (wyczytuję różne prezenty, czasem dziwne i przypadkowe) i że znowu będzie wtopa. Ale potem okazało się, że nie akcja, a idea jest ważna. Przemyślenia. I to było ładne. No i styl i warsztat - w tym Noblista jest mistrzem chyba.

60. Sidney Chambers: Cień śmierci (Runcie James), ocena: 3,5
Z półki z kryminałami w bibliotece. Mało udany strzał w ciemno. Tło ciekawe - małe miasteczko w Anglii w 1953 roku. Ale zabrakło całej reszty.

61. Seans w Domu Egipskim (Szymiczkowa Maryla (właśc. Dehnel Jacek, Tarczyński Piotr)), ocena: 5
Lubię Szymiczkową i Ignacową Szczupaczyńską. Ot co. Za smaczki. Głównie za smaczki. I za komentarzyki. Sama intryga nie jest aż tak istotna i ważna. Czytanie to przyjemność i smakowanie.

62. Dramat trzeźwych entuzjastów: O ludziach pracy organicznej (Kieniewicz Stefan), ocena: 4,5 (akcja: Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Kolejny Kieniewicz, spodobał mi się jego sposób pisania o historii. Taki w sam raz. A pisze dobrze o organicznikach - tych, którzy od podstaw budowali, próbowali budować. Z ich wadami i błędami. I wpływem na rozwój społeczeństwa, który to rozwój był warunkiem sine qua non odzyskania niepodległości.


PAŹDZIERNIK

63. Pasażer pierwszej klasy, Antoni Czechow, ocena: 5
64. Oświadczyny: Żart sceniczny w 1 akcie (Czechow Antoni), ocena: 5
65. Scyta, Antoni Czechow, ocena: 5
66. Trzpiotka, Antoni Czechow, ocena: 4,5
Wszystko odsłuchane. Uwielbiam Czechowa.

67. Pod śniegiem (Soukupová Petra), ocena: 4,5
Trop z podsumowań miesiąca. Dobry trop. Porządna obyczajówka, z wyrazistymi postaciami. Bardzo kobieca. Z żadną postacią nie utożsamiłam się, nie poczułam jej problemów; stąd też nie ma 5. Ale rzecz warta przeczytania.

68. Listy 1957-1991 (Giedroyc Jerzy, Lipski Jan Józef), ocena: 5
Lubię czytać listy z tej serii, ciekawe obrazy epoki. Tym razem dużo Polski po-październikowej, a potem KOR-owej, trochę PPS i jego odradzania po 1989. Musze więcej czytać o opozycji od Radomia i o emigracji powojennej. Wtedy łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego wciąż mamy 2 Polski i dlaczego aż tak się nienawidzą.


69. Tu się nie zabija (Bińkowska Anna), ocena: 4
Całkiem porządny kryminał. Smaczkiem dodatkowym jest to, że mordują się na Wydziale Archeologii UW, 15 minut spacerkiem ode mnie, po sąsiedzku prawie. Można obserwować rozwój Pani Bińkowskiej, może nieźle pisać.

LISTOPAD
70. Życie tak nas głupio rozłącza...: Listy więzienne 1946-1956 (Moczarska Zofia, Moczarski Kazimierz), ocena: 5
Moczarscy wzięli ślub 31 lipca 1939 roku, zaraz wybuchła wojna, Moczarski od samego początku aktywnie działał w konspiracji. Zaaresztowany został 1 sierpnia 1945 roku, zwolniony w kwietniu 1956 roku - po prawie 11 latach. Nie mieli możliwości cieszyć się spokojnie swoim małżeństwem i miłością. A mimo to kochali się pięknie. I pisali do siebie piękne listy. Zofia została aresztowana w 1948 i odsiedziała cały 6-letni wyrok. Moczarski dostał karę śmierci, zmienioną na dożywocie. Oboje za to, że AK to organizacja, która zajmowała się wyłącznie 1 rzeczą: współpracą z Niemcami w celu zniszczenia komunistycznego podziemia. Siła tych ludzi jest niesamowita.

71. Pan i jego filozof: Rzecz o Platonie (Krawczuk Aleksander), ocena: 4
Nietypowy Krawczuk, przynajmniej dla mnie nietypowy - trochę beletryzowana opowieść o Apulejuszu, dużo o Platonie, poza tym opowiastki i przemyślenia.

72. Filozofia przypadku: Literatura w świetle empirii (Lem Stanisław)
Nie oceniam, bo nie skończyłam. Nie skończyłam, bo za głupia jestem na takiego Lema. Chciałam trafić na eseje o książkach, itp. A tu głęboka filozofia. Za mądre dla mnie.

73. Śmierć w Wenecji (Mann Thomas (Mann Tomasz)), ocena: 4 (akcja Nobliści)
Jakoś nie przekonał mnie tym razem Mann. Miłość starego intelektualisty do pięknego efeba. Miłość z daleka i platoniczna. Zupełnie do mnie nie przemawia. Choć reszta życia tegoż intelektualisty całkiem interesująca.

74. Gajcy: W pierścieniu śmierci (Bereś Stanisław (pseud. Nowicki Stanisław)), ocena: 4
Ogromna cegła. W swej ogromności przegadana. W ogóle miałam wrażenie, że to nie jest książka Beresia, ale kompilacja cytatów i zapożyczeń. Ocena jest wypadkową docenienia pracy, jaką włożył Bereś w tę kompilację i niechęci do formy. Faktograficznie - rzecz dobra: można się dużo dowiedzieć o epoce, narodowcach w czasie wojny, nawet o stosunku Miłosza do tychże. A swoją drogą - po co cały rozdział o stosunku Miłosza?

75. Szal (Durbridge Francis), ocena: 4,5
Stara dobra Anglia, stary dobry kryminał. Zasady i elegancja. Ładne.

76. Most San Luis Rey (Wilder Thornton), ocena: 5
Książka o miłości. Nawet, gdy się wydaje, że jest o czymś innym - jest o miłości. I o tajemnicy. Książka wymykająca się ocenom, określeniom i szufladkom. Lubię nieoczywistości

77. Szkarłatna litera (Hawthorne Nathaniel), ocena: 4,5
Purytański romantyzm. To dziwne połączenie. A nawet bardzo dziwne. Nie ma nic wspólnego z Mickiewiczem czy Goethem. Chyba wolę Europę. Nawet teraz nie jestem apologetą USA, ale Stany w swych początkach to coś strasznego. Purytanizm jest mi tak daleki i obcy, że nie mogłam zaangażować się - poczuć czy zrozumieć całej tej historii.

GRUDZIEŃ
78. Jelita wiedzą lepiej: Jak zrewolucjonizować sposób odżywiania i zmienić od wewnątrz swoje ciało (Mosley Michael), ocena: 4
Informacje ciekawe, spostrzeżenia i wnioski - do rozważenia. Zupełnie nieakceptowalna forma - kolejny raz mówię "nie" amerykańskiej formie dla książek popularno-naukowych.

79. Mennica (Lemberg Mateusz M. (Lemberg Mateusz Marcin)), ocena: 2,5
Czegóż tutaj nie mamy - mafii różnych od groma: stare i nowe, polskie - ale i włoskie i belgijskie, trupów tyle, że straciłam rachubę w liczeniu, policjantów też co najmniej kilkunastu - ale żeby się nudziło nie tylko w podziale na dobrych i złych, mamy także schizofrenika oraz policjantkę/nta w ciąży (z gwałtu) w trakcie dojrzewania do decyzji o zmianie płci, żony drugie i trzecie, zbuntowane nastolatki, podrabianie pieniędzy, przemyt, białoruskie prostytutki. Czego nie mamy? - logicznej intrygi i śledztwa, jak przystało na kryminał. Klasyczny przykład, że lepsze jest wrogiem dobrego.

80. Okruchy codzienności (Strout Elizabeth), ocena: 4
Tyle się mówi o Strout - spróbowałam. Nie żałuje. Całkiem dobre. Kilkanaście historyjek, częściowo powiązanych, częściowo oderwanych od siebie. W tle Main i ocean. Na pierwszym planie samotność i starość.

81. Odludki i poeta (Fredro Aleksander), ocena: 4 (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Taka sobie 1-aktówka. Raczej słabsza, jak na Fredrę.

82. Kroniki kota podróżnika (Arikawa Hiro), ocena: 4
Kot wędruje razem ze swoim Panem. A historia się opowiada. Za mało kota. Za dużo taniego chwytania ze serce. Całość nie jest zła. Ale dużo lepsze w kontekście kotów i poznawania japońskiej kultury jest Kot, który spadł z nieba (Hiraide Takashi). Niestety WUJ nie robi odpowiedniej reklamy.

83. Życie zaczyna się w piątek (Pârvulescu Ioana), ocena: 4,5
kiedyś przeczytałam o serii Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria z Żurawiem i zaintrygowała mnie - książki, które w swoim kraju zyskały ogromną popularność, pokazujące właśnie te inne kultury, niekoniecznie z mainstreamu. Tutaj mamy Bukareszt końca XIX wieku. Trochę kryminalnych wątków, trochę fantastyki. Ale tak na prawdę - głównie Rumunia tamtych czasów. Podobało mi się.

84. Komeda: Osobiste życie jazzu (Grzebałkowska Magdalena), ocena: 4
Nie spodziewałam się za wiele, to i nie rozczarowałam się. Jako biografia, treść i forma - średnia. Ale chciałam czegoś dowiedzieć się o początkach jazzu, to się dowiedziałam. Miało być dużo obrazu epoki- nie było. Chyba jestem wymagająca, jeśli idzie o biografię. Jeśli biografia jest tylko kompilacją wszelkich możliwych źródeł, to nie jest biografią, a jedynie jakimś quasi-reportażem. Ocena chyba nawet ciut za wysoka.

85. Pani komisarz nie znosi poezji (Flipo Georges), ocena: 3,5
Kryminał wzięty w ciemno z półki w bibliotece. Nietrafiony strzał. Intryga okazuje się ciekawa, ale opakowanie - nieciekawe.

86. Dzieci z Bullerbyn (Lindgren Astrid), czytane na głos, kolejna powtórka
Nie starzeje się. Można czytać wciąż i wciąż.

87. Ułaskawiony na śmierć: Rzecz o Jánosu Esterházym (Mycielska Maria (z Esterházych Mycielska Maria)), ocena: 4,5
Janos Esterhazy to Węgier. Urodził się na Węgrzech, po traktacie w Trianon była to już Czechosłowacja, potem Słowacja księdza Tiso. Umarł jako więzień polityczny z powrotem w Czechosłowacji. Zawsze był Węgrem i o prawa Węgrów walczył. Niełatwa to historia wzajemnych stosunków, u nas trochę zapomniana, a ma swoją tragiczną martyrologię. Proste wspomnienia walki o życie Esterhazy'ego spisane przez siostrę Marię. I znowu w prostocie przerażające. A co ciekawe - matka ich z domy była Tarnowska, zaś Maria wyszła za Mycielskiego, wszyscy mówili biegle po polsku. Polski tam dużo. Hrabina z Tarnowskich Esterhazy po wojnie wyjechała do Francji, gdzie w Montresor zamieszkała u kuzynów Branickich. Taka to Mittel Europa.

88. Rzeczy (Perec Georges) (akcja Klasyka: reaktywacja - lista Instytutu Książki), ocena: 5
Francja i Tunezja, lata 60-te XX wieku, tworzenie się nowego społeczeństwa, przemiany, wszechogarniająca komercja. A na tym tle para młodych Francuzów, którzy chcą być wolni. Ale też chcą mieć piękne rzeczy i być bogaci - bo się do tego nadają, umieliby być bogaci. Przepięknie napisane, Perec tak mnie zachwycił sposobem pisania, że mam ochotę na kolejne jego książki.

89. Sklep Potrzeb Kulturalnych (Kroh Antoni), ocena: 4,5
Zbiór wspomnień, anegdot, opowieści o Podhalu. Ciekawe, bo autor nie jest Góralem, a spędził na Podhalu dzieciństwo, potem wrócił zawodowo jako etnograf. Odbrązawia mit Górali podhalańskich, ale robi to z sympatią i zrozumieniem dla nich, dla ich ciężkiego życia.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 973
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 5
Użytkownik: margines 03.07.2019 12:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Nowy Rok, nowe książki. P... | Monika.W
W porządku, polecenie w wątku "Książkowe wspomnienia z czerwca 2019" co prawda nie dotyczyło mnie:P, ale... skorzystałem z okazji i do powtórki czytelniczej trafił Mendel Gdański (Konopnicka Maria):)
Tak, dalej uważam, że to niestety świetna rzecz, rewelacyjnie trafia we wcale nie przebrzmiały antysemityzm.

A!
Dzieci z Bullerbyn (Lindgren Astrid) to moja książka-legenda:)
Użytkownik: Monika.W 04.07.2019 06:55 napisał(a):
Odpowiedź na: W porządku, polecenie w w... | margines
Nie śmiałabym Ci polecać czegoś Konopnickiej (czy Orzeszkowej, bo z pewnością znasz wszystko (lub prawie wszystko). Ale powrót do Mendla na pewno Cię nie zawiedzie. to takie opowiadanie, które zostaje w nas.

Ja tego w szkole nie omawiałam, nie miałam zatem traumy szkolnej.
Użytkownik: margines 04.07.2019 10:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie śmiałabym Ci polecać ... | Monika.W
Nie?
Odwagi!
:P
Zapewniam, że wszystkiego nie znam:P
Całe morze literatury przede mną. Także akurat tych autorek i podobnych autorów.
Masz rację… zostaje.
We mnie jak we mnie, bo akurat jestem w miarę świadomy historii (co nie znaczy, że akurat ona nie ma przede mną tajemnic) i z samego nastawienia mam podejście, jakie mam, ale okazuje się, że także w tych czasach ta nowela ma w sobie masę aktualnej treści i goryczy.

Cytując Żywca:
„Prawie robi wielką różnicę”:P

Traumy?
Chyba po niczym nie miałem traumy czytelniczej:)
A i… trafia mnie, jak teraz słyszę, że ludzie przechodzą traumę wśród „Dzieci…” albo wręcz w „późnej podstawowej” albo średniej takiej dostarcza im „Mały Książę”.


Poprawa:
„Krzyżacy” i „Wyrąbany chodnik” (wiem, co mnie może czekać od niektórych, bo to jednak sztandarowa powieść), którego jednak prawie nie pamiętam.
Użytkownik: Monika.W 04.07.2019 10:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie? Odwagi! :P Zapewn... | margines
Ja miałam traumy. Miałam fatalną polonistkę w liceum. Koszmarną wręcz. I np. zohydziła mi zupełnie Herlinga-Grudzińskiego, a zwłaszcza jego opowiadania. Gdy przeczytałam je 15 lat później, to się zachwyciłam. I zachwyt Herlingiem trwa do dziś (właśnie słucham w tle Listów Giedroyć-Herling, czytają w Dwójce).
Wydaje mi się, że mogłam w 4 klasie liceum zachwycić się Herlingiem.


Inne traumy - nietraumy to Orzeszkowa i Żeromski. Ale na to byłam chyba za młoda, zwłaszcza na Żeromskiego. Wtedy nie znosiłam, teraz uwielbiam.
Użytkownik: margines 05.07.2019 10:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie śmiałabym Ci polecać ... | Monika.W
No i jestem w duecie.
Wyśmienitym. Przynajmniej dla mnie oczywistym, „rozumie się samo przez się”.
Oto marżin i Wiedźma (Orzeszkowa Eliza).
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: