Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Taki koktajl

Autor: RenKa76

Książka: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów (Jadowska Aneta)

Data dodania: 2017-12-07 17:18

Wyobraźcie sobie, że ten świat, po którym chodzicie, nie jest jedyny. Że tuż obok, praktycznie na wyciągnięcie ręki, za niewidzialną zasłoną, istnieje inny, osobny; podobny do naszego, ale nie do końca. Że w tej innej rzeczywistości wszystko aż wibruje od magii… Brzmi znajomo? Bo jest znajome. To schemat, wydawałoby się, do cna zgrany. Do mistrzostwa taki świat „ograła” madame Rowling i jej accio Potter. Harry Potter (kto z was, stojąc na stacji PKP, nigdy nie zastanawiał się, z którego peronu odchodzi pociąg do Hogwartu, niech pierwszy rzuci kamieniem). Aneta Jadowska nie wymyśliła więc ani prochu, ani koła, ani nawet spinacza do papieru. Tyle że zamiast myśleć, gdzie w Londynie jest ulica Pokątna, mieszkańcy Warszawy mogą dywagować, z jakiego miejsca da się wskoczyć do Warsa (do Sawy lepiej się nie zapuszczać, wierzcie mi…). Teoretycznie nic nowego, ale co w obecnych czasach jest naprawdę nowe, nieprzemielone przez maszynkę popkultury i niewyplute jako coś sklejonego ze starych kartek?

Wróćmy jednak do „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów”. Mamy tu więc inny, równoległy do naszego, świat. Zamieszkują go ludzie, ale też wilkołaki, wąpierze i inne cudactwa (kiedy magia dostaje czkawki, rodzą się potwory). Żyje w nim też Nikita. Nikita nosi się przeważnie na czarno, bo na czarnym – jak wieść gminna niesie – mniej widać krew. Stale ma na dłoniach skórzane rękawiczki, jest uzbrojona i raczej niebezpieczna. Dla każdego, nawet dla tzw. partnerów. Z pracy, uściślijmy od razu. Pracuje w Zakonie. Jest ni to zabójcą na zlecenie, ni to detektywem, ni to ochroniarzem; może wszystkim tym po trosze. Została przeszkolona do łamania, strzelania, biegania, kopania, zabijania (w dowolnej kolejności i konfiguracji). Kiedy ją poznajemy, właśnie dostaje nowego partnera (jeśli się nie mylę – już szesnastego albo jakoś tak…) o wdzięcznym imieniu Robin. Musi też znaleźć zaginioną dziewczynę – artystkę z klubu Pozytywka w Dzielnicy Cudów.

Wydawałoby się, że to wszystko już kiedyś było… Bo pewnie było. Jak już wspomniałam, mamy za sobą dwadzieścia wieków wymyślania różnych historii, trudno więc wyjąć z kapelusza wyobraźni coś nowego, niezużytego, coś, czego nie wymyślili inni. Trzeba więc to, co zgrane, znane i lubiane zanucić na nowo. „Dziewczyna” też jest takim coverem; ma znajomą melodię, refren, który gdzieś już słyszeliśmy, słowa podobne do innych. Choćby samo imię – Nikita. Każdemu kinomanowi w głowie otwiera się klapka: fenomenalny film Luca Bessona ze świetną muzyką Serry i kapitalną Anne Parillaud w roli tytułowej. Albo też – przywołany zresztą w książce – serial z jasnowłosą Petą Wilson. A Robin? Robin ma ciemne, długie włosy i brodę. Czy tylko mnie szumią drzewa w sherwoodzkim lesie? Takich skojarzeń jest tu więcej i brawa dla Anety Jadowskiej, że potrafi się nimi bawić i wciągnąć w tę zabawę czytelników. Zgoda, nie odkryła Ameryki, ale stworzyła z kilku klisz całkiem intrygującą bohaterkę, która nie aspiruje bynajmniej do miana unikatowej. Nikita jest wymyślona podwójnie – jako postać z powieści i w samej powieści. Nie będąc kimś, za kogo się podaje, może być kim chce i jaka chce. Autorka się tym bawi i robi to całkiem interesująco. Jeśli ktoś nie lubi książek o magii, czarach oraz innych hokus-pokus, może na magię przymknąć oko (ja zwykle przymykam to z większą wadą wzroku) i „Dziewczynę” uznać za kryminał. Jako kryminał też broni się całkiem nieźle.

Poprzedni bohater Jadowskiej, Witkacy, nie przypadł mi jakoś szczególnie do gustu. Nikicie dałam kredyt zaufania i go nie zmarnowała. Dostałam silną, zdecydowaną bohaterkę, odpowiednią porcję zagadek (które bardzo lubię), na hokus-pokus czasami przymknęłam oko, wilkołaki okazały się całkiem, całkiem – więc zapowiedź z okładki (SQN, 2016), że to tom pierwszy serii, wydaje się bardzo obiecująca. Warto poświęcić tej dziewczynie kilka jesiennych wieczorów. Nawet jeśli lubicie wzdychać „Ale to wszystko już kiedyś było…”, zawsze zostaje zabawa w skojarzenia – gdzie było, u kogo było i co z tego wynikło.


[Recenzję opublikowałam również na swoim blogu Brudnopis, na funpage'u, Facebooku, portalu Lubimyczytać.pl i Granice.pl]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 0 | wyświetleń: 369

Dodaj komentarz  

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku