Dodany: 2010-07-02 22:53|Autor: ewa_86

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Jedenaste przykazanie
Archer Jeffrey (ur. 1940)

Brytyjska sensacja o Amerykanach


Trudno jest napisać recenzję thrillera, unikając tzw. efektu Simona. Polega on na tym, że po zamknięciu książki, którą wcześniej wszystkim reklamowaliśmy jako rewelacyjną, tworząc tym samym listę chętnych do jej przeczytania, wyrywa się nam (często bezwiednie): „Ja od początku podejrzewałem/am tego Simona!”. W przypadku „Jedenastego przykazania” sytuacja jest o tyle wygodniejsza, że jednym zdaniem nie da się tej książki podsumować i zdradzić rozwiązania intrygi, bo skomplikowanych momentów, które wymagają wyjaśniania, jest w niej całe mnóstwo. Mogłabym ewentualnie wyrwać się z tym, czy na końcu czeka na czytelnika typowo amerykański happy end, ale będę się pilnować, żeby ten fakt przemilczeć, choć dodam teraz tylko, że Jeffrey Archer jest Brytyjczykiem.

Ten niemłody już autor (ur. 1940) ma na swoim koncie niejedną powieść sensacyjną, z których większość opiera się na wątkach politycznych. Kto jak kto, ale Archer jest w tej kwestii dość wiarygodny – od 1969 do 1986 był czynnym politykiem. Zdziwić może jedynie, że akcję powieści „Jedenaste przykazanie” ulokował w Stanach Zjednoczonych, a nie w Wielkiej Brytanii. Wątek europejski natomiast kieruje się bardziej w stronę Rosji (choć przewija się jeszcze Irlandia, skąd pochodzi żona głównego bohatera), w której trwają wybory prezydenckie i niezmiennie działa wszechmocna mafia. Władzę w kraju ma szansę przejąć gorliwy następca Stalina – tyran i komunista.

W samym centrum wydarzeń znajduje się Connor Fitzgerald – agent tajnego wydziału CIA, przeznaczony do najtrudniejszych misji, najczęściej polegających na eliminowaniu (dosłownie) politycznych przeciwników. Po wykonaniu kolejnego zlecenia, jakim było zabicie kandydata na urząd prezydenta Kolumbii, Connor chce odejść na zasłużony odpoczynek do spokojniejszego oddziału firmy. Okazuje się jednak, że jego bezpośrednia szefowa nie uzgadniała tego ostatniego zlecenia z prezydentem. Teraz ma kłopoty i potrzebuje kozła ofiarnego. Connor ma ostatni raz polecieć za granicę, tym razem do Rosji… Kogo ma zabić? Czy mu się to uda? Od kogo pochodzi zlecenie? Co na to rosyjska mafia? To właśnie pytania w stylu „Simona”, na które odpowiedź można poznać jedynie sięgając po książkę.

Dodam tylko, że owo „rosyjskie” zlecenie to dopiero połowa całej fabuły. Archer na każdej stronie potwierdza, że jest mistrzem gatunku. Kiedy wydaje się, że już wszystko jest jasne, że finał w zasadzie jest oczywisty – następuje nagły zwrot o 180 stopni. W końcu czytelnik jest już tak zaplątany, że nie zdziwiłby się, gdyby nagle umarli zaczęli wychodzić z grobów, a główni bohaterowie zmienili swoją tożsamość. A wszystko to przy wiarygodnej argumentacji. W „Jedenastym przykazaniu” imponuje właśnie jego potencjalna „prawdziwość”, którą potwierdza pokaźna lista podziękowań, zamieszczona na samym początku. Pokazuje ona, jak wiele informacji zdobył Archer, zanim zasiadł do pisania powieści. Jeden z konsultantów, sam dyrektor CIA, przyznał podobno, że wykorzystał w swojej pracy dwa pomysły zaczerpnięte z książki. Intrygujące? Jak przystało na dobry thriller!


[recenzja została wcześniej opublikowana na portalu WolnaKsiazka.pl]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1908
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: