Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

List miłosny

Autor: misiak297

Książka: Cholernie mocna miłość: Prawdziwa historia Stefana K. i Williego G. (Dijk Lutz van)

Data dodania: 2017-10-03 19:16

6 osób poleca ten tekst.

[w recenzji odwołuję się do szczegółów biografii Stefana K.]


Stefan K. mieszka w Toruniu. Pochodzi z ubogiej, wielodzietnej rodziny. Dostaje szansę od losu – zdaje egzamin do publicznego gimnazjum. To mu otwiera nowe możliwości – dalszej nauki, szkolenia w śpiewie, rozwijania talentu. 1 września 1939 roku ma nałożyć piękny mundurek i rozpocząć kolejny rok szkolny. Wybuch wojny przekreśla te plany i wszelkie perspektywy. Chłopak podejmuje pracę w piekarni, a później w jednej z przejętych przez Niemców fabryk. Występuje także w teatrze – jest chórzystą. Dorasta.

Nadchodzi 4 listopada 1941 roku – ta data okazuje się dla niego jeszcze ważniejsza. Wówczas pierwszy raz spotyka Williego, młodego austriackiego żołnierza Wehrmachtu. Ich miłość nie miała prawa się zdarzyć (nie w czasach, kiedy stosunki między Niemcami i Polakami były zabronione, a homoseksualizm – społecznie piętnowany i karany. To jak łamanie podwójnych zakazów) – jednak się zdarzyła. Stefan i Willi znajdują sobie przyjemne, ustronne miejsce spotkań, dzielą ze sobą radość, mówią o swoich uczuciach, snują plany na przyszłość. Opowiadający tę historię Stefan ma wrażenie, że ich szczęściu nic nie jest w stanie zagrozić:

„Przez dłuższą chwilę Willi patrzył na mnie przenikliwie, nie mówiąc ani słowa. Potem wyszeptał mi do ucha:
– Wzięło mnie, Stefan! Chcę żyć z tobą! – A po chwili: – Fatalna historia, co?
– Nie! – sprzeciwiłem się radośnie. – Cholernie mocna!
Willi naśladował mój polski akcent:
– Masz rację, mocna dla nas obu. Ale cholerna też! (…)
Jeśli o mnie chodziło, nie istniały już problemy, z którymi nie moglibyśmy dać sobie rady”[1].

Ileż uroczej naiwności w tym stwierdzeniu, prawda? Willi zostaje wysłany na front. Obiecuje, że będzie regularnie pisał. Jednak żaden list nie nadchodzi (i nigdy nie nadejdzie). Ogarnięty rozpaczliwą tęsknotą Stefan sam do niego pisze. Wkrótce zostaje wezwany przez gestapo; jego list miłosny stanowi dowód przestępstwa – homoseksualizm jest wszak karany. Już nie wraca do domu. Zostaje poddany brutalnemu przesłuchaniu, a potem wysłany do więzienia w Koronowie. Tam – dręczony i poniżany – stara się przetrwać. Tęskni, ma też poczucie winy – bo co, jeśli przez niego Willi był podobnie torturowany albo został zabity?

„Cholernie mocna miłość” to właściwie spisana przez Lutza van Dijka biografia Stefana K. – obejmująca czasy przedwojenne i wojenne – opowiedziana jego własnymi słowami. To historia przedstawiona z prostotą – nie ma tu literackich ubogaceń, ale ta zwyczajna relacja chwyta za serce, wyciska z oczu łzy. To właściwie swoisty list miłosny, pomnik miłości, która nie miała szans.

Na osobną uwagę zasługuje sposób wydania tej pozycji, świadczący o szacunku dla tematu i o swoistym poczuciu misji, która ma na celu uczynienie świata lepszym. Książka zawiera także wstęp wydawcy, tekst Lutza van Dijka poświęcony Stefanowi K. (z którym łączyły go więzy mocnej, ale trudnej przyjaźni), a wreszcie świetny esej Joanny Ostrowskiej poświęcony biografii Stefana K., prześladowaniom za orientację seksualną w trakcie wojny oraz późniejszemu „czasowi maskowania” (synonim okresu, kiedy zmuszano osoby nieheteronormatywne do metaforycznego zejścia do podziemi). Całość wieńczy kalendarium związane z istnieniem i zniesieniem słynnego paragrafu 175.

„Poczucie misji” brzmi może patetycznie, ale warto zwrócić uwagę na to, jak funkcjonował bohater książki już po wojnie. Dość powiedzieć, że Stefan K. to jego pseudonim – naprawdę nazywał się Teofil Kosiński. Jako jedyny polski homoseksualista odważył się opowiedzieć, jak cierpiał za swoją miłość podczas wojny. O tym, co spotkało go później – już w czasach powojennych – nie opowiedział. Nie zdążył i nie chciał. Więcej przemilczał, niż ujawnił. Przez całe życie zmagał się ze swoją orientacją seksualną, z lękiem przed ujawnieniem się i późniejszym odrzuceniem. Bał się, że będzie w Polsce napiętnowany. Pod koniec życia zniszczył wszystkie egzemplarze książki o sobie – włącznie z przekładami – i listy od czytelników. Jakże znamienna jest cytowana w posłowiu rozmowa Stefana/Teofila z van Dijkiem:

„»Kiedy umrę, musisz opowiedzieć całemu światu, co się działo wówczas ze mną i z wieloma innymi homoseksualnymi mężczyznami i kobietami – i co w wielu krajach dzieje się nadal«.
»Również w Polsce?« – zapytałem.
»Również w Polsce« – odpowiedział bez wahania. Należał do tych, którzy żywili nadzieję, że w jego kraju nastąpi otwarcie na Europę, dzięki czemu poprawi się los osób nieheteronormatywnych. Na szczęście nie zdążył przekonać się, że w przyszłości w Polsce rządzący dalej będą zaniedbywać prawa mniejszości lub, co gorsza, rozgrywać je dla politycznych korzyści”[2].

Stefan K./Teofil Kosiński w chwili śmierci miał siedemdziesiąt osiem lat. Zmarł 4 listopada 2003 roku – dokładnie sześćdziesiąt dwa lata po dniu, w którym poznał Williego.

Na zakończenie zacytuję akapit, który wieńczy jego opowieść:

„Do dziś jestem wdzięczny Williemu, że moich uczuć miłosnych od początku mogłem doświadczać jako czegoś pięknego. Stało się dla mnie ważne, by ludzie we wszystkich krajach świata w końcu pojęli, że karać za miłość i tolerować przemoc to zawsze przestępstwo. Tylko gdy jest na odwrót, ma to przecież jakiś sens”[3].


---
[1] Lutz van Dijk, „Cholernie mocna miłość. Prawdziwa historia Stefana K. i Williego G.”, przeł. Agata Chmielecka, Filip Fierek, wyd. Korporacja Ha-art!, 2017, s. 72.
[2] Tamże, s. 154.
[3] Tamże, s. 149.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 0 | wyświetleń: 690

Dodaj komentarz  

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku