Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Czy ofiara jest „świętą krową” kultury zachodniej?

Autor: yyc_wanda

Czytatnik: Przeczytane... oglądane...

Data dodania: 2017-08-13 01:40

2 osoby polecają ten tekst.

Kiedy wyraziłam powyższą opinię na forum B-netki, dowiedziałam się, że takie stwierdzenie jest skandaliczne i całkowicie nieprawdziwe. Żeby więc nie być gołosłowną, przytoczę tu kilka przykładów.

1/ Hot coffee case.
Wypadek miał miejsce w 1994 roku. Stella L. (79 lat) oblała się kawą kupioną w „drive through” MacDonald. W samochodzie było trochę niewygodnie manipulować kubkiem, więc gdy Stella chciała do kawy dodać cukier i mleko, postwiła go sobie między nogami, po czym zbyt mocno szarpnęła za przykrywkę i wylała na siebie całą zawartość kubka. Skutki były tragiczne, Stella doznała popażeń trzeciego stopnia, przebywała w szpitalu przez osiem dni i potrzebowała wielu miesięcy by powrócić całkowicie do zdrowia. W tym wieku ciało nie regeneruje się tak szybko.
Tragiczny wypadek i bardzo Stelli współczuję. A kto był za niego odpowiedzialny? MacDonald – bo serwował zbyt gorącą kawę (82-88C). Oto werdykt jury: $160 tys. w ramach odszkodowania kompensacyjnego, plus $ 2.7 mln w ramach odszkodowania retorsyjnego. Ile w końcu Stella dostała, trudno powiedzieć, bo obie strony uzgodniły to między sobą przed wyrokiem sądu drugiej instancji.
Jest ofiara, musi być i winowajca.
Ciekawa jestem kto płaci odszkodowanie wszystkim staruszkom – i nie tylko – które oblały się gorącą kawą/herbatą w swoim własnym mieszkaniu.

I od tego czasu już się zaczęło. Każdy skarży każdego.

2/ Palacze w Quebecu zaskarżyli trzy przedsiębiorstwa tytoniowe o niedoinformowanie ich o szkodliwości palenia papierosów, co pociągnęło za sobą tragiczne skutki w postaci chorób rakowych. Druga grupa oskarżających, jako zarzut wysunęła fakt, że nie są w stanie rzucić palenia. Procesy ciągnęły się przez 17 lat. W 2015 roku Sąd Najwyższy w Quebecu wydał wyrok - 15 trylionów dollarów do wypłaty w ramach odszkodowań kompensacyjnych. Na mocy tego wyroku, palacze (lub ich rodziny), którzy zapalili swojego pierwszego papierosa przed rokiem 1976 i chorują na raka – dostają $100.000 odszkodowania. Ci, którzy przygodę z papierosem zaczęli po roku 1976 – $ 90.000. A ci, co nie mogą rzucić palenia - boo... tylko $130. Ale bagatela, było ich ponad milion.

Następstwem tej radosnej nowiny są nagminne reklamy w TV – Zażywałeś viagrę lub cialis? Chorujesz na raka skóry? – Skontaktuj się z nami pod numerem telefonu ..... i tym podobne.

3/ Thomas B. miał 16 lat w 2010 roku, kiedy wraz z kolegą postanowili włamać się do szkolnego sklepiku. Wyleźli na dach budynku i kolega poradził mu, żeby skoczył na skylight. Thomas skoczył i spadł 4.5 metra w dół na betonową posadzkę, doznając ciężkich obrażeń głowy. Rodzina zasądziła szkołę o odszkodowanie na bazie zarzutu, że ich posiadłość, w tym również dach, powinny być lepiej zabezpieczone i nie stwarzać zagrożenia dla młodzieży. Brzmi jak chory sen pijanego idioty? Niestety, wyjęte prosto z kodeksu karnego.
Według prawa właściciel posiadłości jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo osób znajdujących się na jego posesji. Dotyczy to głównie osób zaproszonych, ale w niektórych wypadkach także osób, które wtargnęły nielegalnie.
Oto przykład: Właściciel domu nie jest odpowiedzialny za przypadkowe włamanie, którego nie przewidział, ale w przypadku powtarzajcych się włamań, musi uprzedzić sprawcę o czyhających na niego niebezpieczeństwach na jego posiadłości.
Rodzina Thomasa przegrała sprawę i musi zapłacić koszty sądowe 150 tys. dolarów. Bardzo się dziwię temu wyrokowi, bo przecież nie było ostrzeżenia na dachu: Nie skacz po skylights, bo zlecisz w dół i złamiesz kark!

4/ A to jest historia, którą już opowiadałam, ale powtórzę tu jeszcze raz. Dwóch facetów, obydwaj w dojrzyłym wieku 27 lat, a więc nie młokosów, w nocy po pijaku przedostało się przez 2,5 metrowe ogrodzenie na teren ogrodu zoologicznego w Calgary. A ponieważ chęć przygody pchała ich dalej, przedarli się przez następne ogrodzenie, które odzielało strefę publiczną od wybiegu tygrysów syberyjskich – ogrodzenie zwane popularnie „idiot fence”. Jak się można domyśleć, skutki były opłakane. Jeden z tygrysów wystawił łapę na zewnątrz, pazurem zahaczył o rękaw mężczyzny, wciągnął mu rękę do środka i mocno pokiereszował. Prawdopodobnie musiano mu ją amputować, ale sprawa póżniej ucichła ze względu na ochronę prywatności nieszczęśliwca.
Nie, żaden z nich nie skarżył o odszkodowanie za cierpienia fizyczne i szkody moralne. Być może jak wytrzeźwieli, to zmądrzeli. Zapłacili nawet grzywnę za włamanie po $2.000 każdy. Historia ta sprowokowała jednak dyskusję - co zrobić, jak polepszyć security, by zapobiec takim wypadkom w przyszłości. Czyli innymi słowy – jak ratować ludzi przed ich własną głupotą. A czy jest na to sposób?

Takich przypadków jest tysiące. Wybrałam kilka, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 16 | wyświetleń: 640

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: Marylek 2017-08-13 07:19 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

To mi coś przypomniało. Obadaj jeszcze jeden przykład sprzed lat: news

Linka Odpowiedz

Użytkownik: yyc_wanda 2017-08-13 16:46 napisał(a):

Odpowiedź na: To mi coś przypomniało. O... | Marylek Pokaż rodzica

Doskonały przykład. Bo chodzi o to, by złapać winowajcę z pieniędzmi. Kto by się tam użerał z nastolatkiem, który nie ma grosza przy duszy.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2017-08-13 10:40 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Najbardziej podoba mi się Twoje określenie na tego typu absurdy: "chory sen pijanego idioty". Cieszę się, że u nas nie dochodzi jeszcze do aż takich absurdów. Nie rozumiem tego, że usilnie zdejmuje się z ludzi odpowiedzialność za ich własne życie i to do granic śmieszności: włamałeś się do sklepu i złamałeś sobie kark? Och, jednak winien jest sklep, powinien koniecznie zapewnić lepsze warunki bezpieczeństwa włamywaczom! Jak śmiał nie dopilnować tego, żeby żaden złodziej niczego sobie nie upitolił!

Jednak brak mi na to słów. Skoro zdejmuje się z ludzi obowiązek myślenia o ewentualnych następstwach ich czynów, jak można potem ubolewać nad tym, że ludzie... zabijają innych? Przykład - potrącenie kogoś na drodze. Kto jest winien, kto powinien płacić odszkodowanie? Producent kawy, bo ta okazała się za słaba i delikwent jednak zasnął na 2 sekundy za kierownicą, a na kawie nie było ostrzeżenia, że nie pobudza dostatecznie, by po niej prowadzić o 3 w nocy? O ilu tego typu idiotyzmach jeszcze przyjdzie nam usłyszeć?

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jrmo 2017-08-13 15:02 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Chacha, ale zabawne, normalnie boki zrywać, padać ze śmiechu i postękać nad końcem cywilizacji białego człowieka
Tylko:
Ad1) W Stanach Zjednoczonych, do niedawna ubezpieczenia zdrowotne, były ubezpieczeniami prywatnymi.
Prywatny ubezpieczyciel (uwaga, niespodzianka) dba głównie o interes swoich właścicieli. Jak to się objawia. Ano tak, że ubezpieczenia zdrowotne, mają limity. Im droższa polisa tym limity są wyższe, im tańsza, tym mniejsze. Co gorsza, jak niektórzy wiedzą, im człowiek starszy, tym ryzyko zachorowania na drogą chorobę (np. raka) lub ulęgnięciu ciężkiemu wypadku (dla 80 latka byle potknięcie może się skończyć się długim leczeniem i kalectwem) wzrasta. Ubezpieczyciele o tym wiedzą, więc składki wzrastają, a limity dla nich maleją.
Teraz już jasne, dlaczego starsza pani dostała takie odszkodowanie? I nie tylko ta starsza pani, ale ogólnie dość często w USA dostają takie szokujące odszkodowania są dość częste. Bo jak na leczenie zabraknie, to chorego czeka po prostu bankructwo: http://www.reuters.com/article/us-healthcare-bankr​uptcy-idUSTRE5530Y020090604

Ad2) Przypominam, że jeszcze w latach '80 koncerny tytoniowe, twierdziły, że nie ma żadnych dowodów, że palenia powoduje raka, choroby serca, a nawet że ma wpływ na rozwój płodu! Tyle tylko, że już w latach '50, doskonale wiedzieli, że jednak palenie jest szkodliwe.
Skoro ktoś wmawiał, że palenie jest obojętne dla zdrowia i na tym nieźle zarabiał, to niech się nie dziwi, że później musi wypłacać odszkodowanie: https://sites.google.com/site/nienalogom/nikotyniz​m/co-ukrywal-przemysl-tytoniowy

Notabene, obecnie taką samą metodę stosują koncerny naftowe i węglowe, wmawiając ludziom, że nie ma naukowych dowodów na to, że spalanie paliw kopalnych powoduje ocieplenie klimatu, oni też nieźle za ten bełkot zapłacą za parę lat, gdy skutki ocieplenia zaczną naprawdę dotykać ludzkość.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: yyc_wanda 2017-08-13 17:41 napisał(a):

Odpowiedź na: Chacha, ale zabawne, norm... | jrmo Pokaż rodzica

1/ Koszty leczenia starszej pani były 13 tys. plus 5 tys na pokrycie ubytków w zarobkach córki, która się nią opiekowała. Tyle początkowo zażyczyła sobie Stella L. od MacDonalda, który w odpowiedzi zgodził się zapłacić $800. To były czasy, kiedy jeszcze uważano, że ludzie są odpowiedzialni za swoje czyny. Czy rekompensata $2.86 mln is według Ciebie współmierna do strat poniesionych w wysokości 20 tys.? W końcowym werdykcie sąd zatwierdził 640 tys, a Stella dostała pewnie jeszcze mniej, bo poszła na ugodę z MacDonaldem.
Nie zmienia to jednak faktu, że przypadek ten był kamieniem milowym w wprowadzanej w życie „tort reform”, czyli przerzucaniu odpowiedzialności z osoby poszkodowanej na... No właśnie, na kogo? Na kogo się da. Byle tylko miał kasę. Gdyby Stella oblała się tą samą kawą zakupioną w małym, prywatnym sklepiku, na pewno nie przyszłoby jej do głowy zakładanie sprawy sądowej. A jeśli już, to może odzyskałaby swoje 20 tys. A gdyby oblała się nią w domu? Ciężko byłoby znaleźć winowajcę.

A kogo ma skarżyć 80-latek, który przewrócił na chodniku i złamał sobie nadgarstek? Oczywiście – właściciela najbliższej posesji. Życzę Ci, żebyś to nie była Ty.

2/ Do dnia dzisiejszego nie ma niezbitych dowodów na to, że rak jest konsekwencją palenia papierosów. Wielu palaczy nigdy na raka nie zachorowało. Wiele osób, które nigdy nie paliły papierosów, choruje na raka, w tym raka płuc. Kogo powinni skarżyć o odszkodowanie? Jeżeli palenie papierosów jest szkodliwe również na serce i na rozwój płodu, możemy się spodziewać następnych procesów.
Dziwi mnie także fakt, że nikt jeszcze nie zaskarżył koncernów alkoholowych o odszkodowanie. Nieodpowiedzialne używanie alkoholu przynosi dużo tragiczniejsze skutki społeczne niż palenie papierosów.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Kuba Grom 2017-08-17 04:16 napisał(a):

Odpowiedź na: 1/ Koszty leczenia starsz... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Osoby palące stanowią 95% chorych na raka płuc. Dowody są mocne.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-08-13 15:57 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Ad.3. Też się dziwię, bo dach raczej nie powinien być miejscem łatwo dostępnym dla postronnych osób - np. dach w moim dawnym bloku był zamykany zawsze na pokaźną kłódkę.

W podstawówce (czyli jakoś mniej więcej 15 lat temu) moi ówcześni koledzy z klasy grali w piłkę na boisku szkolnym - w wakacyjną sobotę, a więc zupełnie poza aktywnością szkolną i bez nauczycielskiej kontroli. W trakcie gry, któryś wykopał piłkę tak, że utknęła na drzewie, więc wszedł na to drzewo, żeby ją ściągnąć, po czym z niego spadł, nadziewając się na wystające pręty ogrodzenia i dosyć poważnie się raniąc. Z tego co wiem, raczej nikt nikogo nie pozywał, ale jakoś po tym wypadku nikt nie uznał, że chłopak sam jest sobie winien, tylko ogrodzenie zostało tak przerobione, że nie ma już w nim wystających ostrych elementów, na które można się nadziać.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: yyc_wanda 2017-08-13 19:03 napisał(a):

Odpowiedź na: Ad.3. Też się dziwię, bo ... | jolekp Pokaż rodzica

No i to jest normalna reakcja. Zdarzył się wypadek, trzeba przeanalizować sytuację i wprowadzić poprawki, tam gdzie to jest możliwe.

W przypadku Thomasa – szkoła była budynkiem jednokondygnacyjnym i chłopcy wyspinali się na dach od zewnątrz. W swim oskarżeniu rodzina próbowała udowodnić, że Thomas wyszedł tam za piłką. W raporcie policji z miejsca wypadku stało jak byk, że to włamanie i że za spowodowaną sytuację odpowiada sprawca. To uratowało szkołę. Gdyby zamiarem Thomasa było odzyskać piłkę i poskakać sobie po szklanym skylight na dachu tak dla fanu – odpowiedzialność prawdopodobnie zostałaby przerzucona na szkołę – za brak zabezpieczenia / ostrzeżenia – cokolwiek. Zależy od inwencji prawnika.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-08-13 19:23 napisał(a):

Odpowiedź na: No i to jest normalna rea... | yyc_wanda Pokaż rodzica

To faktycznie trochę zmienia postać rzeczy, dzięki za doprecyzowanie.

A co do durnych amerykańskich pozwów, to moim zdecydowanym faworytem (choć nie mam pewności, czy to nie jest aby jakaś miejska legenda) jest kobieta, która pozwała producenta kuchenek mikrofalowych o to, że w instrukcji nie napisał, że nie można w niej suszyć kota.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Aquilla 2017-08-13 21:28 napisał(a):

Odpowiedź na: To faktycznie trochę zmie... | jolekp Pokaż rodzica

Rozejrzałam się. Nie znalazłam nic o pozwie, ale historia o kocie, psie, niemowlaku suszonym w mikrofali krąży po świecie od lat 40. (czyli od momentu jej wynalezienia) i ma się dobrze. http://www.snopes.com/horrors/techno/microwavedpet​.asp

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-08-13 21:47 napisał(a):

Odpowiedź na: Rozejrzałam się. Nie znal... | Aquilla Pokaż rodzica

Znalazłam tylko coś takiego: http://www.gu.com.pl/index.php?option=com_content&​view=article&id=8757&catid=129:rynek-ubezpieczenio​wy&Itemid=151 , ale nie ma ani daty, ani nazwiska, więc ciężko stwierdzić, czy to wiarygodne.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: yyc_wanda 2017-08-13 22:19 napisał(a):

Odpowiedź na: To faktycznie trochę zmie... | jolekp Pokaż rodzica

Moim z kolei faworytem – ale też nie wiem na ile prawdziwym – był nowy, dumny z siebie właściciel motorhome, który na jakim postoju/parkingu (nie pamiętam okoliczności) odszedł od kierownicy i poszedł do tyłu po kanapkę. Oczywiście motorhome odjechał i rozbił się o najbliższą przeszkodę, a on skarżył producenta, że w instrukcji obsługi nie było o tym wzmianki. Pamiętam to z jakiegoś filmiku na internecie, ale nie mogę odszukać więc może to też miejska legenda.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Aquilla 2017-08-13 21:20 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Ostatnio oglądałam filmik o tym wypadku z kawą (po angielsku). https://www.youtube.com/watch?v=PAzMMKIspPQ . Dosyć ciekawie wyjaśnia okoliczności pozwu i czemu został wygrany, mimo że był jednym z 700, które zostały złożone o poparzenia spowodowane kawą tej firmy w ciągu 10 lat.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Monika.W 2017-08-14 07:33 napisał(a):

Odpowiedź na: Kiedy wyraziłam powyższą ... | yyc_wanda Pokaż rodzica

Co do zasady - masz rację wykazując absurdalność. Oprócz sprawy 2. Człowiek, który zaczął palić w ostatnich 20 latach nie dostałby odszkodowania, bo o szkodliwości palenia mówiło się już powszechnie. Sama jednak napisałaś, że odszkodowania są wypłacane dla osób, które zaczęły palić w latach 70ych XX wieku. Wtedy nie dość, że nie pisano o szkodliwości (choć koncerny były już w posiadaniu badań), to reklamowano papierosy jako produkt zdrowy, przez pewien tryb życia, wyluzowany - np. kowboj z widokiem na piękne góry USA. To jest istota tego żądania i zasądzania odszkodwań. Przy czym mówię o idei odszkodowań, a nie o ich wysokości.
Nie wiem, czy wykazano ogólną (na całą ludzkość) szkodliwość palenia. Ale jakie to ma znaczenie? Argument, że niektóre osoby palą i nie chorują jak dla mnie jest bez sensu. Niektóre osoby były w Czernobylu i okolicach w okresie wybuchu i żyją do dziś - i co? Mam z tego wyciągać wniosek, że promieniowanie nie jest szkodliwe dla zdrowia?

A swoją drogą - z ciekawością śledziłam dyskusję pod Twoim wpisem o książce. Podobała mi się Twoja opinia o książce, z całą pewnością nie sięgnę po nią (choć mała szansa, żeby bez opinii sięgnęła, bo po co czytać współczesne amerykańskie powieści? co do zasady - po nic).
Nie rozumiem natomiast związku tamtej dyskusji z tą notką. Tamto było o książce. A to jest zbiór łatwowpadalnych w ucho newsów, nota bene tylko z USA.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: hburdon 2017-08-15 14:43 napisał(a):

Odpowiedź na: Co do zasady - masz rację... | Monika.W Pokaż rodzica

Ad: „Co do zasady - masz rację wykazując absurdalność.”

Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. O ile konkretne przypadki mogą trącić absurdem, o tyle zasada deliktowego obowiązku odpowiedzialności jest niezwykle cenna. Dzięki niej można mieć pewność, że nabywany przez nas przedmiot jest bezpieczny w użytkowaniu; że producent zawarł w instrukcji wszystkie niezbędne informacje; że nie zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Czy naprawdę można mieć taki spokój ducha w kraju, w którym producent nie musi liczyć się z żadnymi bądź z poważnymi konsekwencjami?

I to wydaje mi się meritum sprawy: ofiary są traktowane jak „święte krowy” nie tylko dlatego, że zgodnie z moralnością panującą w naszym kręgu kulturowym ofiary zasługują na takie traktowanie; ofiary są traktowane jak „święte krowy”, ponieważ jest to korzystne dla utrzymania systemu, w którym jednostka chroniona jest przed krzywdą wyrządzaną tak przez osoby fizyczne, jak i prawne. Ofiary są traktowane jak „święte krowy”, żeby przestępcy nie byli traktowani jak „święte krowy”.

System, w którym sprawę o odszkodowanie niezwykle łatwo jest wytoczyć, ponieważ prawnicy otrzymują honorarium tylko w razie wygranej, ma swoje wady; zawsze znajdą się osoby, które próbują taki system wykorzystać. Pełni on jednak niezwykle ważną funkcję, umożliwiając osobom prywatnym stawienie czoła wielkim korporacjom, z którymi w przeciwnym razie nie mielibyśmy szansy.

Oczywiście w kontekście USA trzeba pamiętać o tym, o czym wspomina jrmo -- o ile w mediach słyszymy, że sprawę o odszkodowanie wytoczyła staruszka, to w praktyce sprawę wytacza jej ubezpieczyciel, ponieważ jest to bardziej opłacalne niż uiszczanie astronomicznych rachunków szpitalnych. Jest to więc w gruncie rzeczy wojna korporacji, którą możemy sobie obserwować z boku.

Również w kontekście USA warto pamiętać, że rozwiązania, które często wydają nam się nietypowe, bywają konsekwencją systemu prawa precedensowego; „kodeks karny” w naszym rozumieniu tego pojęcia tam przecież nie funkcjonuje.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: yyc_wanda 2017-08-16 05:17 napisał(a):

Odpowiedź na: Co do zasady - masz rację... | Monika.W Pokaż rodzica

Dla mnie 1 & 2 to ten sam schemat:

Staruszka oblała się gorącą kawą z MacDonalda – należy jej się odszkodowanie od MacDonalda (640 tys.).
Staruszka oblała się gorącą kawą we własnym mieszkaniu – niech się martwi o siebie sama.

Pacjent chory na raka, który palił papierosy – należy mu się odszkodowanie od zakładów tytoniowych (100 tys.).
Pacjent chory na raka, który prowadził zdrowy tryb życia – niech się martwi o siebie sam.

Z tymi papierosami to mnie kręci w żołądku, kiedy słyszę, że oni nie wiedzieli, że to szkodliwe. Oni tam dobrze wiedzieli, tylko jeszcze wtedy nie było tych ohydnych obrazków na pacze papierosów, więc można z siebie robić ofiarę. W jednym artykule koncerny tytoniowe głosiły całkowite bezpieczeństwo ich produktu, a w innym lekarze ostrzegali o szkodliwości palenia. Tak było wtedy, tak jest dzisiaj, tyle że spór dotyczy innych artykułów. Kampania anty-nikotynowa toczyła się latami, zanim wymuszono napis: „Palenie szkodzi” na paczce papierosów. W ramach wyjaśnienia dodam, że leczenie w Kanadzie jest bezpłatne – więc to odszkodowanie nie ma nic wspólnego z kosztami.
Dla mnie ten werdykt jest otwarciem puszki Pandory. Teraz ogłoszenia typu: zażywałeś to a to lekarstwo? masz raka? skontaktuj się z nami - są nagminne, a będzie ich jeszcze więcej. Każde lekarstwo ma skutki uboczne i jak pomoże na jedno, to zaszkodzi na drugie. Szerokie pole do popisu dla pomysłowych prawników.

Jaki związek jest między tą notką a dyskusją? Kiedy wyraziłam opinię, że „weszliśmy w erę kiedy ofiara jest ‘świętą krową’ kultury Zachodu” miałam na myśli to, co dzieje się obecnie na Zachodzie – przerzucanie dpowiedzialności z osoby poszkodowanej na kogo się da. Typ ofiar, wokół których toczyła się dyskusja, jest tematem szczególnie drażliwym i wymagającym politycznej poprawności, więc albo należy się nie odzywać, albo liczyć z konsekwencjami. Dlatego w mojej wyliczance powyżej nie podałam żadnego przykładu z tej dziedziny, a mam swojego faworyta.

Czy ta sytuacja dotyczy tylko USA? Świat jest globalną wioską, to co wczoraj było w USA, dzisiaj wchodzi do Europy, a jutro zawita do Polski. Przeczytaj przykład podany przez Marylka. Historia rodem z Europy. A artykuł, który podlinkowała NzTobołem (wygląda na to, że historia z kotem jednak była prawdziwa). Przecież to pierwsza jaskółka na terenie Polski. Ostrzeżenie, o tym jak ważna jest precyzyjna informacja/reklama o produkcie oferowanym klientowi. I o tym, że trzeba rozwijać świadomość klienta. Przecież my się cofamy w rozwoju intelektualnym. Trzeba nam teraz napisać czarno na białym, żeby kota nie suszyć w mikrofali. (Prawie jak w tym góralskim kawale: kota się pierze, pierze, ino nie wykręca – tyle że to nie kawał). Ja mam problem, żeby przetrawić te wszystkie debilne wyroki. Kiedy to jeszcze dotyczy bogatych koncernów, pal licho. Ale to się rozprzestrzenia na nas, szarych obywateli - vide przykład Marylka. I to mnie najbardziej wkurza i niepokoi.

Linka Odpowiedz