Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

JA mam ZA DUŻO książek?! – czyli 6 wskazówek, jak poradzić sobie z wiosennymi porządkami

Autor: Wiadomości

Data dodania: 2017-04-15 10:00

JA mam ZA DUŻO książek!?

Święta Wielkanocne to idealny pretekst do wzięcia się za wiosenne porządki. Gdy już wygoniliście ostatnie koty spod łóżka, zatrzasnęliście drzwi do piwnicy za futrami, płaszczami i wełnianymi czapkami oraz wpuściliście nieco światła przez okna sprawnym ruchem nadgarstka, czas wreszcie stawić czoło prawdzie. Odwracacie się od pięknego słońca wpadającego do wnętrza przez świeżo umyte szyby, a tam – książki, książki, książki. Wsypują się z półek, niemo cierpią wepchnięte w najciemniejsze zakamarki, a stosik przy Waszym łóżku dawno przerósł uprawianą przez lata paprotkę. Uświadamiacie sobie, że kurier z kolejną paczką pod pachą już puka do drzwi… Przyznajcie to – nie macie miejsca na książki. 

Kiedy już przeszliście przez fazę wyparcia i zaakceptowaliście ten fakt, nie ma odwrotu – łapcie za kartonowe pudła. Julia Seals z anglojęzycznego portalu Bustle dobrze wie, że nie jest to łatwe zadanie, więc przygotowała wskazówki, jak się z nim uporać. Zapewnia ona, że wiosenne porządki w biblioteczce nie tylko zrobią miejsce na kolejne książki, lecz także sprawią dużo radości osobom, którym postanowicie podarować te stare. Nawet jeśli uważacie, że absolutnie nie macie nic do zarzucenia swoim półkom, czas wiosennych porządków to dobry moment na przypomnienie sobie, co konkretnie na nich stoi.

W każdym razie oto kilka wskazówek, jak nie stracić głowy przy sprzątaniu i zbudować sobie wymarzoną biblioteczkę.

Pozbądźcie się takich samych egzemplarzy

Nie potrzebujecie pięciu zdublowanych egzemplarzy Dumy i uprzedzenia. Tak, tak, dobrze rozumiemy, że kolekcja piętnastu wydań to powód do chluby, ale zahaczać o przesadę może już trzymanie kilku takich samych tomów tylko dlatego, że jeden służy do czytania i robienia notatek, drugi zdarzyło się zalać kawą na stronie 54, a trzeci, powiedzmy, służy do podziwiania. Zorganizujcie przestrzeń na Waszych półkach dzięki oddaniu duplikatu do biblioteki albo podarujcie komuś bliskiemu jeden z ulubionych egzemplarzy. Tylko nie ten pomazany ołówkiem…

Pozwólcie sobie na niedokończenie książki

Tak, odkryjcie w sobie buntownika. Roland Barthes twierdził, że szkoda zaśmiecać sobie umysł książkami, które nas nie porwały. Jeśli co jakiś czas znajdujecie na półce książkę, której z jakiegoś powodu nie przeczytaliście do końca, bądźcie ze sobą szczerzy – czy naprawdę kiedyś do niej wrócicie? Gdy Waszą odpowiedź brzmi „nie” lub, co bardziej prawdopodobne, „przeczytam, kiedy będę mieć czas”, nie wahajcie się – oddajcie ją. Jest tak wiele wspaniałych książek, nie musicie przywiązywać się do tej jednej tylko dlatego, że dawno temu przykuła Waszą uwagę.

Wymieńcie zniszczone książki

Czasami sfatygowane książki, które od dziecka czytacie wciąż i wciąż, to ten najlepszy rodzaj – pokazuje, jak bardzo je kochacie. Ale czasami pożyczacie komuś książkę i dostajecie ją z powrotem zupełnie zniszczoną. Na to nie ma odpowiednich słów, więc podsumujmy sprawę w ten sposób – UCH! Takie przypadki mogą jednak nieco ułatwić selekcję podczas wiosennych porządków i sprawić, że Wasza półka będzie mogła przyjąć nowe egzemplarze.

Przeorganizujcie półki

Jeśli jednak twierdzicie, że nie musicie pozbywać się książek, ale wciąż macie ochotę na odświeżenie półek, zawsze możecie nieco przekomponować zastany system. Niech porządek chaosu zmieni się w porządek alfabetyczny, tematyczny, chronologiczny lub kolorystyczny – możliwości jest naprawdę wiele. Można ustawić książki gatunkami, można spróbować ułożyć z ich grzbietów portret ulubionego pisarza… Wypróbujcie nowe aranżacje, to na pewno tchnie w Waszą biblioteczkę nowe życie.

Podarujcie książki najbliższym

Uwielbiam dawać i dostawać używane książki, ponieważ widać wtedy, że ktoś naprawdę dba o nie – nie chce ich wyrzucać. Jeśli podarujecie komuś jedną ze swoich ulubionych pozycji – coś, co rzeczywiście przeczytaliście – z, powiedzmy, własnoręcznie napisaną dedykacją, może to powiedzieć dużo, dużo więcej niż kupowanie kolejnej pozycji, którą poleciła miła pani w księgarni.

Odkurzcie swoje półki

Bądźmy szczerzy: trudno jest się rozstać z ukochanymi książkami. Czasami jednak po prostu trzeba. Czasami po prostu trzeba odkurzyć półki…

*

Źródło: Julia Seals, bustle

Grafika: kadr z filmu Piękna i Bestia, Disney 1991

Podziel się:

komentarzy: 34

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: hburdon 2017-04-15 11:26 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

"Jest tak wiele wspaniałych książek, nie musicie przywiązywać się do tej jednej tylko dlatego, że dawno temu przykuła Waszą uwagę."

To jest mój największy problem. Przeczytanych książek pozbywam się często, ale mnóstwo mam na półkach takich, które kiedyś przykuły moją uwagę. Teraz nie pamiętam już nawet dlaczego, niespecjalnie mam na nie ochotę, ale trzymam -- bo przecież kiedyś wydały mi się ważne, bo przecież któregoś dnia je przeczytam!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pani_Wu 2017-04-16 01:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

"Przeorganizujcie półki", a będziecie tracić mnóstwo czasu, żeby znaleźć to, czego potrzebujecie. "Nowa aranżacja" i "nowe życie"? Ja nie mam biblioteczki na pokaz, tylko do swoich potrzeb! Najwyraźniej pochodzę z innego rejonu kosmosu co pani Julia Seals.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Virvien 2017-04-24 20:06 napisał(a):

Odpowiedź na: "Przeorganizujcie półki",... | Pani_Wu Pokaż rodzica

Raczej chodzi o to, że być może inna kolejność będzie lepsza, a jeśli jednocześnie chcesz coś odświeżyć czy pogrzebać w księgozbiorze to czemu nie. Można np. podzielić literaturę wg kraju autora (jeju, jak w bibliotece publicznej...), nazwiska, tytułu, gatunku... a jeśli twój księgozbiór jest niewielki to nie widzę problemu w ułożeniu kolorami :) Wzrokowcy na pewno znajdą to, czego szukają.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pani_Wu 2017-05-01 15:54 napisał(a):

Odpowiedź na: Raczej chodzi o to, że by... | Virvien Pokaż rodzica

Wolę małe zmiany od czasu do czasu. Intuicyjne dla mnie. Np cały Pratchett razem, a nie osobno nieprzeczytany i osobno przeczytany, bo od tego podziału dwa razy kupiłam tę samą książkę :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: elwen 2017-04-16 13:14 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Mam się pozbyć moich ośmiu wydań "Nędzników"? W ŻYCIU :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: mafia 2017-04-16 15:13 napisał(a):

Odpowiedź na: Mam się pozbyć moich ośmi... | elwen Pokaż rodzica

:)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2017-04-24 08:35 napisał(a):

Odpowiedź na: Mam się pozbyć moich ośmi... | elwen Pokaż rodzica

:D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: nutinka 2017-04-16 17:31 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Nie rozumiem problemu. Nie ma czegoś takiego jak brak miejsca na książki - zawsze znajdzie się jeszcze jakiś kąt. ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Vemona 2017-04-16 17:57 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Nie istnieje takie pojęcie, jak "za dużo książek". :) Co prawda, półki zastawione w dwóch rzędach i zapchane w górę nieco się uginają, ale nic to. Jeszcze trochę da się upchnąć kolanem.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: modem2 2017-04-17 16:52 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Przez całe swoje długie życie uważałam, że nie istnieją książki, których należy się pozbyć. Wszystkie są bezcenne - nawet te stare, zniszczone, brzydkie, zakurzone. Jednak pragmatyzm zrobił swoje, czyli przeprowadził mnie na złą stronę mocy, bo już dojrzałam do tego, żeby przynajmniej paru egzemplarzy się pozbyć. "Popioły" i "Decameron" [których już zresztą totalnie nie pamiętam], "Wojna futbolowa" [o dziwo, nie wciągnęła mnie, a resztę Kapuścińskiego pochłonęłam na wdechu] i Czechow pójdą na pierwszy ogień [nomen omen], ale tylko dlatego, że wydania są bardzo leciwe i podniszczone. Gdybym nagle zapragnęła do nich wrócić [bardzo mało prawdopodobne], to w bibliotekach i księgarniach jest ich pełno. Powoli leczę się z sentymentu do każdej książki - wybieram te, których jeszcze nie przeczytałam, a przecież takich jest bez liku.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Ged 2017-04-18 21:15 napisał(a):

Odpowiedź na: Przez całe swoje długie ż... | modem2 Pokaż rodzica

To oczywiste, że istnieją książki, których należy się pozbyć. Ja już od lat trzymam je osobno, żeby nie pomieszały się z tymi, które należy zachować ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Neelith 2017-04-18 08:30 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Może te wskazówki komuś się przydają, my na szczęście mamy BiblioNETkołaja :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: sowaOpiekun BiblioNETki 2017-04-18 15:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

W rzeczy samej, święte Vemonowe słowa: w gruncie rzeczy (nawet jeśli chwilami wydaje nam się inaczej) nie istnieje pojęcie "za dużo książek" :-).

– Raz oddałam zdublowany (jednak nie całkiem taki sam) egzemplarz. Do dziś żałuję.
– Naprawdę trudno mi przychodzi nie zgodzić z Barthes'em... Ale książka, która nas nie porwała dziś, za parę lat może okazać się jedną z ulubionych. A coś, co dawno temu przykuło naszą uwagę, po latach może znów stać się cudownym odkryciem (z doświadczenia mówię). I och, jak miło znaleźć wtedy takie (nieco już przykurzone być może) pozycje na swojej półce.
– Zniszczoną książkę wymieniamy na taką samą, tylko niezniszczoną. Więc skąd tu miejsce na coś nowego?
– "Przeorganizować" to sobie można meble, jeśli ktoś lubi. Zmiana ustawienia książek (zwłaszcza paru tysięcy tychże, poupychanych nie tylko w miejscach do tego odpowiednich) jest po pierwsze, pracą katorżniczą (i syzyfową, nie łudźmy się), po drugie – może prowadzić (oprócz uszczerbków fizycznych) do kompletnego zamętu i ciężkiej frustracji: znajdź, proszę bardzo, potrzebną książkę w nowym miejscu, skoro przez lata stała całkiem gdzie indziej (i doskonale pamiętasz gdzie i dlaczego). W pełni zgadzam się tu z Panią_Wu.
– Podaruj/dostań używaną książkę: do tego, jak zauważyła Neelith, mamy nieocenionego Biblionetkołaja.
– Ooo, tak – odkurzenie bardzo, bardzo by się przydało moim półkom. Zapraszam panią Seal do pomocy. Przy czym mam na myśli odkurzanie w dosłownym znaczeniu. Bo mówić o pozbywaniu się książek jako o "odkurzaniu półek" to jak nazwać zamordowanie kogoś "sprzątnięciem" go. A o rozstawaniu się (dowolnie nazwanym) z ukochanymi książkami w ogóle mowy nie ma i być nie może.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-18 15:56 napisał(a):

Odpowiedź na: W rzeczy samej, święte Ve... | sowaOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Bo nie ma czegoś takiego jak "za dużo książek". Jest tylko za mało półek = za mało miejsca na książki.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-04-18 19:06 napisał(a):

Odpowiedź na: Bo nie ma czegoś takiego... | Marylek Pokaż rodzica

Pewnie mnie teraz strasznie znielubicie, ale uważam, że więcej książek niż jest się w stanie przeczytać, to za dużo książek. A już ciągłe kupowanie książek, mimo że i tak nie da rady się z nimi zapoznać w ciągu życia, zakrawa o jakieś natręctwo. Jest na to nawet ładne określenie - efekt tsundoku :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-18 20:24 napisał(a):

Odpowiedź na: Pewnie mnie teraz straszn... | jolekp Pokaż rodzica

Ależ oczywiście, że jest to rodzaj uzależnienia, natręctwa, nałogu, choroby - wybierz cokolwiek. Są jednak gorsze uzależnienia. :)

I jeszcze coś: kupowanie czegokolwiek poza żywnością jest przejawem nadziei na życie. Bo gdybym przewidywała, że umrę jutro lub za miesiąc, to po co byłby mi nowy płaszcz, nowy samochód, kolejna książka?... :-)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Eida 2017-04-20 12:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Ależ oczywiście, że jest ... | Marylek Pokaż rodzica

"I jeszcze coś: kupowanie czegokolwiek poza żywnością jest przejawem nadziei na życie.'
Ale ładnie to napisałaś! Podoba mi się :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-18 20:35 napisał(a):

Odpowiedź na: Pewnie mnie teraz straszn... | jolekp Pokaż rodzica

Jak chwilę pomyśleć, to wszystkiego mamy za dużo. Żyjemy w kulturze nadmiaru. Nie damy rady zużyć w ciągu życia wszystkiego, co kupujemy, a wciąż przecież kupujemy nowe przedmioty, często bez praktycznego zastosowania.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-04-18 21:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Jak chwilę pomyśleć, to w... | Marylek Pokaż rodzica

Ja akurat jestem takim typem człowieka, co ma dwie kurtki i trzy pary butów, a nowe kupuje dopiero, jak stare się już zajeżdżą i podobnie mam z książkami - kupuję tylko to, co chcę mieć i staram się czytać na bieżąco. Po prostu kupuję rzeczy, które są mi potrzebne, po to, żeby ich używać, wizja stosów książek, które obrastają kurzem, bo nie mam kiedy ich przeczytać, jest dla mnie niezrozumiała i przerażająca. Niestety, w zeszłym roku (trochę pod wpływem biblionetki, co tu kryć :D) zaszalałam z zakupami nieco za bardzo (szesnaście książek! toż to szaleństwo!), w tym roku też już trochę było i jeszcze Mikołaj był taki hojny, że nie wyrabiam z przerobem i strasznie mnie to męczy, że mi tam coś zalega. Podziwiam ludzi, którzy są w stanie żyć wśród gór książek z bliżej nieokreśloną datą przeczytania, bo ja bym tak nie mogła. Ale raczej im nie zazdroszczę.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-20 18:19 napisał(a):

Odpowiedź na: Ja akurat jestem takim ty... | jolekp Pokaż rodzica

Przywiązuję się do przedmiotów, jeśli je lubię. A niektóre lubię. To chyba przejaw sentymentalizmu. Lubię swoje buty, bo chronią mi stopy i pozwalają się przemieszczać. Lubię kurtkę, bo dzięki niej nie jest mi zimno. I też tak mam, że nowe kupuję dopiero wtedy, gdy stare się zajeżdżą, bo nawet miejsca nie mam na szafę butów, czy kurtek, nie mówiąc o tym, że po co by mi to było? Tak że w tym względzie pełna zgoda.

Książki też lubię i też się do nic przywiązuję. Nie niszczę ich, nie brudzę, nie krzywdzę zaginaniem kartek (choć niektórzy to wyśmiewają), po prostu lubię, jak są czyste i miło je wziąć do ręki. A jednak książka to nie kurtka, lubię ją inaczej; staje się moim wsparciem, pomocnikiem, przyjacielem. W przypadku książek minimalizm mi po prostu nie wychodzi. :) No i w tej samej kurtce mogę chodzić przez lata, a książkę chcę przeczytać kolejną, inną jakąś.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: jolekp 2017-04-20 20:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Przywiązuję się do przedm... | Marylek Pokaż rodzica

Cóż, to chyba po prostu kwestia innej postawy życiowej. Napisałaś wcześniej, że kupujesz dużo książek, bo to wyraz Twojej nadziei na długie życie. Ja staram się kupować tylko tyle, ile dam radę przeczytać w stosunkowo najbliższej przyszłości (choć ostatnio średnio mi wychodzi), bo a nuż nie zdążę ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-20 22:26 napisał(a):

Odpowiedź na: Cóż, to chyba po prostu k... | jolekp Pokaż rodzica

Być może mówimy o tym samym, chociaż inaczej.
Summa summarum - nikt z nas nie zdąży.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Vemona 2017-04-18 19:56 napisał(a):

Odpowiedź na: Bo nie ma czegoś takiego... | Marylek Pokaż rodzica

O, to to właśnie!! :) A co do posiadania większej ilości książek, niż jest się w stanie przeczytać - przecież cały czas się czyta kolejne i ma się nadzieję, że niedługo nadrobi się zaległości. ;) No i jak sobie odmówić książki, która tak pięknie kusi - autorem, tematem, stylem - kiedyś ją przeczytam, nawet, jeśli musi trochę poczekać, bo akurat nie teraz. ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Marylek 2017-04-18 20:36 napisał(a):

Odpowiedź na: O, to to właśnie!! :) A ... | Vemona Pokaż rodzica

Słowo "nadzieja" jest tutaj kluczowe :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Vemona 2017-04-18 21:09 napisał(a):

Odpowiedź na: Słowo "nadzieja" jest tut... | Marylek Pokaż rodzica

Mam ją stale, kiedy kupuję kolejną książkę i ustawiam na półce, kiedy planuję, że coś zrobię, choćby wyjadę na wakacje - przecież bez tego człowiek nie może funkcjonować. Zawsze mam nadzieję, że zdążę przeczytać, że uda się wyjechać, że nie stanie się nic, co by mi to uniemożliwiło. :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: PanDzikus 2017-04-18 22:28 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Nie istnieje coś takiego, jak "za dużo książek". Jest co najwyżej za mało miejsca na książki.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Anna125 2017-04-19 01:03 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Z książkami trudniej jest się rozstawać niż z innymi rzeczami. Przeorganizowanie półek zajmuje dużo czasu. Łatwiejsze jest zainicjowanie powstania kolejnych. A jednak z niektórymi książkami łatwiej się pożegnać, zwłaszcza jeśli nie jest się typem osiadłym.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: KamikOpiekun BiblioNETki 2017-04-19 09:53 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Przypomniała mi się definicja podłogi:
Podłoga (rzeczownik) - najniższa i najbardziej pojemna półka na książki :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: margines 2017-04-19 13:20 napisał(a):

Odpowiedź na: Przypomniała mi się defin... | KamikOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Tak piękne!:)

Niby tak oczywiste, a... ciągle o tym zapominamy:|

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lachus77 2017-04-24 12:54 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Rzadko wracam do przeczytanych książek, dlatego jestem w szoku, że ktoś na przykład przeczytał 27 razy Trylogię. Uważam bowiem, że w tym czasie można przeczytać inną, równie dobrą, a kto wie nawet czy nie lepszą pozycję. Zgadzam się z kolei z Barthesem, że nie ma sensu na siłę czytać utworu, jeśli nam się nie podoba. Dawniej zdarzało się, że męczyłem się z niektórymi książkami, teraz, choć mam rozterki, odkładam książkę na bok, nie robię nic na siłę, ale też nie zarzekam się, że nigdy tej czy tamtej nie przeczytam, bo za pierwszym razem mi nie poszło.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Czajka 2017-04-24 13:35 napisał(a):

Odpowiedź na: Rzadko wracam do przeczyt... | lachus77 Pokaż rodzica

A może szkoda czasu na książkę, do której nie chce się wracać?
I tak sobie myślę, że Trylogia przeczytana dwudziesty siódmy jest dopiero prawdziwą Trylogią.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-04-24 13:54 napisał(a):

Odpowiedź na: Rzadko wracam do przeczyt... | lachus77 Pokaż rodzica

Ja często wracam do już przeczytanych książek.
Za każdym razem jest to zupełnie inne doświadczenie czytelnicze.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: livka 2017-04-25 13:31 napisał(a):

Odpowiedź na: Święta Wielkanocn... | Wiadomości Pokaż rodzica

Lekko zauroczona minimalizmem, jesienią przeorganizowałam domową biblioteczkę, redukując zestaw o 2/3 książek. Dziecięcych nie tykałam! …jeszcze, bo nadchodzi czas najwyższy rozstania z książeczkami o twardych stronicach. Od etapu „książek nigdy za wiele, tylko półek za mało” przeszłam na zakupowy detoks. I okazuje się, że czytam o wiele więcej, nie wydając zupełnie nic… albo prawie nic. Zdarza mi się kupić coś na kindla… ale okazuje się, że miejscowa biblioteka jest świetnie zaopatrzona w nowości. I o dziwo… nie ma chowania egzemplarzy pod ladą (jak to zapamiętałam sprzed lat), a kolejka oczekujących na książkę jest… internetowa i zwykle stojących w niej brak. Uwielbiam czytnik, ale nawróciłam się na papier, skoro mogę go przeczytać gratis. Nic mnie tak nie zmotywowało do pozbycia się książek, jak brak potencjalnych spadkobierców… Teściowie przynieśli kiedyś stare, nieco już stęchłe lektury, które kiedyś były nowościami… i co moje dzieci? Stwierdziły, że wolą sobie pożyczyć w bibliotece, niż czytać takie starocie. Więc tak sobie pomyślałam, że nie będę dla nich tych przyszłych „staroci” gromadzić… i mam już tylko te książki, które mnie kiedyś zachwyciły. Trzymam je wyłącznie dla siebie. Z pełną świadomością, że do większości z nich już nie wrócę. Ale co mi tam! Moje prawo :-)

PS. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale z moich skromnych obserwacji wynika, że osoby czytające bardzo dużo, wcale tak dużo nie kupują... i gromadzą książki raczej we wspomnieniach, niż na półkach. Ale mogę być w błędzie ;-)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: juliannamaria 2017-06-24 15:01 napisał(a):

Odpowiedź na: Lekko zauroczona minimali... | livka Pokaż rodzica

Zrobiłam tak jak Ty :-) Dużą część mojego księgozbioru oddałam.
Kiedyś usłyszałam od mojej rodziny: "Kto TO potem posprząta?" i to mnie zastanowiło.
Nie zbieram już książek. Przeczytane oddaję, zostają tylko moje ulubione. I jest mi lżej- nie martwię się o brak miejsca i rodzina nie narzeka. Wiele osób się dziwi, że tak beztrosko oddaję przeczytane książki, ale nauczyłam się nie przywiązywać się do przedmiotów.
Gdy przeczytam książki, które mi zostały- dopiero wtedy wybiorę się do biblioteki. Ale to jeszcze potrwa :-).

Linka Odpowiedz