Recenzje i opinie o książce
Prosty w formie "Władca much" okazał się w rezultacie nie tak znów łatwą do przetrawienia pozycją. Ot, grupa dzieciaków, po tym, jak nad bezludną wyspą rozbija się transportujący je samolot, bawi się w rozbitków. To pierwsze, jakże mylne wrażenie, z każdą przeczytaną stroną jest wypierane. Przez niepewność. Przez niedowierzanie. W końcu przerażenie. Człowiek zadaje sobie pytanie: czy ja też taki jestem? Z jednej strony uspołeczniony, wtłoczony w ramki zorganizowanego współżycia z innymi, z drugi...
"Władca much" to książka, którą powinien poznać każdy. O jej popularności mogą świadczyć chociażby ostatnio wydane w kolekcji "Gazety Wyborczej" oraz "Dziennika" egzemplarze powieści, która w subiektywnej opinii redaktorów tych gazet jest jednym z największych osiągnięć literatury XX wieku. na podstawie ocen w Biblionetce również można dojść do wniosku, że książka ta jest powszechnie znana, chętnie czytana, a co najważniejsze - wysoko ceniona, o czym świadczą pochlebne recenzje tejże pozycji. Po...
„Władca much” to książka świetnego angielskiego pisarza Williama Goldinga. W 1983 r. otrzymał on Nagrodę Nobla za całokształt twórczości.
Jest to opowieść o grupie młodych chłopców, którzy w trakcie ewakuacji z powodu zagrożenia wybuchem bomby atomowej, na skutek defektu w samolocie, dostają się na bezludną wyspę. Nie mają opieki, nie ma nikogo z dorosłych. Muszą sami urządzić sobie życie i spróbować sprowadzić pomoc. Są tu jednak dzieci od lat sześciu do dwunastu, więc niektóre z nich traktu...
Po książkę sięgnęłam z prozaicznego powodu. Wykładowca pedagogiki porównawczej podał listę lektur i nakazał wybrać jedną do przeczytania. Wśród owych lektur znalazła się powieść, w dodatku powieść o dość intrygującym tytule. Powieści czytać lubię, książki naukowe - już nie za bardzo, w dodatku zagadnienia pedagogiki porównawczej nie są, w mojej ocenie, zagadnieniami jakoś wielce porywającymi, toteż gdy akurat nie miałam pomysłu na to, co by tu poczytać, sięgnęłam po "Władcę much"...
Że będzie...
Książka, pomimo że czytałam ją dość dawno, zagnieździła mi się dość dobrze w pamięci. Jest to chyba jeden z najlepszych utworów Goldinga. Dość charakterystyczny.
Grupa dzieci, uciekająca przed wojną samolotem, rozbiła się na bezludnej wyspie. Dzieci, jak to dzieci, chciały się usamodzielnić i tak zrobiły - same, zmuszone zatroszczyć się o siebie i kolegów. Na początku zabawa. Potem (według mnie) tragedia. Czas spędzony w samotności przyczynia się do wielkich zmian w życiu. Narastają konflikty...
[Uwaga! Tekst zawiera informacje istotne dla fabuły powieści! - przyp. red.]
Grupa dzieci na bezludnej wyspie. Przecież to już było. Wielkie wakacje, rajskie krajobrazy, zabawa. Tak, ale u Verne'a - wiecznego dziecka, marzącego o podróżach i przygodach. Tymczasem mali bohaterowie Goldinga, którzy znaleźli się na niewielkiej wyspie na środku oceanu, zgotowali sobie koszmar. Chłopcy, wychowani w cywilizowanym społeczeństwie, usiłują zorganizować się, wybierają przywódcę, ustalają zasady. Jed...
[Uwaga: recenzja zawiera istotne informacje dotyczące przebiegu fabuły i zakończenia książki - przyp. red.]
Belzebub przywodzi mi na myśl sztukę Jana Drdy „Igraszki z diabłem”. Ukazany jest tam jako śmieszny staruszek stale opędzający się od much, które chcą mu upstrzyć nos. No właśnie...
Jedno z tłumaczeń semickiego Baal Zebub oznacza Władcę Much, choć na początku bóg ten nie miał pejoratywnego znaczenia. Był opiekunem miasta Ekron, bogiem płodności i przyrody, lecz wraz z upływem wiekó...
Trudno przyjąć do wiadomości, że tak mogłaby się potoczyć ta historia... no cóż, naprawdę odczułam ulgę, gdy skończyłam czytać, opadło napięcie, zakończenie w pewnym stopniu pozytywne... ale pozostało mi kilka pytań:
A gdyby tam były również dziewczynki? - czy popisywanie się chłopców doprowadziłoby do jeszcze większej tragedii?
A gdyby były tam same dziewczynki? - na pewno byłoby nam trudniej nie panikować, ale czy byłoby nam łatwiej społecznie?
A jak się dla nich potoczyła przyszłość?...
Książka, po której przeczytaniu zapada cisza. Żywa akcja - jedynie pretekstem do znalezienia "drugiego dna". Wydarzenia narastają lawinowo i tworzą logiczny łancuszek. Jedna sytuacja jest twardą konsekwencją następnej - przeczuwamy ostateczną katastrofę z narastającym przerażeniem. Powstaje pytanie - jacy jesteśmy naprawdę - odarci z narzuconych reguł i konwenansów. Czy mamy prawo potępiać kogokolwiek. Kto jest bez winy (kto jest pewien, że nie dołączy do oprawców) niech pierwszy rzuci kamień......
W czasie czytania książki nasunęła mi się pewna myśl. Mianowicie taka, że jeśli już zetknęliśmy się z cywilizacją, nigdy nie będziemy mogli się od niej uwolnić. Tak właśnie było w przypadku bohaterów książki, którzy uwięzieni na bezludnej wyspie próbowali sobie stworzyć namiastkę demokracji, tworzyli prawa, budowali szałasy, próbowali postępować w taki sposób, w jaki postępowaliby dorośli.
Moim zdaniem książka jest trochę przereklamowana. Słyszałam na jej temat wiele pozytywnych opinii i chyb...
Noty wydawców i inne informacje
"Władca much" to powieść o grupie chłopców ewakuowanych przed bombą atomową, którzy na skutek defektu w samolocie dostają się na bezludną wyspę i tu organizują sobie życie na wzór dorosłych. To miniaturowe społeczeństwo, rządzące się własnymi prawami, przeżywa poważne konflikty, które niemal prowadzą do katastrofy. Groźny obraz wypaczeń i skrzywień narastających w młodej społeczności, nękanej przez symboliczne zło, jest wymownym ostrzeżeniem dla świata dorosłych.
[Wydawnictwo "Czytelnik", Warszawa 1986]
Inne, czyli miscellanea
"Władca much" to bardzo mocna książka, wstrząsająca i niezwykle wymowna. Nie będę tutaj streszczać fabuły, bo nie o to przecież chodzi. Dzieło Goldinga to studium natury zła, gorzka refleksja o prawach rządzących ludzką zbiorowością i pesymistyczna wizja upadku człowieczeństwa. Oto pisarz przedstawia brutalną prawdę o nas samych. Jak niewiele jest różnic między nami - "ucywilizowanymi" a zwierzętami. Książka dotyka też odwiecznego problemu władzy. Problemu tak starego, jak i same społeczeństwa. ...
"Władcę much" przeczytałam, ponieważ na ćwiczeniach z pedagogiki społecznej (temat: grupy rówieśnicze) będziemy oglądać adaptację filmową książki. No i po przeczytaniu pierwszego rozdziału, gdyby nie moja determinacja, to chyba nie przeczytałabym jej do końca. Ale im dalej brnęłam, tym ciężej było mi się oderwać. Co czułam podczas czytania? Narastające przerażenie. I chyba więcej nie trzeba pisać, tylko: brać się do czytania, ludzie! :P
Forum - dyskusje na temat książki
-
do książki dodano opisy lub recenzje
-
książka dostępna w naszej księgarni
-
książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)