Recenzje i opinie o książce
No i znowu skusiła mnie - po trzydziestu z górą latach od ostatniego z nią kontaktu - dawna licealna lektura, jedyna, nawiasem mówiąc, znana mi powieść z lekarzem w roli głównej, której nie miałam ochoty czytać powtórnie. Ale ponieważ potrzebne mi były argumenty zdolne przekonać młodsze pokolenie rodziny, że warto się z nią zapoznać w całości, postanowiłam jednak przegryźć się przez „Ludzi bezdomnych” po raz drugi.
Moja wcześniejsza awersja nie tyle nawet do samej książki, co do jej bohatera...
UWAGA! W recenzji dosyć dokładnie streściłam akcję książki i zdradziłam zakończenie.
Przeczytałam "Ludzi bezdomnych", ponieważ byli w jednym tomie z "Syzyfowymi pracami" - moją lekturą. Lekturą się bardzo zniechęciłam, więc postanowiłam sprawdzić, czy inne powieści Żeromskiego są lepsze, dać mu drugą szansę. Najpierw przez przypadek zajrzałam na ostatnią stronę i przeczytałam końcowy fragment, gdy Judym zastanawia się, kto płacze: Joasia czy sosna rozdarta. Zachęciło mnie to do całej książ...
Doktor Judym - główny bohater "Ludzi bezdomnych" jest bez wątpienia człowiekiem o szlachetnym sercu, wrażliwym na krzywdę otaczających go ludzi. Co więcej, to człowiek czynu, honoru i wielkich ambicji. Postępowanie, w którym kieruje się dobrem chorych, biednych, cierpiących nawet za cenę własnego szczęścia jest godne podziwu i naśladowania (to jednak jest znacznie trudniejsze). Gorąco zachęcam do zapoznania się z losem doktora Judyma. Zdradzę także, iż w książce pojawia się Joasia Podborska - o...
Diabeł tkwi w szczegółach. I tutaj chyba jest podobnie.
Podczas czytania, zwłaszcza na początku, miałam wrażenie, że autor mógłby być pisarzem opisującym konkury, romanse, piękne, wciągające historie, życie wyższych sfer... Mógłby. Ale nie jest. A nie jest, bo za dużo odczuwa, ma za wielkie serce. Ten autor dotyka istoty życia, obowiązku, wyborów. Pokazuje życie takim, jakie jest, a nie tylko jego wierzchnią warstwę, złudę, wrażenie. Od wielkich ideałów, marzeń, przechodzi do zwyczajności, do...
Powieść "Ludzie bezdomni" przeczytałam dwa razy: raz, bo miałam na nią ochotę i na szczęście spodobała mi się, więc bez większych problemów dobrnęłam do końca. Drugi raz czytałam ją przed omawianiem w szkole, kiedy stała się moją lekturą, żeby sobie trochę odświeżyć pamięć. Za tym drugim razem również mi się spodobała.
"Ludzie bezdomni" napisani są typowym dla Żeromskiego stylem: wielość opisów, nacechowanie emocjonalne, liryzm, symbolika, zdania wielokrotnie złożone komplikujące zrozumienie ...
Noty wydawców i inne informacje
"Ludzie bezdomni" to powieść-panorama ukazująca społeczeństwo polskie końca XIX w. Dzięki postaci lekarza, Tomasza Judyma obserwujemy środowisko lekarskie, elity towarzyskie, a przede wszystkim ludzi zamieszkujących dzielnice biedoty w różnych częściach kraju. Kluczową kwestią jest w utworze pojęcie bezdomności rozumiane zarówno w sensie materialnym, jako brak dachu nad głową i nędza, jak i w wymiarze psychologicznym, jako wykorzenienie, samotność, wyobcowanie, wynikające z niezgody na świat, w którym nie można być szczęśliwym.
[Wydawnictwo Zielona Sowa, 2003]
Inne, czyli miscellanea
Uwaga! Napisane jest tu również streszczenie i zakończenie książki.
Sięgnęłam po tę książkę, bo musiałam, moja lektura szkolna. Dla mnie była ona dość nudna, a przynajmniej nudno napisana. Ciekawiło mnie to, kim jest Tomasz Judym, co się dzieje z nim, jego bratem. Cieszyłam się, że zakochał się w Joasi, ale w ogóle nie spodobało mi się zakończenie, przecież Joasia chciała razem z nim pomagać biednym ludziom, a on ją odrzucił, odrzucił miłość. Zranił siebie, ale zranił też Joasię. Spodobało mi...
Tytuł tekstu: No cóż
Niestety, moje zdanie na temat "Ludzi bezdomnych" całkowicie różni się od tego, co pisali poprzednicy. Moim zdaniem losy doktora Judyma można śledzić tylko dlatego, że jest to lekturą szkolną, bo niestety facet ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jego "dramatyczny" wybór pomiędzy dwiema miłościami jest po prostu żałosny. Uważam, że Judym wpadł w zbyt patetyczny nastrój i chce z siebie zrobić jakiegoś wielkiego męczennika. No dobra, jakiś sens ta powieść ma, ale tylko i wyłącznie biorąc pod ...
Moja przyjaciółka stwierdziła ostatnio, że wszystkie książki są wymyślone. Kiedy spytałam, czy czytała już „Ludzi bezdomnych”, lekceważącym tonem odparła, że nie. Ba, mało mnie nie wyśmiała, że w wakacje czytam lektury (na które w roku szkolnym żadne z nas nie ma czasu, więc zwyczajnie nie czyta). Nie powiedziałam jej, jakie to płytkie myślenie.
Bo przecież Żeromski, ten filantrop-romantyk, uczy zauważania wielu niezauważanych przez większość rzeczy, mówienia o nich, a przy tym – niewywyższa...
Forum - dyskusje na temat książki
Nikt jeszcze nie rozpoczął żadnej dyskusji na temat tej książki. Zaloguj się aby dodać nowy temat. Jeśli nie masz konta możesz się zarejestrować tutaj.
-
do książki dodano opisy lub recenzje
-
książka dostępna w naszej księgarni
-
książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)