Noty wydawców i inne informacje
Judyta kończy trzydzieści siedem lat, ze złością wspomina mężczyznę, który ją porzucił, i nieuleczalnie marzy o wielkim uczuciu. Sama buduje dom na wsi i sama wychowuje nastoletnią Tosię. Udziela porad w piśmie kobiecym i nie zarabia tak dobrze jak Bridget Jones ani nie czuje się, jak ona, kobietą sukcesu. Nie wstydzi się swoich słabości i kompleksów, ma poczucie humoru, a po każdym kryzysie wybucha w niej nowa bomba energii.
Od autorki: "Myślę, że wszystkie jesteśmy podobne. W każdej z nas tkwią tęsknoty, do których niechętnie się przyznajemy. Również za wielką romantyczną miłością i księciem na białym koniu. Otóż ja jestem za tęsknotą."
[Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2001]
Recenzje i opinie o książce
Redakcja BiblioNETki poleca!
Tytuł tekstu: Damskie czytadełko
Książkę Grocholi kupiłem wiedziony ciekawością - wszak odniosła literacki sukces. Spodziewałem się „babskiej” książki i taka właśnie jest. Jej treść odbieram jako opis zwykłych, codziennych spraw, z których nic nie wynika. Autorka używa języka zwykłego, takiego codziennego, bywa, że z nieprawidłową budową zdań, co zapewne było zamierzone, bo też i opisuje zwykłe życie zwykłej kobiety w średnim wieku. Czytałem ją bez przymusu, nawet lekko, ale gdzieś tak około pięćdziesiątej strony zadałem sobie ...
Judyta ma trzydzieści lat z dużym hakiem i pecha do statystyk, bo skoro statystycznie rzecz biorąc, co dziesiątą kobietę w kraju opuszcza mąż, to dlaczego akurat ona musiała być tą dziesiątą? Ma też dom na wsi, który wybudowała własnymi siłami, przy drobnym współudziale góralskiej ekipy budowlanej, w zasadzie również dzięki tej pechowej statystyce, bo gdyby mąż jej nie zostawił i nie odebrał mieszkania, dalej dusiłaby się w Warszawie. Oprócz wieku, nadwagi (o której zapomniałam wcześniej wspomni...
Po wydaniu powieści "Nigdy w życiu" Katarzyna Grochola stała się jedną z najpopularniejszych polskich pisarek. I ja byłam ciekawa, co ma w sobie ta książka, że tak szybko stała się bestsellerem. Pewnego dnia wybrałam się z koleżankami do naszej szkolnej biblioteki i na jednej z półek wypatrzyłam właśnie dzieło Grocholi.
- Czy ta książka z zieloną gruszką to "Nigdy w życiu"? - pytam.
Pani bibliotekarka przytakuje i już po chwili czuję satysfakcję, że wreszcie będę miała okazję przeczytać jedną...
Do większości bestsellerów podchodzę z odrobiną przekory, pałając niechęcią w momencie ich promocji, choć bywa, że daję się ponieść "fali" w wyjątkowych przypadkach polecenia danego tytułu przez przyjaciół. "Nigdy w życiu" odczekała jednak swoje, w związku z czym w momencie sięgnięcia po nią nie byłam już atakowana ze wszystkich możliwych stron "achami i ochami", co pozwala, moim zdaniem, o wiele bardziej obiektywnie ocenić książkę.
Zostałam wprowadzona w świat kobiety w średnim wieku, o naw...
Książki Grocholi, wydane na fali sprzyjającej koniunktury dla tworów bridgetopodobnych, mogą zachwycić tylko ludzi spragnionych bajeczek dla dorosłych.I to tych, którzy nie mają zbyt wygórowanych wymagań czytelniczych.
Książka źle napisana, jak ktoś trafnie zauważył, siląca się na humor ,pełna stereotypów i pobożnych życzeń. Za 10 lat oprócz historyków literatury nikt nie będzie pamiętał o tych płytkich, miałkich książeczkach...
Pani Grocholi, która jest skądinąd sympatyczną osobą, nie wró...
Zachęcona dużym rozgłosem kupiłam tę książkę i przeczytałam jednym tchem. Ani na moment podczas czytania nie opuścił mnie narastający niesmak. Zmuszłam się, by dobrnąć do końca i jestem pewna, że nigdy w życiu nie sięgnę po żadną książkę Katarzyny Grocholi. Zupełnie nie odpowiada mi jej styl pisania, ani język, ani narracja, ani treść. Już dawno tak nie rozczarowałam się, a czytam naprawdę wiele.
Książka jest bardzo optymistyczna i dlatego ją polecam. Autorka próbuje pokazać życie od tej lepszej strony, widzi to, czego nam często nie udaje się dostrzec. Przystaje, zastanawia się, znajduje sens.
Pamiętam jeszcze felietony Grocholi pisane do "Jestem", zawsze dodawały mi otuchy i wywoływały uśmiech, nawet w ponure, złe dni. "Nigdy w życiu" w dużym stopniu opiera się na tych felietonach.
Dużo ciepła i optymizmu - piątka.
Tytuł tekstu: wkd
Lubię takie książki za współczesność, tak jak gazety trzeba je czytać tego dnia, kiedy są aktualne. Sprawiają, że można sobie pogderać z innymi lub powiedzieć, że to się dzieje tuż obok mojej stacji. I wtedy to jest przyjemne.
Czytam je z tych samych powodów, dla których inni oglądają seriale. Ale nie wiem, czy przeczytam dalsze tomy, chyba jednak wolę ten czas przeznaczyć na ulubione pismo.
Przeczytałam książkę, bo wypadało. Przeczytało całe biuro i dziewczyny o niczym innym nie mówiły tylko o książce. Nie wypadało sie wyłamać (wszedłeś między wrony...) Miałam kiepski nastrój, a książka wydawała się być łatwa, lekka i przyjemna. Napiszę krótko - nie podobała mi się. Nudy okropne.
"Nigdy w życiu" nie zachwyciła mnie. Nie ma w niej nic nowego, świeżego, a podczas czytania najbardziej drażniło mnie to, że pani Grochola sili się na dowcip. A kiedy robi się coś na siłę, to wtedy efekty są niestety marne. Sądzę, że gdyby nie ciągłe porównania do "Dziennika Bridget Jones", to ta powieść przeszłaby bez echa.
Jako facet przeczytałem tę książkę, namówiony przez dziewczynę. Opinia znajomego: „dla gospodyń domowych” jest moim zdaniem słuszna, choć czasami czytałem tę książkę z przyjemnością. Zupełnie nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad tą książką, jest przeciętna. Ponieważ raczej nie jestem docelowym odbiorcą, więc niech ta opinia nie będzie wiążąca.
Przeczytałem ją dosyć dawno temu i pamiętam, że podobała mi się. Nie miała zandto feministycznych sformułowań. Uważam, że film jest znacznie gorszy, chociaż nie miałem okazji jeszcze go zobaczyć i nie mam na to ochoty ze względu na fatalną obsadę w składzie: Artur Żmijewski, Joanna Jabłczyńska oraz Krzysztof Kowalewski. Myślę, że jako aktorzy nie powinni podskoczyć wyżej niż tandetne seriale typu "Na dobre i na złe". Myślę, że film mógłby być dobry, ale poszedł na zmarnowanie wraz z tą marną obs...
Z przykrością muszę przyznać, że się zawiodłam. Po tylu świetnych "gazetowych" opiniach liczyłam na coś górnolotnego, a tu ledwo odbija się od ziemi. Przeczytanie tej książki nie grozi jakimiś trwałymi urazami na psychice, jednak jakoś samopoczucia wielce nie poprawia. Mam mieszane uczucia. Warto jednak przeczytać z tego chociażby powodu, by wyrobić sobie własne zdanie i wiedzieć, o co tyle hałasu.
Inne, czyli miscellanea
Myślę, że warto mieć w domu "Nigdy w życiu", książkę, którą można otworzyć na dowolnej stronie i podpatrzeć, co też Judytka porabia. Gdy dokucza chandra - natychmiast znika, lekki dołek - zapominasz o nim, pogrążona w życiu kobiety, której głos niemalże słyszysz, co jest ewidentnie zasługą talentu Grocholi. I pomimo tych wszystkich "przeciw", mimo tego, że morału jasnego jak słońce nie widać, mimo "zwykłości" treści, zostaję przy swoim i mówię "tak!" - dla tych kilkudziesięciu stronic, które są ...
Książka, którą czyta się dobrze, albo może dokładniej - mnie czytało się ją dobrze :). Nie trzeba się zastanawiać czy analizować jej treści. Po prostu czytałam i bawiłam się całkiem nieźle :). Nie jest to moja ulubiona książka ani nawet jedna z ulubionych, ale mimo to polecam... Przecież wskazane jest czasami przeczytać takiego... Nie musi mieć podwójnego dna czy zaskakującego zakończenia, przynajmniej takie jest moje zdanie. Gdyby oceniać ją w kategoriach filmu, to zaliczyłabym ją do grupy: kom...
Rzeczywiście Grochola była swego czasu bardzo przereklamowana, acz cenię ją za poczucie humoru. W wielu wywiadach czytałam/widziałam, że potrafi w mig wymyśleć jakąś błyskotliwą myśl.. Książkę czytałam dawno, zaraz po niej drugą część cyklu. I jak po "Nigdy w życiu" byłam zadowolona, tak już druga książka mnie rozczarowała. Powielane, setki razy wałkowane emocje, sytuacje... Dziwny przypadek, że już podczas lektury pierwszej książki wie się, jaki będzie koniec cyklu. Taka właśnie jest Grochola: ...
Forum - dyskusje na temat książki
Nikt jeszcze nie rozpoczął żadnej dyskusji na temat tej książki.