WAŻNE
Weź udział w największym projekcie hydrologicznym od czasów Archimedesa! Nie czekaj, podaj cegłę!

 

 

» nie pamiętam hasła» zarejestruj się

BiblioNETka potrzebuje opiekunów!

0
500

Sprawdź jak możesz pomóc!

Najciekawsze recenzje
  • To Ja byłem Vermeerem: Narodziny i upadek największego fałszerza XX wieku

    (Wynne Frank) Autor: marysiek przeczytaj »
  • Chłopiec z Włoch

    (Besson Philippe) Autor: Inesitau przeczytaj »
  • To nie jest kraj dla starych ludzi

    (McCarthy Cormac (właśc. McCarthy Charles)) Autor: tomcio przeczytaj »
  • Byłam po drugiej stronie lustra: Wygrana walka ze schizofrenią

    (Lauveng Arnhild) Autor: gosinka przeczytaj »
  • Lala

    (Dehnel Jacek) Autor: Magrat przeczytaj »
  • Kot

    (Simenon Georges) Autor: Koczowniczka przeczytaj »
  • Auteczko: Ballada

    (Hrabal Bohumil) Autor: Farary przeczytaj »
  • + Więcej recenzji

W księgarni: X
Dostępność książki: X

Dziewczynka z zapałkami

Autor: jatma

Książka: Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki (Soucy Gaétan)

Data dodania: 2007-08-25 16:56

Redakcja BiblioNETki poleca!

BiblioNETka utrzymuje się z reklam. Jeśli chcesz nam pomóc, prosimy o wyłączenie ich blokowania na naszej stronie. Jak to zrobić?. Dziękujemy i zapewniamy, że nasze reklamy nie będą ryczały, ani przeszkadzały w przeglądaniu serwisu! :)

"Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświat w swoje ręce, gdy pewnego ranka, tuż przed świtem, tata cichaczem wyzionął ducha"[1].

Tymi oto słowami Gaétan Soucy rozpoczyna swoją powieść. Powieść dziwną, makabryczną, nietypową. Powieść, w której groteska uderza nas z każdej stronicy, a uczucie strachu bierze się z niezrozumienia. Powieść, którą czytamy jednym tchem, myśląc nie tylko nad logiką i chronologią wydarzeń, ale i nad językiem, który jest jednocześnie dziecinnie prosty i skomplikowany. Innymi słowy, jest to powieść dobra, a znaczy to tyle, że ilekroć po nią sięgniemy, znajdziemy w niej coś nowego, coś, co przykuje naszą uwagę na kolejnych kilka chwil. Albo i dni.

"Nie można uciec od siebie samego, w takim lub innym znaczeniu, nawet ze strachu, nie ma takiej możliwości. Bo nawet radości, przede wszystkim radości, bardzo się boję, nie wiem, czy można to zrozumieć"[2].

Dwoje bohaterów, teoretycznie. Ona i on, siostra i brat. Dorastający w odseparowanym od świata dworku, uczący się języka z baśni i dzieł dawnych filozofów, bez kontaktu z językiem żywym, bez kontaktu z innymi ludźmi. Kilkunastoletni. Do tego kasetka w drewutni, Sprawiedliwa Kara i trup ojca, który jeszcze wczoraj wydawał swe wyroki z pokoju na piętrze. Trzeba go pochować, zatem jedno z rodzeństwa musi udać się do pobliskiego miasteczka po trumnę.

Akcja powieści rozgrywa się jednego dnia, zahaczając o następny poranek. Pozornie, bo w gruncie rzeczy cofamy się powoli w przeszłość i dopiero składając fragmenty wspomnień bohaterki–narratorki jesteśmy w stanie zrozumieć, czego jesteśmy świadkami, co tak naprawdę się dzieje i dlaczego powtarzano jej przez całe życie, że "w wieku lat czterech ma się największy pociąg do zapałek"[3].

"(...) i nie chciałam, by pozbawiono mnie moich laleczek z popiołu, to znaczy słów, bo prawda to, że jesteśmy biedniejsi o to wszystko, czego nie umiemy nazwać"[4].

Co moją uwagę najbardziej zwróciło, to język, jakim posługiwała się bohaterka. Właśnie przez te nietypowe konstrukcje czytało się tę powieść dość trudno. Bo niby wszystkie te wyrazy istnieją, niby używamy ich na co dzień, nie są jakoś wyjątkowo wyrafinowane, a jednak ich specyficzne połączenia zmuszają nasz umysł do porzucenia utartych ścieżek słowo-obraz i tworzenia nowych. Wszak od dziecka rozumiemy znaczenie słów laleczka i popiół, jednak połączenie ich w zwrot "laleczki z popiołu" zmusza nasz umysł do analizy, do nowego obrazowania. Podobnie rzecz ma się w przypadku "kuchni ziemskiego bytowania", "marcepana skrzydłowego" i całej galerii pojedynczych słów, które albo zostały użyte nie w tym kontekście, albo ich forma i znaczenie dawno już się zmieniły.

Czytając tę powieść, ani na chwilę nie mogłam pozbyć się brzmiących w głowie słów Ludwiga Wittgensteina: "Granice mego języka są granicami mego świata". Książka ta jest ich potwierdzeniem.



---
[1] Gaétan Soucy, "Dziewczynka, która za bardzo lubiła zapałki", tłum. Magdalena Kamińska-Maurugeon, wyd. Noir Sur Blanc, 2007, str. 13.
[2] Tamże, str. 160.
[3]Tamże, str. 164
[4] Tamże, str. 146.

  • Podziel się

komentarzy: 20 | wyświetleń: 4885

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: emkawu 2007-08-27 10:14 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Brzmi bardzo, bardzo intrygująco!

Odpowiedz

Użytkownik: Laila 2007-08-27 10:37 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Dzięki za recenzję. Do schowka!

Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2007-08-27 14:59 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Idzie do schowka!

Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczkaOpiekun BiblioNETki 2007-08-27 20:20 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Przeczytam. Intrygująco brzmi...

Odpowiedz

Użytkownik: carmaniolaOpiekun BiblioNETki 2007-08-27 21:13 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Niezwykle zachęcająco napisane. Aż kusi by sięgnąć zaraz, natychmiast. :-)

Odpowiedz

Użytkownik: Nikita3v 2007-08-28 23:48 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

"Słowa palą, więc pali się słowa" (Kaczmarski)... Książki mają moc, bo słowa mają moc i też się zgadzam z Wittgensteinem.
A "Dziewczynkę, która za bardzo lubiła zapałki" przeczytam

Odpowiedz

Użytkownik: Karunia 2007-08-29 21:24 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Zgadzam się z moimi przedmówcami. Świetna recenzja ;).
A książka również wędruje do schowka.. ;D

Odpowiedz

Użytkownik: Harey 2007-09-02 14:27 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Bardzo ciekawa recenzja i świetne cytaty :)

Odpowiedz

Użytkownik: shinju 2007-09-04 15:33 napisał(a):

Odpowiedź na: Bardzo ciekawa recenzja i... | Harey Pokaż rodzica

Recenzja zachęcająca... Książka leci czym prędzej do mojego schowka... :)

Odpowiedz

Użytkownik: anndzi 2007-09-06 22:51 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Niesamowity tytuł, ciekawa recenzja. Dzięki;)

Odpowiedz

Użytkownik: carmaniolaOpiekun BiblioNETki 2007-10-13 11:39 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Czytam, czytam i mam problemy z określeniem, czy książka mi się podoba, czy nie. Jedynym odniesieniem, które przychodzi mi na myśl są powieści Faulknera np. "Wsciekłość i wrzask", albo "Kiedy umieram", i tu, niestety, "Dziewczynka, która..." wypada bardzo blado. :(

Odpowiedz

Użytkownik: jatma 2007-10-17 14:46 napisał(a):

Odpowiedź na: Czytam, czytam i mam prob... | carmaniolaOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Nie oceniaj książki jako odnośnika do książek innych. Co najwyżej jako porównanie, że dany autor pewną powieść napisał lepiej, inną gorzej, ale obie są jego dziełami. Odbieranie pisanego słowa jest niezwykle subiektywne, każdy pisarz ma swój własny styl, a odbiorca - potrzeby. Przykładowo, nie mogę powiedzieć, że Pilch pisze lepiej od Wiśniewskiego. Bo piszą zupełnie inaczej. Mogę jedynie zaznaczyć, że "Alchemik" Pilcha jest ciekawszy niż "Weronika postanawia umrzeć", i że Wiśniewskiego "Molekuły emocji" bledną przy "Intymnej teorii względności". Co do "Dziewczynki...", mnie interesują zagadnienia językoznawcze, z tego też względu powieść ta zwróciła moją uwagę. Dla kogoś, kto szuka czystej rozrywki, powieść może okazać się zwyczajnie nudna.

Odpowiedz

Użytkownik: carmaniolaOpiekun BiblioNETki 2007-10-17 15:24 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie oceniaj książki jako ... | jatma Pokaż rodzica

W swoim komentarzu nie pisałam o tym, kto pisze lepiej, a kto gorzej. Odniosłam się do szczególnych(!) powieści Faulknera ze względu na to, że i w nich oglądać możemy świat poprzez wypowiedzi narratorów, którzy,powiedzmy, odbiegają nieco od normy. Są to osoby upośledzone umysłowo, które, podobnie jak Alicja z powieści, mają swój, ograniczony, słownik, swoje, specyficzne, widzenie świata. I pisarz, który mówi ich głosem, mówi w sposób absolutnie przekonujący i nie pozostawiający wątpliwości, że te osoby tak właśnie mogłyby opisywać swoje przeżycia, gdyby istniały w realnym świecie.

Czytając "Dziewczynkę..." odebrałam ją jako osobę zupełnie odrealnioną, nawet sztuczną. Jej "dziwomowa", większość tych zaskakujących zestawień słów, nie miała żadnych logicznych podstaw -to ładny i ciekawy, ale wydumany przez pisarza w zaciszu gabinetu fantazyjny językowy zlepek. Według mnie, oczywiście.

PS. "Dla kogoś, kto szuka czystej rozrywki, powieść może okazać się zwyczajnie nudna".

"Nie oceniaj książki jako odnośnika do książek innych."

Proponowałabym nieco ostrożniej formułować tego typu opinie adresowane do konkretnych osób, szczególnie, gdy brak jakichkolwiek podstaw do wysnuwania tego rodzaju wniosków. Pouczenia też są zbędne. :/

Odpowiedz

Użytkownik: jatma 2007-10-18 08:42 napisał(a):

Odpowiedź na: W swoim komentarzu nie pi... | carmaniolaOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Obrażanie się też. Zbędne, ma się rozumieć.

Odpowiedz

Użytkownik: jatma 2007-10-18 10:11 napisał(a):

Odpowiedź na: Obrażanie się też. Zbędne... | jatma Pokaż rodzica

A tak swoją drogą, to dopatrzyłam się własnego błędu. "Alchemik" i "Weronika..." to Coelho oczywiście, nie Pilch. Nie powinnam pisać, gdym śpiąca;)

Odpowiedz

Użytkownik: exilvia 2007-10-18 10:38 napisał(a):

Odpowiedź na: A tak swoją drogą, to dop... | jatma Pokaż rodzica

Jeśli Pilch zerka na nasze forum, to już się pewnie obraził ;>

Odpowiedz

Użytkownik: exilvia 2007-10-18 10:09 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie oceniaj książki jako ... | jatma Pokaż rodzica

To kwestia podejścia do literatury. Czy autor wychodzi czy zostaje w dziele. Wg mnie np. zostaje, więc literatura nie jest tylko moim subiektywnym jej odczuciem (nieco solipsystyczne podejście), sądzę też, że istnieją w niej obiektywne wartości. Podejście "od czytelnika" relatywizuje literaturę, moim zdaniem warto wypośrodkować między obiektywizmem a subiektywizmem, podejściem "od autora" a "od czytelnika".

Odpowiedz

Użytkownik: AstralOpiekun BiblioNETki 2008-01-01 14:07 napisał(a):

Odpowiedź na: "Musieliśmy, brat i ja, wziąć wszechświ... | jatma Pokaż rodzica

Owszem, książka ciekawa. Ale bardzo raziło mnie używanie wyrazu "sośnina" w nieprawidłowym znaczeniu - "sośnina" to NIE JEST "las sosnowy".

Odpowiedz

Użytkownik: hburdon 2008-01-01 15:49 napisał(a):

Odpowiedź na: Owszem, książka ciekawa. ... | AstralOpiekun BiblioNETki Pokaż rodzica

Słownik języka polskiego ma inne zdanie...

sośnina
1. «las, zagajnik sosnowy»
2. «drewno sosnowe»
3. «świeże gałęzie sosny»
sjp.pwn.pl/...

Odpowiedz

Użytkownik: AstralOpiekun BiblioNETki 2008-01-04 13:43 napisał(a):

Odpowiedź na: Słownik języka polskiego ... | hburdon Pokaż rodzica

No proszę, czasami wystarczy zajrzeć do słownika... Po prostu byłem przekonany, że sośnina to 2, 3. Dziękuję!

Odpowiedz

BiblioNETka utrzymuje się z reklam. Jeśli chcesz nam pomóc, prosimy o wyłączenie ich blokowania na naszej stronie. Jak to zrobić?. Dziękujemy i zapewniamy, że nasze reklamy nie będą ryczały, ani przeszkadzały w przeglądaniu serwisu! :)

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)


  • statystyki www stat.pl
  • Platnosci.pl