Zobacz promocje w księgarni BiblioNETki!

[spotkanie] A w Warszawie w dzień targowy...

Autor: zmowa milczenia [?]

Czytatnik: .

Data dodania: 2007-05-19 18:09

Piątek

Żałuję bardzo, że nie mogłam pojawić się na rozdaniu Papierowych Ekranów. Byłam na targach ok. 11 i skierowałam się prościutko do stoiska słowa/obrazu, gdzie swoje książki podpisywał Krzysztof Rutkowski. Wbrew jego przewidywaniom czytelnicy dopisali, i to tak, że nie było nawet możliwości spokojnie porozmawiać. Jeden pan przyniósł zabytek – pierwsze wydanie „Paryskich pasaży” jeszcze w miękkich okładkach!

Ludzi było dużo, ale znośnie – nie trzeba było przepychać się łokciami, nie było tak, że nie można było przejść. Udało mi się nawet dopchać do lady stoiska Czarnego i pooglądać książki za 5zł (chociaż dopiero dziś kupiłam 3 z nich). :-)

Pojechałam potem wyprowadzić Sarę i wróciłam prawie na spotkanie z ukraińskim poetą Nazarem Honczarem.

Sara


Wiersze Nazara tłumaczyła Aneta Kamińska (na zdjęciu są oboje).

Sara


Nazar podpisuje tomik...

Sara


...każdemu daje inny autograf, ozdabiając go misternymi ornamentami, przy czym im więcej ma na to miejsca, tym więcej tej zabawy. Humory nam oczywiście dopisywały, więc zaczęliśmy się bawić w zgadywanie, co one przedstawiają.

Sara


Andruchowycz - kolejka do niego była ogromna. Aneta i ja byłyśmy ostatnie. No, za nami jeszcze byli dziennikarze z kamerką. Przed nami – starsze panie przepychające się za ladę przez kartony książek, żeby sobie z autorem zrobić zdjęcie. I komplementujące go. Właśnie – komplementujące nie jego twórczość, ale jego samego - że taki piękny i przystojny, że z taką urodą to może świat zdobywać itd., a biedny autor wyglądał, jakby chciał stamtąd natychmiast uciec. :-)

Wcześniej wypatrzyłam jeszcze Tarasa Prochaśko, który sam siedział przy stoliku, a kolejki fanów nie było. I dlaczego? Kilka książek Prochaśki przecież już u nas wyszło, a są znakomite! Dostałam dedykację po ukraińsku, a Taras robił wrażenie szalenie sympatycznego. Żadnych oznak gwiazdorstwa, za to spokój i jakieś takie wyciszenie, łagodny uśmiech – bardzo lubię tak usposobionych ludzi. Podobne wrażenie zrobił dziś na mnie Rymkiewicz.

Zajrzałam jeszcze do WABu, gdzie Jacek Dehnel podpisywał książki – przyszło tyle fanów, że Jackowi skończył się atrament w piórze od podpisywania książek. Ale misja wykonana, autograf dla Jelonki mam!


Prosto z Targów Aneta, Nazar i ja pojechaliśmy do Pałacu Starej Książki, gdzie miała się odbyć Noc Poetów, pt. „Nawet zagniazdowniki”, od tytułóww tomików Joanny Mueller i Justyny Radczyńskiej.

Sara


Tomików, niestety, nie było, bo wydawca nie zdążył wydrukować, ale to w niczym nam nie przeszkadzało. :-)

Sara


Joanna czyta swoje wiersze...

Sara


...a tu Justyna. :-)

Wieczorek autorski urządzony był tak, że dziewczyny czytały na zmianę, a na koniec rozmawiamy jedna z drugą – szkoda, że tak króciutko, bo mówiły ciekawie, a że się znają, wiedziały, o co i jak pytać. Tak dobrze wiedziały, że nie wyobrażam sobie, żeby to robiła osoba trzecia. :-)

Sara


Zaraz po wieczorze autorskim swój performance miał Nazar Honczar, który kocha Sinead O’Connor. :-)

Sara


Nazar opowiadał różne rzeczy po polsku, ukraińsku i angielsku, czytał swoje wiersze, powtarzał, że kocha Sinead O'Connor (jej muzyka zresztą mu towarzyszyła)...

Sara


...prezentował nagrodę, którą sam wymyślił - to ta kuleczka, którą trzyma w dłoni. Ona była zrobiona przez niego z gliny (Honczar to po ukraińsku Garncarz). Mam nadzieję, że Czerwona żaba napisze o nagrodzie coś więcej. :-)

A dla Anety (swojej tłumaczki) i dla swojej wydawczyni własnoręcznie ulepił z gliny czterolistne koniczynki!

Potem jeszcze były obchody urodzin Marii Cyranowicz, która weszła w wiek Chrystusowy, oraz koncert ambitnego hiphopu (!), Killa Familla i inne rozrywki, w których już nie uczestniczyłam, bo pognałam łapać autobus do domu. I tak wróciłam przed północą. :-)


Sobota

To, co dziś działo się na targach, przechodzi ludzkie pojęcie. Dziki tłum - nie wierzę, że to sami czytelnicy. Przejść się nie dało, trzeba się było przepychać łokciami. Kilometrowe kolejki do pisarzy. Tylko do Jarosława Marka Rymkiewicza nie było nikogo. NIKOGO. Podeszłam sama jedna, wpisał mi dedykację do „Wieszania” i pogawędziliśmy o szczurach. Obeszłam wszystko tak szybko, jak się dało, a resztę czasu spędziliśmy na stoisku SDK-u, gdzie od 13 Aneta podpisywała swój tomik.

Sara


Aneta czytająca swoje wiersze.

Sara


Aneta i Joanna Wojdowicz, autorka tomiku “Ptaki na nice”.

Sara


I taki sympatyczny kontrast wypatrzony już z przystanku autobusowego. :-)

Czy jutro się wybiorę na targi – jeszcze nie wiem. Dziś prawie spotkałam się z Vemoną – dostałam od niej sms-a, jak już byłam w drodze do domu. Szkoda...


Niedziela

A jednak udało nam się malutkie spotkanko!

Sara


Vemona i verdiana

Spotkałyśmy się z Vemoną na miłą pogawędkę pomiędzy sektorami A i B, przy stoisku Albatrosa.

Sara


A tu Vemona i mój kolega Jacek, który dzielnie wspiął się na samą górę do sektora D, żeby zdobyć autograf prof. Janion dla mnie i – niespodziewajka! – dla Jelonki. Pani profesor doceniła mój szczurowy exlibris, chyba powinnam zacząć być z niego dumna. :>

Poza tym zdobyłam też dedykację Hanny Marii Gizy. I nawet ucięłyśmy sobie pogawędkę, której efektem było dorysowanie serduszka wokół dedykacji. :-) Bardzo wszystkim polecam „W obiektywie”, wywiady z fotografikami, szczególnie tym, co się fotografią interesują.

Przy stoisku SDK-u dziś zbyt długo nie zabawiłam, niestety. Miało być spotkanie z Krzysztofem Bąkiem, ale po wczorajszej imprezie na Francuskiej nie dojechała kolumna.

Tłumy były ciut mniejsze niż wczoraj, ale i tak większe niż w piątek.

A tak poza tym, to pogoda jest piękna, więc może wznowimy spotkania plenerowe? Nad Wisłą?

  • Podziel się:

komentarze {0}

Dodaj komentarz  


 

 

» nie pamiętam hasła» zarejestruj się

Najciekawsze recenzje
  • Podróże z Herodotem

    (Kapuściński Ryszard) Autor: joan.ko przeczytaj »
  • Przeciw urokom: Wierzenia i obrzędy u Podgórzan, Rzeszowiaków, Lasowiaków

    (Kotula Franciszek) Autor: cuayatl przeczytaj »
  • Beltenebros

    (Muñoz Molina Antonio) Autor: Adriana Molenda przeczytaj »
  • Siekierezada albo Zima leśnych ludzi

    (Stachura Edward) Autor: stock przeczytaj »
  • W poniedziałek wieczność wreszcie się zaczyna czyli Wojaże Czarnego Łabędzia po zlodowaciałych jeziorach Irlandii

    (Alberto Eliseo (Alberto de Diego García-Marruz Eliseo)) Autor: żabka zielona przeczytaj »
  • Fun Home: Tragikomiks rodzinny

    (Bechdel Alison) Autor: Arc-en-terre przeczytaj »
  • Czefurzy raus!

    (Vojnović Goran) Autor: Jarosław Czechowicz przeczytaj »
  • + Więcej recenzji